Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Podbeskidzie rządzi w Krakowie, Lech zgłasza akces do walki o "majstra"

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Podbeskidzie rządzi w Krakowie, Lech zgłasza akces do walki o "majstra"

Piłka nożna | 25 kwietnia 2014 23:00 | Sebastian Ibron

Inauguracja rundy finałowej za nami. W piątek zostaliśmy najpierw uraczeni starciem Cracovii z Podbeskidziem i bramką Fabiana Paweli, a następnie obejrzeliśmy mecz do jednej bramki, w którym to Lech pewnie zwyciężył z Wisłą 3:0.


Cracovia – Podbeskidzie Bielsko – Biała 0:1
(0:0)
„Raz, raz, raz”, „głośniej”, „hej Pasy gol” – do spółki z komentatorami swym głosem raczył nas gniazdowy Cracovii, a piłkarze „Pasów” od początku rozpoczęli realizować do bólu – nomen omen - oklepaną taktykę okupacyjną.


W pierwszej połowie mieliśmy obraz typowy i schematyczny. Cracovia jak to Cracovia – tiki-taka pomiędzy obrońcami i defensywnymi pomocnikami oraz „tiki-sraka” z przodu. Wniosek jest jeden – gospodarze zostali znów prześwietleni jak na rentgenie. Najlepszym tego dowodem niech będzie dyspozycja Saidiego Ntibazonkizy. Niby był wszędzie. I co z tego? I nic. Null. Zero. Bo jak to możliwe, że w 40 minucie Cracovia w sytuacji 5 vs 2 w polu karnym gości nie oddała nawet strzału? A Podbeskidzie grało, jak na podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego wypadało. Z zębem, ambitnie, nierzadko wysokim pressingiem, który czasem skutkował odbiorem w okolicach pola karnego Cracovii.


Doskonale wiemy, iż ten mecz miał stanowić jedynie funkcję „suportu”, ale… litości. Po tym meczu, to nie mecz Lech – Wisła potrzebuje wsparcia, a my. Psychicznego. Tym bardziej, że wynik spotkania został otworzony(!) przez Fabiana Pawelę(!!) mocnym, precyzyjnym(!!!) uderzeniem w sytuacji sam na sam. Czego by jednak nie powiedzieć – to prędzej właśnie goście zasłużyli na gola niż Cracovia. Gospodarze nie pokazali nic – no, może poza naporem w końcówce – co choćby minimalnie predestynowałoby ich do zwyciężenia w tym spotkaniu.


Za grosz ładu taktycznego, żadnej klarownej sytuacji, mnóstwo bezsensownych strat, innymi słowy – zwyczajnie kiepska dyspozycja. Mocno kiepska. Tak więc w Krakowie nie króluje Cracovia, w Krakowie nie króluje Wisła, w Krakowie króluje Podbeskidzie. Sześć punktów, dwa gole, bez straty gola. Cracovia rozszyfrowana, podopieczni Leszka Ojrzyńskiego znów wywożą trzy oczka z Grodu Kraka.


Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0 (2:0)
Czekaj i Uryga. Uryga i Czekaj. Jak Wisła miała podjąć jakąkolwiek rywalizację ze stoperem po rocznej przerwie od grania oraz nieobytym, a już na pewno na pozycji środkowego obrońcy zawodnikiem. To nie mogło skończyć się dobrze.


A z całą pewnością się dobrze nie zaczęło. Apogeum pecha nawiedziło drużynę Franciszka Smudy. Najpierw pechowo odbita piłka, po której Teodorczyk wypełnił treścią powiedzenie, że piłka w polu karnym szuka napastnika w formie. Pierwsza akcja zakończyła się golem, a nie inaczej było w akcji drugiej. 10 minuta. Hamalainen nabił biegnącego Urygę. Dzięki temu Lech mógł swobodnie wyczekiwać na rywali. Tak jednak nie było. Lech zamknął Wisłę i nie wypuszczał jej z własnej połowy.


Nigdy Donalda Guerriera nie mieliśmy za lotnika szeroko pojętej inteligencji. I tej boiskowej, i tej życiowej. Jednak jego próba główkowania, kiedy z pełnym impetem wpadł w Szewczyka, była karygodna. Przez to skandaliczne wejście napastnik Wisły z zakrwawioną głową musiał opuścić boisko. Na tym nie koniec złych wiadomości dla gości. Chwilę po wznowieniu gry Claasen pokazał, że nieprzypadkowo włodarze Lecha zwlekają do ostatniej chwili z przedłużeniem kontraktu z tym zawodnikiem. Niebywałe, jak można tak zepsuć TAKĄ wrzutkę Pawłowskiego. Poza tym, później szczyptą magii uraczył nas rozgrywający świetne zawody Kasper Hamalainen. Piękne, subtelne muśnięcie piłki, która wturlała się do bramki. Ochów i achów nie powinno być końca. Cudo.


Zgodnie z przewidywaniami. Danie główne dnia dzisiejszego nie zawiodło, mimo iż było raczej do jednej bramki. Na pewno wyróżnić należy Teodorczyka, autora bramki oraz asysty i Kaspera Hamalainena za fantastyczną grę i cudną bramkę. Lech w pełni zasłużenie podtrzymuje dobrą serię wyników. 6:1 z Jagiellonią, 3:0 z Górnikiem, 3:0 z Wisłą. Lech zgłasza akces do walki o mistrzostwo. Czy Legia pozwoli na zbliżenie się do niej poznaniakom?


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)