Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielka, algierska odwaga! Kłopotliwe 3 punkty Belgii

Wielka, algierska odwaga! Kłopotliwe 3 punkty Belgii

Piłka nożna | 17 czerwca 2014 23:25 | Michał Kozera

fot. FIFA World Cup / Facebook.com

Jeżeli ktoś myślał, że Belgowie w pierwszym swoim mundialowym meczu udowodnią, że nie z byle powodu nazywani są czarnym koniem – mylili się. Nie wszystko złoto co się świeci, a na początku Czerwonym Diabłom bliżej było do tombaku. To wszystko za sprawą Algierii, która pokazała prawdziwy charakter.

 

To, że Algierczycy nie będą chłopcami do bicia, spekulowano jeszcze przed meczem. Co z tego jednak, kiedy świat jeszcze przed Mundialem zachwycał się reprezentacją Belgii z nazwiskami kojarzonymi głównie ze wschodzącymi gwiazdami piłkarskiego świata. Ta drużyna miała zawojować świat tak, jak jej reprezentacji zdobywają sympatie w swoich klubach. Początki jednak bywają niezwykle trudne.

 

Algieria chciała zacząć z wysokiego C. Łatwo nie było, bo przecież na drugiej połowie czekali m.in. Lukaku, Hazard, Witsel, Kompany czy Courtois. Mimo to nie było widać ni lęku, ni pokory – zawodnicy Halilhodżicia fantastycznie weszli w mecz, od początku starając się pokazać rywalowi, że piłką trzeba będzie się z nimi dzielić. I zaczęło się robić ciekawie, bowiem to Belgowie zeszli na drugi plan, a Algieria śmiało atakowała, próbując zdominować rywala i zaatakować w bramkę. Starania przyniosły skutki – w 23. minucie błąd popełnił Vertonghen, który dał się wyprzedzić ruszającemu do dośrodkowania w pole karne Feghouliemu i by ratować sytuację ciągnął rywala za koszulkę. Więcej w tym było szkody niż pożytku, bowiem sędzia bez wahania wskazał na jedenastkę, a rzut karny wykorzystał sam faulowany.

 

Gdy świat obiegała wieść o sensacyjnym wyniku w Belo Horizonte, Belgijczycy powinni brać się solidnie do ataku. Co dziwne, tak się nie stało i widzowie oglądający mecz coraz bardziej mogli odnosić wrażenie, że zamiast czarnego konia otrzymaliśmy konia trojańskiego. Najczęściej próbował Witsel – jego strzały z dystansu świetnie parował M’Bohli. Poza tym… niewiele. Dobrze kryty był Hazard, który mógł na boisku zrobić mniej więcej tyle ile Ronaldo przeciwko Niemcom. Nie przekonywał też Lukaku.

 

Drugą połowę Belgowie rozpoczęli ze świeżymi siłami na boisku. Chadliego zmienił Mertens, który natychmiast ożywił grę i wprowadził wiele pomysłu na boisku. Kolejna wiele znacząca zmiana miała miejsce w 65. minucie – Dembele zmienił Fellaini, który ustawił się za plecami Origiego (który dał odpocząć nieistniejącemu Lukaku). Efekty przyszły bardzo szybko – długą wrzutkę w pole karne posłał de Bruyne, a tam na piłkę czekała wielka czupryna Fellainiego. Zawodnik klubowych Czerwonych Diabłów mocnym uderzeniem skierował piłkę do siatki i rozpoczął na dobre proces zmian w tabeli wyników. Kolejny krok przyszedł równe 10 minut później – po kolejnej już akcji Algierczyków do kontry przystąpili Belgowie – środkiem pola popędził Hazard i wypuścił pędzącego samotnie prawą stroną Mertensa. Rezerwowy dopadł do piłki na boku pola karnego, przyjął w kierunku bramki i potężnie uderzył na 2:1.

 

Graczom Marca Wilmotsa taki wynik wystarczył. Bardziej niż podwyższyć wynik, Belgowie starali się utrzymać piłkę aż do końca spotkania. 3 punkty mogą wydawać się wymęczone tym bardziej w perspektywie oczekiwań stawianych przed reprezentacją Belgii, jednak dwie niezwykle znaczące zmiany i ostatnie pół godziny spotkania pokazały, że ta drużyna ma potencjał. Tym bardziej, gdy zwrócić uwagę na rezerwowych, którzy to zdobyli dziś bramki dla swojej ekipy, można przyznać, że w Belgii ma kto grać. Pytanie jednak co stanie się, gdy Ci spotkają się z bardziej wymagającym przeciwnikiem? Algieria nie ma jedenastki marzeń, jednak pokazała wielką dumę, odwagę i chęci, które przyniosły skutek. Zabrakło umiejętności, ale mecz zakończyli z podniesioną głową. Kto wie – może sprawią małą niespodziankę w Brazylii?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)