Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Arreglad Esto - hiszpańska tragedia!

Arreglad Esto - hiszpańska tragedia!

Piłka nożna | 14 czerwca 2014 11:29 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny profil FACEBOOK FIFA World Cup

Wczorajsze szlagierowe spotkanie pomiędzy finalistami poprzedniego Mundialu było jawnym aktem deklasacji, który w sposób bliźniaczy przypominał to co zrobił Juup Heynckess z Barceloną. Czy to również będzie zakończeniem pewnej ery? Czy tłumaczenia, że i cztery lata temu Hiszpanie przegrali pierwszy mecz fazy grupowej ma jakikolwiek sens?

 

Może by i miało, gdyby nie fakt, że porażkę z 2010 roku możemy zakwalifikować do gatunku ,,zdarza się’’. To co widzieliśmy wczoraj było kompromitacją ze strony Mistrzów Świata. I tu nie chodzi o to, że z ich strony nie było widać zaangażowania. Oni w zasadzie bardzo chcieli. Zostali totalnie rozklepani taktycznie przez Louisa van Gaala i jego, nie oszukujmy się, bardzo niedoświadczony zespół w porównaniu do przeciwnika. Kiedy dochodzi do sytuacji, że na tym poziomie jeden zawodnik, w ten sam sposób dwukrotnie ośmiesza obronę, to coś jest nie tak. Zawiodły pewne schematy, a podopieczni Del Bosque przyjęli rolę masła w pojedynku z nożem.


Śmierć tiki-taki. Strasznie irytujące stwierdzenie. Tiki-taka istnieje, bowiem La Furia Roja w sposób perfekcyjny i zarazem przeraźliwie nudny rozgrywają piłkę między sobą w kilkudziesięciu podaniach, zanim zdecydują się uderzyć na bramkę. I tu zaczyna się problem. Sam złapałem się na tym, że mój wzrok kierował się na ekran monitora, bowiem kiedy Hiszpanie byli przy piłce byłem aboslutnie pewny, że dopóki jej nie stracą nie wydarzy się nic ciekawego. Jak pokazało wczorajsze spotkanie problemem nie był brak napastnika, a cały system gry, który nie potrafi w sposób właściwy wykorzystywać nawet takiego snajpera jak Diego Costa. To jest największy problem z pominięciem tego, że obrona złożona z a absolutnie topowych zawodników, nie potrafi się ze sobą dogadać.


Oczywiście nie brakuje kontrowersji dotyczących rzutu karnego dla zawodników w białych strojach.
To prawda, że Diego Costa ,,pomógł’’ w rzekomym przewinieniu dokonanym na sobie, ale ja kompletnie nie mam pretensji do sędziego, bowiem po kilku powtórkach byłem święcie przekonany, że był faul. Dopiero ujęcie zza pleców napastnika pokazało, że było inaczej, ale tego sędzia nie mógł już dostrzec. Spójrzcie tylko tutaj: vine.co/v/Mj3h3YaHbOA


Cała ta sytuacja tylko zemściła się na mistrzach Europy, bo stała się czerwoną płachtą na rozjuszone niderlandzkie charaktery, które przybrały rolę byka! Tylko, że tym razem matador nie miał nic do powiedzenia. Został wręcz zmieciony z powierzchni ziemi.


Cóż można powiedzieć więcej o sytuacji Hiszpanów? Na pewno powinni się cieszyć, że taka kara spotkała ich w pierwszym meczu. Teraz jest czas na refleksję, na wyciąganie wniosków, ale pojawia się pewna wątpliwość. Czy ktokolwiek, byłby w stanie w tydzień zmienić taką mentalność zawodników, która tkwi w nich od paru ładnych lat? Nawyki, których zostali nauczeni jeszcze przez Aragonesa już dawno wyszły z obiegu, a wyplenienia tego nie zapewni nawet wymiana połowy składu.


Jedno jest pewne. Cała Hiszpania obawia się meczu z Chile.
Z tym, że nie należy obawiać się tutaj obawiać przeciwnika, który nie jest w stanie wytrzymać dziewięćdziesięciominutowej rywalizacji na wysokim poziomie, a samych siebie i swoich słabości, które trzeba bezkompromisowo pokonać.


A co do samego Diego Costy:

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)