Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Samobójstwo przy Okrzei

Samobójstwo przy Okrzei

Piłka nożna | 07 maja 2014 14:59 | Przemysław Drewniak
Ángel Pérez García ma za sobą bogatą karierę piłkarską. Na ławce trenerskiej nie idzie mu już tak dobrze...
fot. wikipedia.org
Ángel Pérez García ma za sobą bogatą karierę piłkarską. Na ławce trenerskiej nie idzie mu już tak dobrze...

Chcielibyśmy się wyłamać i na przekór wszystkim stwierdzić, że roszada na ławce trenerskiej Piasta wcale nie musi być złym rozwiązaniem. Że istnieją przesłanki ku temu, że na drużynę z Okrzei zadziała efekt nowej miotły, a w ostatnich pięciu meczach sezonu gliwiczanie podniosą się z dołka, w jakim znajdują się właściwie przez cały sezon. Prochu jednak nie wymyślimy - zatrudniając anonimowego trenera z Hiszpanii, Piast odebrał Widzewowi miano głównego kandydata do spadku z Ekstraklasy i prawdopodobnie zniweczył wieloletni wysiłek nad budową silnej drużyny w Gliwicach.


Działaczom Piasta można tylko "pozazdrościć" wyczucia czasu. Już od dłuższego czasu wyglądało na to, że formuła współpracy Marcina Brosza z drużyną zaczyna się wypalać. W Gliwicach pracował on od czerwca 2010 roku i przez trzy lata wykonywał tam kawał dobrej roboty, której zwieńczeniem było 4. miejsce w Ekstraklasie i historyczny występ Piasta w europejskich pucharach. Od tamtej pory było już jednak tylko gorzej. Klub zaczął przeprowadzać dziwne transfery, pozyskując zagraniczny szrot, a wypuszczając do Szczecina Marcina Robaka. Piłkarze, którzy rok temu stanowili o sile zespołu, zupełnie się zagubili. O Tomasza Podgórskiego miała się wkrótce bić cała liga, tymczasem kapitan i najlepszy zawodnik drużyny przez cały sezon nie potrafił wrócić do optymalnej formy. Zjazd formy dotyczy jednak nie tylko jego - o jakimkolwiek piłkarzu Piasta ciężko powiedzieć, że nie prezentuje się gorzej niż przed rokiem.


W Gliwicach mieli nadzieję, że Brosz zdoła odbudować zespół w zimowej przerwie i wiosną Piast wywalczy spokojne utrzymanie. Już pierwsze mecze rundy wiosennej pokazały jednak, że w grze jego drużyny zamiast postępu jest nawet regres. Dlatego więc władze klubu powinny podziękować Broszowi jeszcze w trakcie rundy zasadniczej, albo co najwyżej po jej zakończeniu. Jego następca miałby wówczas więcej czasu na to, by poznać drużynę i zmienić coś w taki sposób, by wreszcie zacząć wygrywać.


Teraz wyobraźcie sobie, co byście poczuli będąc w skórze piłkarza Piasta Gliwice. Na pięć kolejek przed końcem sezonu, gdy drużyna ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową, do klubu przychodzi zupełnie anonimowy trener, który o swojej drużynie jeszcze nic nie wie. W najważniejszym momencie rozgrywek władze klubu decydują się na eksperyment, który właściwie nie ma prawa wypalić. W jaki sposób Ángel Pérez García porwie ich do lepszej gry? Czy za pomocą tłumacza wyjaśni im doskonały sposób, który pchnął do zwycięstw jego New Radiant z Malediwów?


Trenerskiego CV Garcii komentować nie będziemy. Już sam fakt, że przyjął ofertę od drużyny bliskiej spadku do pierwszej ligi na pięć meczów przed końcem sezonu sporo o nim mówi. Z jego życiorysu łatwo jest żartować, choć nie można wykluczyć, że były piłkarz Realu Madryt to materiał na bardzo dobrego trenera, który w przyszłości może coś osiągnąć. Jeszcze bardziej niż jego ubogi życiorys martwi co innego - zanim Garcia zacznie rozróżniać swoich piłkarzy, pozna specyfikę polskiej ligi i zorientuje się, co w grze Piasta jest nie tak, Gliwice będą wśród miast z najładniejszymi stadionami w pierwszej lidze. Przychodząc do drużyny w tak krytycznym momencie nawet lepszy i bardziej uznany trener nie dawałby żadnej gwarancji na to, że zdąży to wszystko poukładać. Do tego dochodzi jeszcze bariera językowa, z którą w tak krótkim czasie nie da się uporać. Spytajcie Jose Rojo Martina.


Do niedawna Piast był jednym z najmądrzej zarządzanych klubów w Polsce. Bez silnego, możnego sponsora i wielkich nakładów finansowych udało się zbudować zespół, który jeszcze rok temu był największą rewelacją w kraju. Ale zamiast robić dobrze sobie i kibicom, w Gliwicach zdecydowali się pójść w układy z agentami i menedżerami, ściągając do klubu anonimowych piłkarzy, a teraz anonimowego trenera. Aż nóż otwiera się w kieszeni, biorąc pod uwagę, ilu zdolnych polskich trenerów czeka na swoją szansę w Ekstraklasie. I dlatego, choć nigdy nie życzę nikomu źle, chciałbym, żeby Piast spadł w tym roku do pierwszej ligi. Nie można bezkarnie robić sobie jaj z miasta i kibiców, bez których gliwicka piłka nigdy nie weszłaby na salony.


PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)