Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piszczek dobrą partią dla Luisa Enrique?

Piszczek dobrą partią dla Luisa Enrique?

Piłka nożna | 08 czerwca 2014 13:15 | Mateusz Decyk

fot. flickr.com

 W demokratycznej sondzie El Mundo Deportivo kibice Barcelony wybrali swojego wymarzonego prawego obrońcę. Został nim Łukasz Piszczek zostawiając daleko w tyle Pablo Zabaletę i Danilo występującego w barwach FC Porto. Czy Polak to odpowiednia partia dla Luisa Enrique?


Odejście Daniego Alvesa to dla większości hiszpańskich mediów jedynie formalność. Kibice Barcelony są niezwykle zawiedzeni jego postawą w tym sezonie. Największym zarzutem byłyby chyba nieskuteczne dośrodkowania, które praktykował ze szczególną namiętnością. Sposób, w jaki Brazylijczyk rozstaje się z klubem jest bardzo smutny, bo nie dość, że odchodzi po sezonie, który trzeba określić mianem fatalnego, to jeszcze prawdopodobnie stanie się jedynie częścią zapłaty za swojego młodszego rodaka.


Łukasz Piszczek to jeden z najlepszych bocznych obrońców na świecie, a z pewnością było tak jeszcze zanim poddał się długo oczekiwanej operacji. W ubiegłym sezonie nie popisał się niczym szczególnym. Można powiedzieć, że był to okres przejściowy po kontuzji, ale jaką gwarancję mają działacze Barcy, że piłkarz z Dortmundu wróci do swojej najlepszej dyspozycji i będzie w stanie dorównać Danielowi Alvesowi, który pomimo słabej dyspozycji jest zawodnikiem światowej klasy?


Dorównać? Cóż, podejrzewam, że kibice oczekują od nowego piłkarza gry na najwyższym poziomie od pierwszego gwizdka w La Liga, a tego Piszczek nie zapewnia. Fakt, że cały Dortmund ma za sobą mało udany sezon, a ich linia defensywna przez większość sezonu była prowizorką, z której Klopp starał się stworzyć dobrą imitację solidnego systemu obronnego sprzed roku, ale nasz reprezentant niczym szczególnym się nie popisał. W prawdzie trzykrotnie trafiał do siatki, ale w Barcelonie wymagać będą od niego czegoś więcej. Bezbłędnej gry na najwyższych obrotach w każdym spotkaniu. A wszystko w standardzie ,,box to box’’.


Najlepszą alternatywą dla Daniela Alvesa byłby rzecz jasna Pablo Zableta,
który nie dość, że świetnie radzi sobie w obronie, to jeszcze jest niezwykle groźny z przodu, ale Argentyńczyk jest kompletnie nieosiągalny. To nie jest tak, że chcę deprecjonować szansę Piszczka na dobrą grę w Barcelonie. Najzwyczajniej w świecie nie widzę go w tym klubie. Chociaż to byłoby piękne, gdybyśmy mogli go zobaczyć wśród najlepszych na świecie, ale wydaje mi się, że Katalonia to nie jest jego planeta, a może nawet galaktyka. Taki ruch miałby również konsekwencje jeśli chodzi o grę na prawej flancew reprezentacji. To nie jest tak, że Kuba i Piszczek przestaliby się dogadywać, ale powoli zacząłby zanikać element naturalnej chemii, który ma miejsce tylko pomiędzy zawodnikami, którzy trenują razem dzień w dzień.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)