Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna To nie jest mundial dla starych lisów

To nie jest mundial dla starych lisów

Piłka nożna | 22 czerwca 2014 14:47 | Patryk Kipigroch
Ghana postawiła twarde warunki Niemcom.
fot. Facebook
Ghana postawiła twarde warunki Niemcom.

Brazylijski mundial wciąż lubi nas zaskakiwać. Argentyna w cieniu Iranu. Niemcy odrabiają straty z Ghaną. A Bośnia odpada z Nigerią. Świat zwariował.

 

Futbol jest przewrotny. Jednego dnia możesz pokonać Portugalię 4:0, żeby drugiego męczyć się z Ghaną, lub innym Iranem. Argentyna zawodziła już w pierwszym spotkaniu. W starciu z Iranem zwyczajnie błagała o wybaczenie widocznie zażenowanego na trybunach Diego Maradonę. Jednak albicelestes mają coś, czego nie ma na tym mundialu nikt. Messiego. Uratował im mecz z Bośnią, i załatwił awans z Iranem w 91 minucie. Argentynie widocznie brakuje kogoś jak Kempes w 1978 roku czy Cambiasso z 2002 roku. Sam Messi na dzisiejszy futbol to zdecydowanie za mało. Aguero, Di Maria i Rojo za ostatni mecz zasługują na srogą reprymendę. Skoro z piłkarzami o niewygórowanych umiejętnościach mają kłopoty, by celnie podać w pole karne przez 90 minut, to musi być coś na rzeczy. Sam Lionel z resztą też nie błyszczał. Być może jego problem polega na tym, że jest zbyt koleżeński? Miejscami powinien być jak Robben. Zwyczajnie egoistyczny. Nie wyobrażam sobie, żeby irański piłkarz był w stanie go przegonić na boisku. Mimo podwójnego, lub nawet potrójnego krycia chwilami byli bezradni. Wtedy brakowało właśnie tego błysku geniuszu, jakim był ostatni strzał Argentyny w tym meczu. Z taką grą nie wróżę im czegoś więcej niż ćwierćfinał. Odrobinę poważniejszy rywal i mogliby żegnać się z trzema punktami.

 

Na przywrócenie równowagi w kosmosie przyszło nam czekać na mecz Niemiec z Ghaną. Afrykańskie drużyny od początku są jakby spisane na porażkę. Może nie wliczając Kamerunu, który przyjechał tu tylko po pieniądze. Nie można powiedzieć, że reszcie drużyn brakuje woli walki. Nawet Nigeria poprawiła się wczoraj, a w sumie dzisiaj z Bośnią i Hercegowiną. Ghana postawiła wszystko na jedną kartę, i zrobili to, czego nie zrobiła właśnie Portugalia. Ruszyli. I wystarczyło, ale Niemcy zawsze lubią mieć ostatnie zdanie. Cieszy fakt, że Miro Klose wyrównał się w bramkach z Ronaldo, w spotkaniu o wszystko z Nigerią jeśli wszystko pójdzie po niemieckiej myśli szkoleniowej ™ to Joachim Loew pozwoli mu przejść do historii, w której ma już i tak stałe miejsce. Udany mimo wszystko dzień musiał zepsuć arbiter, który zabrał Bośniakom szanse na awans. Gdyby jego wyczyn był osiągnięciem znanym z konsoli Xbox to nazywałby się ,,złodziej”.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)