Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Okiem Skauta #4: Wariat między słupkami

Okiem Skauta #4: Wariat między słupkami

Piłka nożna | 29 kwietnia 2014 16:00 | Mateusz Decyk

fot. flickr.com

 W 2011 roku oczy całego świata zwrócone były na Gelsenkirchen. Miasto, w którym Schalke wydawało się tworzyć przyszłą potęgę europejskiego futbolu, jednak w końcowym rozrachunku to inna drużyna z Zagłębia Ruhry permanentnie zwojowała Europę. Podwaliny sukcesu ,,niebieskich’’ stworzył Manuel Neuer. Bramkarz wielozadaniowy, który nie dość, że popisywał się wspaniałymi robinsonadami to jeszcze pełnił w swojej drużynie funkcję cofniętego libero, pełnoprawnego uczestnika gry obronnej swojego zespołu. Kult wielozadaniowości, który stworzył Neuer wpłynął na całe pokolenie młodych bramkarzy, czego świetnym przykładem jest Marc-Andre Ter Stegen. Jeden z najlepszych golkiperów młodego pokolenia, człowiek, o którego bić się będą najlepsze kluby świata.


Marc-Andre to wychowanek Borusii Monchengladbach, od najmłodszych lat otoczony najlepszą opieką, przez legendę tego klubu, Uwe Kampsa. Panowie współpracują już przeszło siedem lat i nikt nie ma wątpliwości, że Kamps zrobił dla tego klubu jeszcze więcej jako trener. W okresie, w którym Manuel Neuer był jednym z najgorętszych nazwisk na rynku transferowym Borussia przeżywała jeden z najgorszych okresów w swojej historii występów w Bundeslidze. Na ratunek przyszedł Lucien Favre, który miał uratować klub przed degradacją w przeciągu ostatnich sześciu kolejek. Jedną z pierwszych decyzji szwajcarskiego szkoleniowca, było postawienie na młodego bramkarza, który nie rozegrał jeszcze ani jednego meczu w Bundeslidze. Ter Stegen od początku stał się kluczową postacią w swoim zespole w wieku niespełna dziewiętnastu lat i do dzisiaj jest podstawowym bramkarzem swojej drużyny. W dużej mierze to jego zasługa, że Źrebaki grają jeszcze w Bundeslidze. Do tej pory wystąpił w trzech spotkaniach reprezentacji, ale to i tak ogromny wyraz uznania ze strony Joachima Loewa, jeśli spojrzymy na to z kim musi konkurować o bilet do Brazylii.


Porównanie szkoły hiszpańskiej i niemieckiej, na podstawie przykładowych meczów. Statystyki ze strony squawka.com. Gołym okiem widać na czym polega różnica: 

 

 


Mark-Andre to bramkarz nowej generacji. Patrząc na jego grę nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to swego rodzaju boiskowy wariat. Nie widać po nim presji, która spoczywa na jego barkach. Nie jest bierny na boiskowe wydarzenia, stara się aktywnie uczestniczyć w obronie dostępu do bramki, dzięki czemu stał się elementarną częścią formacji defensywnej swojego zespołu. Każda drużyna musi się liczyć z tym, że zbyt mocne zagranie do napastników może się skończyć przechwytem Ter Stegena. To właśnie cecha charakterystyczna dla Neuera i jego młodszego kolegi. To wręcz niewiarygodne, że w tak młodym wieku, bramkarz jest aż tak pewny siebie, nawet w pojedynka z renomowanymi rywalami. Nie straszny mu Franck Ribery, czy Robert Lewandowski.


Tak jak już wspomniałem, bardzo często usuwa zagrożenie swojej bramki jeszcze przed polem karnym, wybiciem za linię boczną lub przed siebie, z całej siły. W tym pomaga mu jego świetne jak na jego pozycję przyspieszenie, i gra głową. Nagminnie zdarza mu się wychodzić do nadbiegającego przeciwnika nawet jeśli ten jest otoczony opieką obrońców. To bardzo ryzykowny ruch, ale bardzo skuteczny, bo przeważnie wprowadza tym napastników w taką konsternację, że ci strzelają prosto w niego. Dodać należy, że nie są to sielankowe, powolne wejścia, a raczej agresywny atak na piłkę, który ma wywrzeć ogromną presję na jej posiadaczu.


Najczęściej stoi w okolicach czwartego metra i w tym miejscu czuje się najlepiej rzucając się na piłkę. Analizując jego grę dochodzę do wniosku, że chłopak jest absolutnym zaprzeczeniem starej dobrej szkoły, w której bramkarz częściej pilnuje bramki i woli pozostawać na linii w kryzysowych sytuacjach. Ter Stegen w dużej mierze polega na swoim instynkcie, któremu ufa bezgranicznie. Ten pomaga mu również w interwencjach, gdy stoi pomiędzy słupkami. Potrafi się świetnie ustawić i przewidzieć tor lotu piłki. W Bundeslidze udało mu się już obronić kilka rzutów karnych, więc i w tej materii, pomimo braku doświadczenia, czuje się dobrze.

 

Zobacz również
Okiem Skauta #3: Aptekarski błąd!
19-kwi-2014


Musiałem się również pokusić o porównanie z Wojciechem Szczęsnym, czyli naszym najzdolniejszym bramkarzem. Cóż, Wojtkowi brakuje przede wszystkim zimnej głowy, która pozwalałaby mu na zachowanie spokoju w ciężkich sytuacjach i podejmowanie mądrych decyzji w czasie najważniejszych spotkań. Jak pokazały ostatnie miesiące właśnie to, a nie jego umiejętności, dyskwalifikują go w rywalizacji po tytuł najlepszego bramkarza świata.


Trudno nie spekulować na temat jego przyszłości, jeśli w jednej z wypowiedzi pytania o transfer do Barcelony skwitował tak – ‘’Nic o tym jeszcze nie słyszałem, więc nie wiem czego ode mnie chcecie. W tej chwili wiem tylko jedno. Po zakończeniu tego sezonu odchodzę z Borussii’’. Spekulacje tylko podsyca menadżer piłkarza, ale to typowe dla tego typu sytuacji.


Wydaje się jednak, że opcja katalońska jest najbardziej realna. Brak tam klasowego bramkarza, zarówno Victor Valdes jak i Pinto zapowiedzieli, że odejdą z klubu po zakończeniu sezonu, a w największych światowych potęgach nie brakuje świetnych bramkarzy. Real Madryt ma dwóch wspaniałych specjalistów, natomiast po zakończeniu tego sezonu Chelsea będzie miała ich miała tyle samo, chyba że po raz kolejny zdecyduje się wypożyczyć Courtoisa.


Z tego co tu napisałem może wynikać, że Ter Stegen to jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, ale do tego sporo mu jeszcze brakuje. Krytyka też mu się należy, bo ma nad czym popracować. Przede wszystkim mógłby lepiej chwytać, bo z tym ma ogromny problem przy mocniejszych strzałach. Najczęściej robi to na raty, czasem wprowadzając niepotrzebną nerwowość, we własnym polu karnym. Gdy mocny strzał leci prosto w niego, najczęściej odbija go prosto przed siebie co jest strasznym błędem i igraniem z losem. Dawanie drugiej szansy napastnikowi to jeden z najgorszych błędów jakie może popełnić bramkarz. Świetnie paruje strzały na wysokości dwóch metrów, problemy zaczynają się przy niższych uderzeniach, które broni dosyć niechlujnie i tak jak już wspomniałem wcześniej, zdarza mu się je odbijać wprost pod nogi przeciwników zamiast w bok.


Jak na razie chłopak ma ogromne szczęście, ale te podobno sprzyja lepszym. Wpadki takie jak ta potwierdzają tylko tą regułę:


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)