Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Starcie strzeleckich impotentów, Wisła na kursie ze ścianą

Starcie strzeleckich impotentów, Wisła na kursie ze ścianą

Piłka nożna | 25 kwietnia 2014 15:15 | Sebastian Ibron

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Już dziś zaczniemy drugą, finałową fazę rozgrywek ligowych. Podział punktów spowodował, że każde uciułane oczko może mieć kolosalne znaczenie na koniec sezonu. Na pierwszy ogień idzie mecz Cracovii z Podbeskidziem Bielsko – Biała, zaś następnie czeka nas starcie w Poznaniu, gdzie tamtejszy Lech podejmie Wisłę.


Cracovia – Podbeskidzie Bielsko – Biała, 18:00
Nasz typ: X

Gospodarze tego starcia są z pewnością rozczarowani, że nie udało im się utrzymać w grupie mistrzowskiej. Teraz jednak muszą się martwić, by poradzić sobie z grającym nieźle wiosną Podbeskidziem.


A o to nie będzie łatwo. „Pasy” kontynuują obecnie serię trzech meczów przed własną publicznością z rzędu, a aż 10 pierwszych połów na własnym terenie zakończyli bez zdobytej bramki. To szczególnie nie dziwi, w końcu Cracovia wiosną ma najsłabszy atak w lidze. Podopieczni Wojciecha Stawowego zdobyli jedynie sześć goli.


Podbeskidzie bardzo umiejętnie punktuje. Strzela wprawdzie mało bramek, jednak na dziewięć meczów wiosną przegrało tylko raz, co jak na drużynę z dołu tabeli jest świetnym wynikiem. Bielszczanie, podobnie jak Cracovia, w pierwszych połowach dziesięciu meczów nie zdobyli bramki, z tym, że na wyjeździe. Poza tym, aż jedenaście drugich części spotkań kończyli ze straconą bramką.


Twierdzimy, że Podbeskidzie odczuje brak Pietruszki oraz Łatki. Cracovia powinna zwyciężyć, jednak dobrze wiemy, jak to w naszej lidze bywa. Jako, iż wiemy przewidujemy remis. Bramkowy, bezbramkowy? Prędzej byśmy się skłaniali ku bezbramkowemu, jak to jednak będzie, to dopiero się okaże.


Lech Poznań – Wisła Kraków, 20:30
Nasz typ: 1

Za to grupa A od razu przywita nas hitem. Hitem, miejmy nadzieję, z definicji, nie kitem. W końcu Lechici są na fali wznoszącej, zaś Wisła znajduje się w odwrotnym kierunku. Logicznie rzecz biorąc, faworyt jest jeden, co wcale nie musi umniejszać wielkości hitu.


Lech w każdym(!) meczu przed własną publicznością zdobył przynajmniej bramkę. To zaowocowało najmniejszą liczbą porażek na własnym stadionie. Jeśli do tego dodać komplet zwycięstw na Bułgarskiej w tym roku, otrzymujemy obraz twierdzy, w której panuje jeden król nie dzielący się z nikim swoim tronem.


Na pewno dodatkowym smaczkiem pojedynku będzie powrót Franciszka Smudy do Poznania. Pytanie czy Franz będzie w stanie wyciągnąć drużynę z kryzysu – bo tak to można określić. Cztery porażki z rzędu, siedem meczów bez zwycięstwa, niebywale krótka ławka rezerwowych, sporo kontuzji ważnych graczy i wykluczenia za kartoniki Dudki oraz Bunozy? Idealny scenariusz katastroficzny?


Tutaj nie wyczuwamy sensacji, bo w takiej kategorii należałoby traktować zwycięstwo gości. Lech musi zwyciężyć na własnym terenie, by ciągle marzyć o mistrzostwie, a już na pewno z drużyną na tyle osłabioną, że połowę jej ławki rezerwowej będą stanowili zawodnicy z drużyny rezerw. Jeśli Lech prędko zdobędzie gola i będzie dążył do strzelenia kolejnej, to wcale niewykluczone, że spotkanie zakończy się kanonadą.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)