Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rewolucyjne nastroje w Barcelonie, Luis Enrique zastąpi Gerardo Martino

Rewolucyjne nastroje w Barcelonie, Luis Enrique zastąpi Gerardo Martino

Piłka nożna | 19 maja 2014 13:30 | Sebastian Ibron

fot. FC Barcelona / facebook.com

Odejście Gerardo Martino wydawało się być od dłuższego czasu przesądzone. Oficjalnie dowiedzieliśmy się o tym na konferencji prasowej, kiedy siedzący obok „Taty” Andoni Zubizarreta oświadczył, że argentyński szkoleniowiec kończy swoją pracę jako trener FC Barcelony.

 

Przygoda tego trenera trwała wyjątkowo krótko, bo jedynie sezon. Zdążył jednak pozytywnie zapisać się na kartach historii. W erze Argentyńczyka Barcelona zanotowała najlepszy start w lidze w historii klubu. Blaugrana wygrała aż osiem pierwszych spotkań. Pierwszy raz oczka straciła dopiero w dziewiątej kolejce, kiedy podzieliła się punktami z Osasuną. Na marginesie, warto wspomnieć, że łącznie w 20 pierwszych meczach Barcelona nie przegrała. Było to 14 starć ligowych, 4 w LM i 2 w Superpucharze Hiszpanii.

 

Uczestniczył także w pobiciu rekordu bycia na najwyższej pozycji w lidze, bo jego podopieczni (a wcześniej Tito Vilanovy) byli liderami przez aż 59 kolejek Azulgrana była na najwyższym stopniu podium przez 21 pierwszych kolejek obecnego sezonu.

 

Niestety, to jedyne pozytywne kwestie, które warto odnotować. Barcelona zakończyła sezon 2013/2014 bez żadnego trofeum. Na jego erę (nie z jego winy) przypadło mnóstwo afer, mnóstwo rzeczy negatywnych. Odejście Sandro Rosella, zamieszanie z nowym stadionem, sprawa z transferem Neymara, nieuczciwe rozliczanie się z podatków Messiego, bałagan w samym klubie. To całej masy rzeczy od niego nie zależnych, i on dołożył swoją cegiełkę. Barcelona kompletnie odeszła od ideałów z czasów Guardioli, kiedy obok zawodników doświadczonych wchodzili zawodnicy z choćby La Masii. Gra Barcelony Martino przyprawiała o ból zębów, co zresztą powiedział sam Luis Enrique - nowy trener Barcelony, którego przyjście zostanie niedługo oficjalnie potwierdzone.

 

Zarząd FC Barcelony zapowiada kompletną rewolucję. Prawdopodobnie będzie to jedno z najaktywniejszych okienek transferowych w historii. Odejść może wielu zawodników, choćby takich jak Cuenca, Tello, Alves, Sanchez czy Mascherano, a przesądzone jest odejście Valdesa oraz Puyola, który kończy karierę.

 

Jak więc widać, szykuje się exodus naprawdę sporych rozmiarów. Przed Luisem Enrique jest więc ogromne wyzwanie. Po pierwsze, musi niemal całkowicie od nowa ustalić zestawienie linii defensywnej. Będzie robił to prawdopodobnie w oparciu o Pique oraz Bartrę, choć zależy to od ewentualnych transferów na pozycję stopera.

 

Największą wadą zespołu Martino była słaba gra przeciwko drużynom broniącym bardzo głęboko oraz grającym wysokim pressingiem. Innymi słowy, Enrique musi wpłynąć na przez lata najgroźniejszą broń Barcelony – podania. Ten szkoleniowiec jest właśnie zwolennikiem filozofii tiki – taki. A to kompletnie nie funkcjonowało w poprzednim sezonie, będzie więc to pewnie jeden z jego priorytetów. Prawdopodobnie szansę gry dostanie Rafinha wracający z wypożyczenia do Celty, a pojawiły się plotki, jakoby do stolicy Katalonii przejść mogli Gundogan lub Arturo Vidal.

 

Kluczowym zawodnikiem Blaugrany jest oczywiście Lionel Messi. W starciach przeciwko mocniejszym rywalom był jednak kompletnie niewidoczny. Dla przykładu – z Atletico grał sześciokrotnie, nie zdobył ani jednego gola. Enrique teraz będzie musiał zmotywować Argentyńczyka i wpłynąć na niego, by angażował się bardziej w grę.

 

Jednak najważniejszą kwestią zdaje się być wpływanie na poprawienie wizerunku klubu na zewnątrz oraz atmosfery wewnątrz klubu. Tatę Martino zastępuje człowiek o kompletnie odmiennym charakterze. Argentyńczyk był człowiek stonowanym, spokojnym, nie będącym szczególnie ekspresywnym na ławce rezerwowych. Luis Enrique jest z kolei człowiekiem wyrazistym i o silnym charakterze. Barcelonę zna od podszewki i może mieć spory wpływ na poprawę atmosfery i zjednoczenia wnętrza klubu. A jest to niemal nieodzowne, by szkoleniowiec mógł w pełni skupić się na prowadzeniu drużyny.

 

SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)