Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kapitan musiał wejść na boisko

Kapitan musiał wejść na boisko

Piłka nożna | 15 czerwca 2014 05:53 | Damian Wiśniewski

fot. FIFA World Cup/facebook.com

No, jedyny mecz w tym turnieju rozpoczynający się o godzinie 3:00 mamy odhaczony. Wybrzeże Kości Słoniowej i Japonia przystosowały się do ogólnie panującego trendu i zaprezentowały nam dobre, emocjonujące spotkanie. Może nie wybitne pod względem jakości, ale nie o to przechodzi, to nie było to, czego od nich wymagaliśmy. Ostatecznie obejrzeliśmy trzy gole, a komplet punktów powędrował do drużyny z Afryki

 

Mecz lepiej zaczęli właśnie zawodnicy Wybrzeża Kości Słoniowej. Szybko przejęli oni kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i chcieli od razu napocząć przeciwnika, strzelając gola. Ich próby na nic jednak się zdawały, bo choć dawali radę podejść pod bramkę strzeżoną przez Eiji Kawashimę, to nic z tego nie wynikało. Z czasem do głosu zaczęli dochodzi Japończycy i sytuacja Słoni zaczęła się komplikować.

 

Skomplikowała się na poważnie, gdy po nieco ponad kwadransie gry, wynik spotkania kapitalnym uderzeniem otworzył Keisuke Honda. Piłkarz Milanu oddał kapitalne uderzenie, a Boubacar Barry, goalkeeper „Słoni” był zupełnie bezradny i mógł tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem do bramki. Po chwili Japonia mogła prowadzić już 2:0, jednak wtedy Barry popisał się bardzo dobrą interwencją. Iworyjczycy przeważali w pierwszej połowie, a dwukrotnie byli nawet blisko gola, jednak wyniku przed przerwą nie udało im się zmienić.

 

W drugiej połowie piłkarze Sabri Lamouchiego nadal atakowali, nadal się starali, jednak nic z tego nie wynikało. Potrzeba im było jakiegoś magicznego momentu, który odmieniłby losy tego pojedynku. I taki moment nadszedł, kiedy na boisku pojawił się Didier Drogba. Kapitan tej reprezentacji praktycznie nie brał udziału w żadnej akcji bramkowej, jednak sama jego obecność na murawie w zupełności wystarczyła. Już cztery minuty po jego wejściu Japończycy zamiast prowadzić 1:0, to przegrywali 1:2. Nieoceniona jest przy tym rola Serge’a Auriera, który popisał się dwiema fantastycznymi wrzutkami, które na gole zamieniali Bony i Gervinho.

 

Wybrzeże Kości Słoniowej zwyciężyło i kto wie, jak bardzo tym samym ułatwiło sobie wyjścia z grupy. W poprzednim, wcześniej rozegranym spotkaniu Kolumbia pokonała 3:0 Grecję i to z nią Słonie będą się mierzyć w przyszłej kolejce.

 

Ten mecz sam w sobie był niezły, nie brakowało ładnych goli, zwrotów akcji oraz małej dramaturgii. Myślę, że na pewno nie usypiał tych, którzy zdecydowali się oglądać. Wynik stawia jednak wyraźnie pod ścianą Japończyków, którzy teraz nie mają już żadnego wyjścia i muszą w najbliższym spotkaniu pokonać Grecję. Rywalizacja w tej wyrównanej grupie zapowiada się pasjonująco.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)