Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nie zniósł Moyes razy kilka…

Nie zniósł Moyes razy kilka…

Piłka nożna | 22 kwietnia 2014 19:53 | Michał Kozera
Czy nowy trener United również doczeka się uwiecznienia na terenie stadionu?
fot. Manchester United / facebook.com
Czy nowy trener United również doczeka się uwiecznienia na terenie stadionu?

…ponieśli więc Moyesa. Mowa tu naturalnie o pożegnaniu szkockiego menedżera z klubem po zaledwie 10 miesiącach pracy. Tak sprzeczne z wizerunkiem klubu zwolnienie trenera idealnie przecież współgra z wynikami tegoż – rekordowymi i mocno… wstydliwymi.

 

 

Przeanalizujmy wszystkie rekordy Davida Moyesa podczas jego krótkiej kariery na Old Trafford:
- najmniejsza ilość punktów Manchesteru od powstania Premier League
- pierwsza od 2001 roku seria 3 porażek z rzędu
- pierwszy od 1995 roku brak awansu do Ligi Mistrzów
- pierwsza porażka ze Stoke od 1984 roku
- pierwsza porażka z West Bromwich na Old Trafford od 1978 roku
- pierwsza porażka z Newcastle na Old Trafford od 1972 roku
- pierwsza w historii porażka ze Swansea na Old Trafford
- najgorsza od ponad 10 lat forma klubu na przestrzeni całego sezonu
Do tego kilka łyżek dziegciu:
- pierwsza klubowa strata bramki w pierwszej minucie od powstania Premier League – i to przeciw Manchesterowi City!
- pierwsza podwójna przegrana z City
- powrót Liverpoolu na „grzędę” – podwójna przegrana z The Reds w tym sezonie
Na koniec kropla, która przelała czarę goryczy:
- pierwsza od 45 lat podwójna przegrana z Evertonem, tym samym podwójna przegrana Moyesa ze swoim byłym klubem!

 

 

Nie dziwne, że tego było za wiele. W klubie nastąpił przewrót, jednak nie taki, jakiego oczekiwano. Nie zmienił się skład, nie zmienił się styl gry. Zmieniły się natomiast wyniki, na które nie narzekano. O ile Alex Ferguson karty historii zapisywał schludnym, pięknym i złotym pismem, o tyle sezon w wykonaniu Moyesa warto by spisać czcionką przypominającą pismo ucznia podstawówki. Z kleksami i błędami ortograficznymi. Tak właśnie wyglądała jego kariera na pierwszy rzut oka – nieporadnie.

 

Jeżeli więc Moyes bił kolejne rekordy niepowodzeń, zarząd poszedł jego sposobem działania. Zwalniając go dopełnili listy rekordów opatrzonych nazwiskiem Szkota – Moyes jest pierwszym trenerem od 1986 roku, którego zwolnił Manchester United.

 

W gruncie rzeczy sam trener miał ciężkie wyzwanie. Wielu uważa, że w zaledwie rok po odejściu sir Alexa wystarczyło kontynuować jego dzieło i poprowadzić klub tak, by wykorzystać tkwiący w nim potencjał. Pytanie jednak jak wielki ten potencjał był? Odpowiedź na to pytanie może udzielić mistrzostwo Anglii zdobyte rok temu, tylko czy jest to dobre porównanie? Sir Alex był trenerem, którego nazwać można cudotwórcą. Szkot spędził wiele lat w Manchesterze United i odnoszenie takich wyników przychodziło mu łatwiej, niż komuś kto trenuje drużynę rok. Do tego przecież trzeba brać pod uwagę umiejętności, pod kątem których Fergusona nie jest w stanie zastąpić żaden Mourinho, Klopp czy van Gaal. Trenerem można być bardzo dobrym, wybitnym lub Fergusonem. Moyes niestety nie był ani ostatnim, ani drugim. Był bardzo dobry, a to nie wystarczyło. Manchester United można porównać do fantastycznej budowli, której konstrukcja trzymała się ryzach, a tej trybiki kręciły się dzięki magii. Gdy jej nagle zabrakło, żadne ludzkie, zwykłe wzmocnienia nie poradzą. Wszystko się rozsypie na kilka mniejszych części, a do ich ponownego złożenia w jedną całość potrzeba będzie wiele ludzkiej pracy. Tak było gdy odszedł Ferguson i za naprawę wziął się Moyes.


To była drużyna mistrzowska – owszem. Niestety, bez Fergusonowej magii rozsypała się jej wspaniałość i Manchester United stał się nagle tylko bardzo dobry. Czego zabrakło Moyesowi? Umiejętności, by swoje dzieło wykonać szybciej. Pierwsza połowa sezonu w formie, jaką mogliśmy widzieć, jest jeszcze wytłumaczalna. W drugiej (m.in. po dołączeniu Juana Maty) zaczęło się poprawiać – niestety jakiekolwiek sygnały lepszej gry klubu były permanentnie tłumione przez demolki, jakie sprawiali Manchesterowi rywale z wyższej półki.


Do końca sezonu stery w klubie przejmuje Ryan Giggs. Jakie są tego dobre strony? Walijczyk zna klub najlepiej ze wszystkich w nim obecnych. Pierwsze praktyki trenerskie brał już za Fergusona, potem wprawiał się u boku Davida Moyesa. Przeszedł przez myśl szkoleniową obu trenerów i jest na bieżąco ze sprawami klubu. Pytanie jednak czy jego dopiero rozwijające się umiejętności wystarczą oraz czy nowi podopieczni weterana Czerwonych Diabłów tak łatwo podporządkują się decyzjom ich dotychczasowego kolegi? Może być ciężko, jednak klub w rękach kogoś „z rodziny” to na pewno pozytywny element dla wszystkich kibiców. Zarówno przeciwników, jak i wspierających Moyesa.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)