Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mistrzowie świata wypunktowani i zrównani z ziemią

Mistrzowie świata wypunktowani i zrównani z ziemią

Piłka nożna | 13 czerwca 2014 23:36 | Sebastian Ibron

fot. FIFA World Cup/facebook.com

Konia z rzędem temu, kto przewidział taki start mundialu w wykonaniu Hiszpanów oraz Holendrów. Panowie z kraju tulipanów i wiatraków mieli ogromną ochotę przybić komuś piątkę. I przybili - podopiecznym Vicente del Bosque.


A nic nie zapowiadało takiej katastrofy. Przynajmniej na początku. Choć prawdą jest, że już w ósmej minucie Wesley Sneijder miał bardzo dogodną okazję, by wyprowadzić Niderlandów na prowadzenie. Nie wykorzystał jednak tej sytuacji. Patrząc na agresję, z jaką grali podopieczni van Gaala i nieporadność Hiszpanów w konstruowaniu akcji, można było wyczekiwać kolejnych szans strzeleckich.


Na te jednak trzeba było poczekać. Najpierw to Hiszpanie mieli rzut karny sprokurowany przez Rona Vlaara, który sfaulował Diego Costę. Jedenastkę na bramkę zamienił Xabi Alonso, ale na największą uwagę i największą pochwałę zasługuje Xavi. Pomocnik Barcelony dograł perfekcyjną piłkę do Costy, pomimo przyjmowania piłki plecami do bramki rywali. Zganić należy defensywę Holendrów, bo nie można dopuszczać do takiej okazji Xaviego.


Na odpowiedź „Oranje” musieliśmy czekać niemal do końca połowy. Wtedy cudowną piłkę za defensywę pod dowództwem Ikera Casillasa wrzucił Blind. Do fantastycznego dośrodkowania van Persie dołożył fenomenalną główkę i tym samym strzelił rywalom gola do szatni.


Niebywałe rzeczy działy się za to w trakcie drugiej połowy. Zaczęło się niewinnie. W zasadzie przez kilka pierwszych minut obraz gry był łudząco podobny do tego z pierwszej części gry – Holendrzy szczelnie w obronie, Hiszpanie bez szczególnej wizji na przebicie tego muru. Aż nadeszła 53 minuta, Robbena cudowną piłką obsłużył Daley Blind, notabene po raz kolejny, a skrzydłowy zrobił to, co robić umie i lubi – zdobył gola.


To nie był koniec. Ba – to był ledwie początek. Podopieczni Louisa van Gaala z niesamowitą efektywnością wykorzystywali wszystkie sytuacje bramkowe. Po golu Robbena Holendrzy się rozbujali, a Hiszpanie zaczęli gasnąć. I tak padł gol de Vrija. I tu należałoby się chwilę zatrzymać. Wydawało się, że Iker Casillas dołożył sporą cegiełkę do tego gola mijając się z piłką, jak jednak było widać na powtórkach, van Persie mu to uniemożliwił. Sytuacja dyskusyjna.


Później wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Czwartego gola Hiszpanom wlepił van Persie, wykorzystując „wielbłąda” El Santo, a piątego dorzucił Robben.


Holendrzy byli jak samochód na dieselu. Ruszali dość niemrawo, ale w momencie nagrzania się, ruszyli z kopyta, chwycili Hiszpanów w morderczym uścisku i punktowali. Wypunktowali na pięć. Hiszpanie kompletnie zaprzeczyli dziś przydomkowi „La Furia Roja”. Może i byli „Roja”, ale przymiotnika „Furia” im zdecydowanie zabrakło.


Drugi dzień mundialu, a obrońcy tytułu zgarniają piątkę na dzień dobry. I – o ironio! – od wicemistrzów świata. Takich emocji jak w tym starciu – czysto sportowych – oczekujemy. Oranje wzięli rewanż, bolesny i srogi rewanż.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)