Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Quo vadis Vicente?

Quo vadis Vicente?

Piłka nożna | 23 czerwca 2014 21:26 | Mateusz Decyk

fot. flickr.com

Vicente del Bosque zdobył już wszystko. Ale w Hiszpanii nikomu nie przyszło do głowy, że przyszło wypalenie, że Puchar Konfederacji nie był tylko wypadkiem przy pracy, że Diego Costa to może być totalna pomyłka. Wszyscy ślepo wierzyli, że będzie on wisienką na mistrzowskim torcie, bo przecież perfekcyjny kolektyw dostanie to czego mu zawsze brakowało!


Dopiero w spotkaniu z Australią, o pietruszkę, w pierwszym składzie zameldował David Villa. To świetna decyzja, bo pomimo swojego starczego jak na piłkarza wieku, bramki strzelać potrafi. To trochę tak jak z Miro Klose. Podstarzały król, który może uratować Ci tyłek. Niestety David nie otrzymał wystarczającej szansy na to, by zbawić całą Hiszpanię. Jego miejsce zajął bezbarwny, bezproduktywny Diego Costa, którego największym dokonaniem na Mundialu było wywalczenie (to dobre słowo, bo faulu przecież nie było) rzutu karnego w meczu z Holandią. Umiejętności to jedno, a znoszenie presji to już zupełnie inna kwestia. Nauczką były próby zaadaptowania Soldado, a przede wszystkim Negredo. O Torresie nie dyskutujmy. Tego napastnika Del Bosque nie powinien nawet brać na pokład samolotu do Brazylii. A jednak...


Jednak przeważyła chęć powielania schematów.
Do monotonii doszło wypalenie i w rezultacie nie dość, że wyniki i styl były beznadziejne, to wszystko wyglądało tak jakby zawodnicy przegrywali mecz jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. W swoich głowach.


W trzecim spotkaniu zobaczyliśmy w końcu formację 4-4-2, z piłkarzami głodnymi sukcesu i gry takimi jak Juanfran, Santi Cazorla, czy Koke. Trochę mi tu zabrakło Juana Maty od pierwszych minut, ale jestem w stanie zrozumieć to, że Andres Iniesta swój setny mecz w kadrze chciał przeżyć na Mundialu. Chociaż marna to pociecha patrząc na okoliczności tego zdarzenia.


Decyzja o niewystawieniu Ikera Casillasa jest tylko potwierdzeniem końca jego ery. To nie jest tak, że uważam go za słabego bramkarza, po dwóch słabych spotkaniach. Że nagle z jednego z najlepszych stał się pośmiewiskiem na miarę Joe Harta. Dla mnie to legenda. Żywa legenda, która może psychicznie nie wytrzymać tego co wydarzyło się w Brazylii. Niewątpliwie spory wpływ na ostatnie wydarzenia miała jego sytuacja w Realu oraz nękające go kontuzje. Jednak kompletnie nie rozumiem Pepe Reiny w pierwszym składzie. To niezły golkiper, ale logiczną decyzją byłoby wystawienie Davida De Gei, który wydaje się być naturalnym następcą Ikera. Ale cóż... to nie pierwsza, ale możliwe, że ostatnia dziwna decyzja Del Bosque w roli selekcjonera Hiszpanów. Teraz potrzebna jest rewolucja. Rewolucja w myśleniu, zmiana mentalności, a być może pozbycie się zawodników, wypalonych, przynoszących więcej strat niż zysku.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)