Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Widzew nie MUSIAŁ przegrać we Wrocławiu!

Widzew nie MUSIAŁ przegrać we Wrocławiu!

Piłka nożna | 12 maja 2014 22:40 | Filip Sowiński
Eduards Visnakovs (z prawej) mógł zapewnić Widzewowi remis w końcówce.
fot. x-news.pl / T-Mobile Ekstraklasa
Eduards Visnakovs (z prawej) mógł zapewnić Widzewowi remis w końcówce.

Widzew nie musiał i prawdopodobnie nie przegrałby gdyby nie… pan Tomasz Musiał! To on sędziując mecz na Stadionie Miejskim we Wrocławiu podyktował rzut karny dla Śląska w 86. minucie. A tak naprawdę podyktowała mu go słuchawka przekazująca głos sędziego liniowego oddalonego od sytuacji 25 metrów. Narzędzie techniki, które ma pomagać sędziom w komunikacji na boisku okazało się ważniejsze od wzroku sędziego Musiała oddalonego od akcji 8 metrów. To kuriozalna sytuacja, kiedy sędzia nie polega na swoim zmyśle, który predestynuje go do pracy w zawodzie. Bo przecież status zawodowca mają nasi arbitrzy. W najprostszej i najlepiej widocznej sytuacji Musiał zaufał słowom zasłyszanym w słuchawce.


Można sugerować, że ta kontrowersyjna sytuacja wypaczyła wynik spotkania. I z pewnością z takim zarzutem będzie musiał zmierzyć się fachowiec od kontrowersji w NC+, pan Sławomir Stępniewski. Były szef Kolegium Sędziów na pewno znajdzie drogę, aby obronić sędziego Musiała. Tylko, że miałby zdecydowanie łatwiej, gdyby drogę… do bramki znalazł Eduards Visnakovs. Klasowy snajper, za jakiego uchodzi Łotysz nie może marnować takiej okazji do strzelenia bramki jak ta w 89. minucie gry. Gdyby trafił do siatki, choćby kolanem jak znany z tego w Łodzi Marek Koniarek, to stres przed obroną arbitra byłby mniejszy. Visnakovs pokazuje, że radzi sobie z presją, jego poczynania na boisku są odważne, ale w tych ostatnich meczach musi dać drużynie znaczniej więcej. Nie możne marnować świetnych okazji, a musi pójść za ciosem i zamieniać każdą stuprocentową okazję strzelając bramkę. I nie myślę tu o rzutach karnych, z którego strzelił w tym meczu gola najlepszy samozwańczy piłkarz ligi Marco Paixao.


Widzew od kilku spotkań może się podobać. Jego gra jest poukładana, przemyślana, dokładniejsza, pomimo stresu związanym z widmem spadku. Trener Artur Skowronek ustawiając piłkarzy na placu gry nie zawodzi. Tak samo jak piłkarze wykazujący dyscyplinę i zaangażowanie na boisku. Dla łodzian to jednak nie czas na zachwyt nad własnym postępem. Oni muszą zacząć wygrywać, a czasu i okazji w ekstraklasie zostało coraz mniej. I właśnie im mniej tego czasu do końca spotkania, tym mniej siły i wytrzymałości widać wśród graczy Widzewa. Taką sytuację można zaobserwować od kilku meczów. Nie winiłbym za to trenera Skowronka. To raczej wynik tego, iż organizmy młodych piłkarzy Widzewa w trakcie obecnego sezonu musiały dostosowywać się do różnic w metodach treningowych aż trzech trenerów.


Teraz Widzew musi przyjąć tylko jeden sposób na grę. Czerpiąc przykład z charakteru angielskich drużyn, RTS nie może przestać wierzyć, walczyć i musi wygrywać aby się utrzymać. Najbliższa okazja już w piątek podczas spotkania z Jagiellonią, na które doradziłbym łodzianom taktykę związaną właśnie z językiem angielskim. < 5F >


Friday Fight For Fan’s Faith !

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)