Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Orest Lenczyk: Nadzieja umiera ostatnia!

Orest Lenczyk: Nadzieja umiera ostatnia!

Piłka nożna | 10 maja 2014 13:11 | Mateusz Decyk

fot. superstar.com.pl

 Jagiellonia Białystok wygrała, po wątpliwej jakości spotkaniu z Zagłebiem Lubin 1:0. Orest Lenczyk nie do końca wytrzymał ciśnienie, a Michał Probierz może już ze spokojem budować drużynę na następny sezon. 


Orest Lenczyk już przed konferencją prasową musiał się dowiedzieć o swoich dalszych losach, ponieważ nie do końca wytrzymał presję jaka na nim ciążyła oraz zachował się trochę poniżej swojego poziomu, ale przejdźmy lepiej do tego co miał nam do powiedzenia - Jest takie powiedzenie, że w złej sprawie powinno się milczeć, natomiast dziękuję zawodnikom za mecz, mam przede wszystkim na myśli ich wkład fizyczny. Tak się to po ostatnich kolejkach złożyło, że przyjechaliśmy ‘’składakiem’’ jeszcze do tego szybko straciliśmy środkowego napastnika, a później Piecha. Nie wiem, czy to nie jest kontuzja na tydzień-dwa. To z pewnością wielka strata. Mogę to podsumować w dwojaki sposób. Nadzieja umiera ostatnia, a ja nawet nie marzyłem, ale miałem nadzieję, że pan sędzia, który dzisiaj prowadził spotkanie, już mi więcej nie będzie sędziował. Niestety przyjechałem dzisiaj, zobaczyłem, że ten pan jest na boisku, machnąłem ręką i powiedziałem – niestety.


Michał Probierz mógł być zadowolony, bo pomimo mało widowiskowej gry, bronią go trzy punkty i czyste konto jego zespołu - Wiedzieliśmy, że nie będzie to piękne widowisko i fajerwerki, bo naszym priorytetem była gra w obronie. Dobrze, że uczymy się wygrywać mecze stałymi fragmentami. Nie wyobrażałem sobie takiej gry jak na Podbeskidziu. Na pewno chcemy zachować do końca to dziewiąte miejsce i trzeba docenić zawodników za dzisiejsze spotkanie, dlatego dostaną ode mnie dwa dni przerwy. Chcemy potwierdzić w Łodzi, że umiemy zagrać kilka spotkań pod rząd bez utraty bramki. Dla Adama Dźwigały to była bardzo trudna sytuacja, bo ,,Dżordżi’’ poczuł się źle przed samym początkiem spotkania i Adam miał dziesięć minut na przygotowanie się do gry w podstawowym spotkanie. Dla Balaja na pewno to przykre, że nie wykorzystał kolejnej świetnej okazji, ale w takich chwilach należy go wspierać. Na pewno bardzo do przeżywa, musi podnieść głowę do góry, a już nie jedną ładną bramkę strzelił.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)