Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Widmo sprzed dekady
Jermaine Jones strzelił przeciwko Portugalczykom cudowną bramkę.
fot. Fifa
Jermaine Jones strzelił przeciwko Portugalczykom cudowną bramkę.

Widmo sprzed dekady

Piłka nożna | 23 czerwca 2014 14:13 | Patryk Kipigroch

Mecz, który zaczął się i skończył w 88 minucie czyli Belgia - Rosja był tylko wyjątkiem od reguły. Mecze Algieria - Korea i Portugalia - USA nadrobiły straty w emocjach z pierwszego meczu.

 

Belgia gra chyba gorszy futbol niż Grecja i Japonia razem wzięte. Serio. Po 20 minutach miałem dość i usypiałem. Przed turniejem wystawiano ich jako czarnych koni, a oni mają te 6 punktów wyłącznie dzięki temu, że w ich grupie są słabeusze. Rosja z Fabio Capello na ławce nie prezentuje tego samego w eliminacjach, gdzie odprawili z kwitkiem Portugalczyków. O nich jeszcze też parę słów. Ale to za chwilę. Mogą dziękować losowi, że właśnie taką grupę dostali. W każdej innej dostaliby lanie aż szkoda byłoby patrzeć. Nawiązań do EURO 2004 było wczoraj kilka. Bo właśnie Belgia gra to samo co Grecja, która jak wiadomo wówczas wygrała turniej. Czego się jednak obawiam nawiązując dalej do 2004 roku, to efektu ubocznego remisu Portugalii z USA. Czyli grania na remis Amerykanów z Niemcami. Ten wynik ustawia obie drużyny w kwestii awansu, tym bardziej, że trener USA to sam Jurgen Klinsmann, który 8 lat temu był pierwszym trenerem Niemiec, a Joachim Loew jego asystentem i uczniem. Portugalskie EURO było piękne, ale łyżkę dziegciu, a może nawet chochle dziegciu wrzucił mecz Szwecja kontra Dania. Remis 2:2 ustawiał oba kraje do awansu. I było 2:2. Cytując klasyka - przypadek? Nie sądzę! Amerykanie to naprawdę solidnie poukładana i walcząca drużyna. Widać w ich grze myśl Klinsmanna, czyli trzymamy piłkę, atakujemy póki piłka w grze i gramy do końca. Z tym ostatnim jednak wyprzedzili ich Portugalczycy, dając sobie cień szans na awans.

 

Czy jednak na te wyjście z grupy w ogóle zasłużyli? Ich porażka w drugim spotkaniu nie powinna była zdziwić nikogo. Gdzieś umknęła ta magia choćby z barażowego meczu ze Szwecją. I nie mówię tu o samym Ronaldo, ale o całej drużynie. Padają kontuzjowani jeden po drugim, a to nie świadczy dobrze o ich przygotowaniu fizycznym do turnieju. Sam Cristiano wyglądał marnie w finale Ligi Mistrzów, co powinno już wtedy zastanawiać Bento. Dojdzie do tego, że jak Turcy w 2008 roku będą rozważać wystawienie w pole bramkarza. Jeśli awansują.

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)