Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przesądni wybaczą

Przesądni wybaczą

Piłka nożna | 14 czerwca 2014 11:50 | Patryk Kipigroch
Meksykanie cieszą się ze zwycięstwa, ale tak wesoło mogło nie być.
fot. Facebook
Meksykanie cieszą się ze zwycięstwa, ale tak wesoło mogło nie być.

Nie jestem jakoś specjalnie przesądny, ale to co działo się wczoraj przeszło moje wszelkie pojęcie. W końcu trzynastego wszystko zdarzyć się może.

 

W pierwszym spotkaniu nie dawałem największych szans piłkarzom z Kamerunu. Ich kłótnie ze związkiem piłkarskim, z prezydentem o flagę i w końcu między sobą sprawiły, że tylko czekałem na ich wysoką porażkę. Życzenie prawie spełniłoby się, gdyby nie kolumbijski sędzia, który nie uznaje dwóch z trzech prawidłowo zdobytych goli. Co oni tam wzięli za sędziów – pomyślałem. Najpierw akcja z ciągnięciem za uszy Brazylii, a teraz co? Czekanie aż Kamerun trafi i będzie fun? Nieposkromione lwy trafiają do bramki, a mnie serce staje. Na szczęście i tu arbiter (tym razem słusznie) odgwizduje spalonego. Jednak wciąż na tablicy powinno wyświetlać się 2:0 dla Meksyku. Pech to słowo klucz jeśli chodzi o drugi dzień mistrzostw.

 

Meksykanom w końcu udaje się trafić do bramki tak, że najmłodszy na tym turnieju sędzia nie ma się do czego przyczepić, i wskazuje na środek boiska. 1:0 dla Meksyku to wynik sprawiedliwy, i potwierdzający kto był w tym spotkaniu lepszy. Nawet dla tych, którzy nie widzieli meczu. Meksyk jest w stanie awansować z tej grupy jeżeli dalej będą prezentować taki futbol jak z Kamerunem.

 

Festiwal pecha urządził nam za to Iker Casillas. Mistrz świata, podwójny mistrz Europy, zwycięzca Ligi Mistrzów, a to co robił z nim Robben i van Persie będzie mu się jeszcze długo śnić. Jednak jest coś takiego już od wielu lat, że aktualny obrońca tytułu zawodzi od początku. Daleko szukać? RPA 2010 i reprezentacja Włoch. Faza grupowa to była męczarnia dla Azzurro, aby na końcu ulec debiutantom – Słowacji – i pakować manatki. Dalej? Korea i Japonia 2002. Francuzi odpadają w fazie grupowej pierwszy mecz przegrywając 0:1 z Senegalem. Wówczas był to mecz otwarcia jeszcze na starych zasadach. Pierwszeństwo mieli starzy mistrzowie. Były nawet takie mundiale, gdzie to Argentyna broniła tytułu i przegrywała swój pierwszy mecz. RFN w 1978 roku remisuje na start z Polską. Można tak wymieniać i wymieniać. Niby nic się nie stało, ale to Hiszpanie dziś muszą pokonać głodne sukcesów, jak nigdy Chile, które w 15 minut ustawiło sobie mecz z Australią. Jeśli tego nie zrobią to prawdopodobnie podzielą los Włochów sprzed 4 lat.

 

O Holandii jeszcze tylko słów kilka. Pamiętają Państwo EURO w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku? Na pewno! Oranje na początku grali wyśmienicie. 3:0 z Włochami, 4:1 z Francją. W ćwierćfinale odpadają z Rosją. Jakże wymowne.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)