Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielki Mundial w Brazylii

Wielki Mundial w Brazylii

Piłka nożna | 21 czerwca 2014 23:47 | Hubert Błaszczyk
Messi pokażei, że jest w stanie pociągnąć za sobą reprezentację?
fot. Facebook
Messi pokażei, że jest w stanie pociągnąć za sobą reprezentację?

83 razy piłkę z siatki wyciągali bramkarze podczas Mistrzostw Świata w Brazylii. To wynik już lepszy niż w całej fazie grupowej mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku. Jesteśmy świadkami futbolu na tak. Ofensywnej uczty. Być może turnieju naszego życia.


Przeczytałem dzisiaj na Twitterze, że nie ma drużyn słabych. Są tylko słabo ustawione. To fakt niezaprzeczalny. Jak grać w piłkę, nie posiadając indywidualności i wielkich umiejętności pokazał zespół Iranu. Oni akurat nie prezentowali ofensywnego futbolu. Nie byli efektowni. Ale nie wszyscy tacy muszą być. Zaangażowania i realizacji założeń taktycznych nie można im jednak odmówić. Dlatego widok Irańczyków po meczu z Argentyną był chyba najsmutniejszym obrazkiem tego mundialu. Przypomniał mi się 2006 rok i załamany Artur Boruc. Tam strzelał Oliver Neuville. Tu Leo Messi.


***


Żałuję, że do domu jadą już Australijczycy i Anglicy. Te dwie drużyny w Brazylii grają dobrą, widowiskową piłkę. Śmiem twierdzić, że w późniejszej fazie turnieju znajdzie się kilka drużyn, które z Socceroos i Wyspiarzami po prostu by przegrały. Ale nie będzie im to dane. Bo lepiej wylosowały. Taki już urok mundiali. Mnie jednak Kangury urzekły. A zwłaszcza Tim Cahill. Aż żal, że nigdy nie dane mu było zagrać w wielkiej drużynie.


***


Rozczarowuje mnie Brazylia. Gospodarze nie mają jeszcze pewnego awansu z grupy. Mecz z Kamerunem będzie pewnie formalnością. Bo tam bardziej niż o grze w piłkę myślą o rozwiązywaniu partykularnych interesów. Neymar i spółka jak na razie nie grają na miarę oczekiwań. Fantastycznie taktycznie wypunktowali ich Meksykanie. Gwoli sprawiedliwości trzeba oddać, że w życiowej formie był Ochoa. Ale on nie mógłby się wykazać, gdyby założeń taktycznych nie realizowali zawodnicy z pola. A przecież Holandia i Chile to nie ogórki. Ba, to dwa zespoły, które ograły w spektakularnym stylu Hiszpanię. Po fazie grupowej dla Canarinhos zaczną się schody. Zabójczy może okazać się już pierwszy stopień.


***


I na koniec jeszcze o Hiszpanach. Zmierzch mistrzów. Bolesny. 1 bramka strzelona, 7 straconych. Żadnej bramki z gry. Te liczby to nie koszmar Del Bosque. To bilans bramkowy La Furia Roja. Skończył się pewien etap. Piękny dla Hiszpanów. Ale chyba też dla europejskiej i światowej piłki. Nie spodziewałem się, że koniec Barcelony w obecnym kształcie tak bardzo przełoży się na piłkę reprezentacyjną. Hiszpanie sami sobie są jednak winni. W pierwszym składzie grali zawodnicy syci, już przesiąknięciu sukcesami. Brak było napływu świeżej krwi. Wprowadzenie na boisko Koke to akt rozpaczy. Było już za późno. Koke powinien grać. Ale od pierwszej minuty z Chile. I nie tylko on jeden. Bo na ławce było kilku zawodników, którzy byli lepiej przygotowani fizycznie i aż palili się do gry. Nie wiem czy konsekwencję za słaby wynik na mundialu powinien ponieść selekcjoner Hiszpanów. Ale to on poszedł na łatwiznę i poruszał się w obrębie zgranych kart, zamiast sięgnąć po głodnych sukcesów zmienników.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)