Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Chelsea rozkręca wyścig o tytuł – Liverpool w opałach!

Chelsea rozkręca wyścig o tytuł – Liverpool w opałach!

Piłka nożna | 27 kwietnia 2014 19:26 | Michał Kozera
Steven Gerrard - po mieszanym sezonie kapitana Liverpoolu to jego błąd może odebrać mistrza The Reds.
fot. Premier League / facebook.com
Steven Gerrard - po mieszanym sezonie kapitana Liverpoolu to jego błąd może odebrać mistrza The Reds.

Ależ nam się zrobił wyścig! Nie ma on nic wspólnego z motoryzacji, a gonić trzeba za piłką i… rywalami. Najszybszy był dotychczas Liverpool, ale okazuje się, że wystarczyła jedna porażka by kwestia tytułu mistrzowskiego trafiła w ręce… Manchesteru City. Niedziela w Premier League przyniosła nie tylko emocje, ale zapowiedź wspaniałego finiszu!


 

 

 

 

 

 

Przed tym weekendem było wiadome jedno – jeżeli Liverpool wygra z Chelsea, pozostanie mu do zrobienia zaledwie jeden krok w stronę tytuł mistrzowskiego. Jak już wiemy – nie wygrał i zamiast zrobić krok w kierunku ostatniej prostej, obrócił się o 180 stopni, tracąc dość sporą przewagę.

 

O ile Chelsea nie jest bezpośrednim zagrożeniem w przypadku wygrania dwóch kolejnych spotkań, o tyle nagle okazuje się, że drużyna z 3. miejsca tabeli może sporo zamieszać. Ale jak to? Skoro jest trzecia, to co może zrobić? Manchester City ma do rozegrania jeszcze dwie kolejki, podobnie jak Liverpool, jednak w ramach tej najbliższej przyjdzie mu zagrać dwa spotkania, nadrabiając tym samym nierozegrane spotkanie względem bezpośrednich rywali.

 

Dziś wygrywali wicelider i klub z trzeciego miejsca. Chelsea pokonała Liverpool 2:0, podobnie jak zrobiło to City z Crystal Palace. Szczególne wyrazy wdzięczności fani ligowych emocji powinni kierować jednak do Jose Mourinho. Portugalczyk zastawił autobus, po raz kolejny odcinając rywala od swojej szesnastki. Odniósł zwycięstwo nie spektakularne, ale bardzo emocjonalne, nie mając do dyspozycji m.in. Cecha, Terry’ego, Hazarda, Eto’o i kilku innych czołowych zawodników. Zatrzymał Suareza m.in. za pomocą Kalasa, który rozegrał swój pierwszy pełny mecz w Premier League.

 

Współwinnym i fundatorem emocji na koniec tego sezonu czuć może się Steven Gerrard. Legenda Liverpoolu, ten który najbardziej zasłużył na tytuł The Reds – on dziś zawiódł nie zgarniając podania i dając Dembie Ba okazję do pierwszej bramki Chelsea. Potem wszystko szło na niekorzyść Liverpoolu – Chelsea jeszcze szczelniej zamknęła wrota, a gospodarze nacierali, aż w końcu postawili wszystko na jedną kartę, nie pozostawiając w obronie niemal nikogo. Brakowało skuteczności i odbiło się to na koniec, gdy prostą, wcale nie pośpieszną i opanowaną kontrą Torres i Willian zakończyli marzenia Anfield o niedzielnym triumfie.


Zakładając, że City wygra wszystkie spotkania, co musi zrobić Liverpool by mieć mistrza? W przypadku tej samej ilości punktów w tabeli o pozycji decyduje bilans bramkowy. W tej chwili ten stal się jeszcze bardziej niekorzystny dla Liverpoolu, który jest 50 goli na plusie. City ma 58 bramek zysku i możliwe, że w jednym meczu więcej poprawi ten wynik, np. o dwa. To oznacza, że Liverpool musi wygrywać po… 5:0. Wykonalne? Mało prawdopodobne, jednak nie takie rzeczy widzieliśmy.

 

Zapowiada się niewiarygodnie emocjonujący finisz. Kto wie kto zdobędzie mistrza – może zarówno Liverpool jak i City przegrają, a wówczas to Chelsea stanie się bohaterem – nie tylko dzisiejszego popołudnia, ale też całego sezonu? W tegorocznej kampanii było wspaniale, a na koniec może być jeszcze lepiej i oby tak było!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)