Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dzień bez historii

Dzień bez historii

Piłka nożna | 16 czerwca 2014 18:00 | Patryk Kipigroch
Leo Messi nie zachwycił w pierwszym meczu.d
fot. Facebook
Leo Messi nie zachwycił w pierwszym meczu.d

Fani niespodzianek mogą czuć się zawiedzeni. Kibice Argentyny też.


Mundialowy dzień numer 4 był najdłuższy do oglądania. Mowa tu o przedłużającym się czasie do końca, który zwykle śmigał jak speedy gonzales. A wczoraj czas stał w miejscu, jak w podstawówce na nudnej lekcji. Szwajcarzy podpierali ściany, a Ekwador nieśmiale podchodził i prosił do tańca. Bramka na 1:0 dla naszych starych znajomych z Gelsenkirchen zdecydowanie powinna ożywić zaspanych Helwetów. Faktycznie przyniosło to zamierzony skutek, ale gdy już udaje im się wyrównać - także na stojąco - wracamy do punktu wyjścia. Jeśli gdzieś miałby paść pierwszy remis, to tylko tu. Gol w 93 minucie uratował i średnią bramek na mecz, i widowisko. Dzięki Bogu.

 

O ile Iran, wydaje mi się być przyczajonym asasynem na sensacje, tak z Hondurasem nie potrafię znaleźć za bardzo skojarzeń. Fajnie, że kilku ich zawodników grało kiedyś u nas, ale to świadczy o ich umiejętnościach. Jak u nas zginiesz, to wszędzie się już nie wywiniesz. Tak właśnie było i tutaj. Honduranie mogą tylko dziękować rozregulowanym celownikom Francuzów, którzy dwa razy trafili w poprzeczkę. Festiwal nieporadności piłkarzy z Ameryki dawał się coraz bardziej we znaki, aż przelała się czara goryczy i stracili pierwszą bramkę najgorzej jak mogli. Rzucać się na rywala mając żółtą kartkę, we własnym polu karnym wystawiając resztę drużyny już definitywnie na pożarcie. Toż to nawet głupotą nie jest mocium panie. Karim Benzema skrzętnie wykorzystał brak umiejętności piłkarskich Hondurasu, którym jedynie brutalne faule wychodziły tak jak na treningach. Jednak to oni grają na mundialu, a nasi na Playstation.

 

Dzień czwarty można także zapamiętać z dwóch względów. Wreszcie technologia rozstrzygnęła czy gol był, czy nie. Gdyby nie to, do dzisiaj siedzielibyśmy tu i jeden by napisał, że gol był, a drugi, że piłka przeszła, ale nie cała. Takie dyskusje nie zawsze kończyły się tylko na słownych utarczkach. Druga sprawa, Messi zrównuje się z Bartoszem Bosackim w bramkach, i daje słabiuteńkiej Argentynie 3 punkty. Nie ukrywam mojej sympatii na mundialach do Argentyny, ale wczoraj byłem mega zawiedziony. A może to Bośnia jest tak mocna? Polska gdy debiutowała na mundialu w 1938 roku grała z Brazylią i Leonidas (wówczas najlepszy strzelec turnieju) musiał się sporo namęczyć z kolegami, aby wygrać. Mam nadzieję, że gol Messiego obudzi dziś w Ronaldo chęć udowodnienia znów całemu światu, że jest lepszy, i postara się przynajmniej sprawić kłopot DIE UBER GOLEN MACHINEN.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)