Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Beznadziejni Grecy nie podjęli rękawicy. Spokojny triumf Kolumbii

Beznadziejni Grecy nie podjęli rękawicy. Spokojny triumf Kolumbii

Piłka nożna | 14 czerwca 2014 20:44 | Damian Wiśniewski

fot. FIFA World Cup/facebook.com

 Grecy zawsze byli impotentami, jeśli chodzi o grę ofensywną, jednak potrafili sobie dawać radę w obronie. Nie tym razem. Znani z dość solidnej defensywy podopieczni Fernando Santosa tym razem popełniali w niej rażące błędy i przegrali 0:3 z Kolumbią.

 

Kolumbijczycy nie zagrali tak naprawdę wielkiego meczu. Oni i reprezentacja Chile są uważani za czarne konie tego turnieju i oba te zespoły zaczęły raczej przeciętnie, a mimo to wygrały pakując swoim przeciwnikom po trzy bramki. Jeśli wygrywa się grając co najwyżej średnio, to aż strach pomyśleć, co będzie kiedy zaczną grać na sto procent możliwości.

 

Sam mecz był najgorszym, spośród tych, które do tej pory było nam dane oglądać na tegorocznym Mundialu. Piłkarze Jose Pekermana szybko objęli prowadzenie za sprawą trafienia Pablo Armero i później kontrolowali przebieg pojedynku. Grecy niby się starali, niby walczyli, niby podchodzili pod bramkę, ale no właśnie: niby. Prawdziwe zagrożenie stworzyli wtedy, gdy w dziwaczny sposób Gekas zmarnował sytuację z serii tych nie do zmarnowania. Fernando Torres by się nie powstydził.

 

A Kolumbia grała swoje. Bez fajerwerków z przodu, ale też dość pewnie z tyłu. Tak jakby w głowach piłkarzy tej drużyny siedziało, że ten mecz i tak sam się wygra, a prawdziwe wyzwania czekają ich, kiedy przyjdzie mierzyć się z Wybrzeżem Kości Słoniowej i Japonią. I tak właśnie było, mecz praktycznie wygrał się sam. Grecy rozpoczęli festiwal błędów w obronie, co najpierw wykorzystał Teofilo Gutierrez wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego. Na koniec ładną bramkę dorzucił jeszcze James Rodriguez i było pozamiatane. Finito, Grecy już mogą pakować walizki.

 

Mecz przeciętny, ale padają trzy bramki. Paradoks? No pewnie, ale tak właśnie było. W Kolumbii nikt jednak nie będzie o tym pamiętał, liczą się trzy oczka na starcie turnieju. Tak jak nikt nie będzie pamiętał o pracy sędziego, który nie popełnił ani jednego błędu.

 

Cóż za miła odmiana.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)