Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec przygody Moniza z Lechią – holenderski odlot

fot. wikipedia.org

Koniec przygody Moniza z Lechią – holenderski odlot

Piłka nożna | 05 czerwca 2014 15:33 | Sebastian Ibron

Jak słusznie zauważył Tomasz Ćwiąkała, holenderscy szkoleniowcy kończą pracę w Polsce odlotem. Tak było w przypadku Roberta Maskaanta, tak też stało się w przypadku Ricardo Moniza, z czymże tym razem dosłownie.


Holender długo nie zawojował w Polsce. Po zastąpieniu Michała Probierza w Lechii, wydawało się, że będzie pupilkiem właścicieli, że pomoże niemieckiemu zarządowi wprowadzić Lechię na wyższy poziom, a jakby rzekł inny Holender, Leo Beenhakker, „international level”. Tak się jednak nie stało, po zakończeniu udanego dla Lechistów sezonu Moniz otrzymał parę ciekawych ofert z zagranicy. I z jednej z nich skorzystał – obrał kierunek do Monachium i będzie szkoleniowcem drużyny, w której występuje Grzegorz Wojtkowiak, TSV 1860 Monachium.


Różnie się wiodło gościom z kraju tulipanów nad Wisłą. Pierwszym szkoleniowcem niderlandzkim był wspomniany wcześniej Leo Beenhakker. On zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiej piłki. Jako selekcjoner reprezentacji wprowadził ją po raz pierwszy na mistrzostwa Europy, rozgrywane w Austrii i Szwajcarii. Odchodził jednak w niesławie po przegranych eliminacjach do Mistrzostw Świata w RPA.


Mieszane uczucia budził za to Robert Maaskant. Ten trener najpierw zdobył mistrzostwo z Wisłą Kraków. Później Wisłę poprowadził w Lidze Mistrzów, gdzie krakowianie ostatecznie polegli z Apoelem Nikozja. Spadł jednak na cztery łapy – do Ligi Europy. Tam Wisła grała słabo, lecz do momentu przyjścia Kazimierza Moskala. Wiślacy po wielkich emocjach do ostatnich sekund ostatniego meczu i golu Djiby Falla, wyszli z grupy z drugiego miejsca.


Najkrócej zabawił jednak Theo Bos. Inspiratorami jego sprowadzenia byli, wcześniej wspomniany, Leo Beenhakker oraz Jan de Zeeuw. Niczym szczególnym się nie dał zapamiętać, gdyż w Polonii Warszawa przepracował jedynie trzy miesiące.


Moniz, mimo krótkiej pracy, dał się zapamiętać z dobrej strony. Bo przecież Lechia grała naprawdę ciekawą piłkę, Grzelczak skutecznie robił to, co potrafi robić najlepiej, Makuszewski szalał na skrzydle, a obrona gdańszczan była stabilna jak nigdy. Widać było, że jest to trener z głową na karku, szkoda tylko, że perspektywa pracy w 2. Bundeslidze okazała się bardziej kusząca…


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)