Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Brazylia pieczętuje awans, poskromione lwy udają się do domu

Brazylia pieczętuje awans, poskromione lwy udają się do domu

Piłka nożna | 24 czerwca 2014 00:10 | Sebastian Ibron
35 goli i 20 asyst w 52 meczach. W wieku 22 lat, pytania?
fot. FIFA World Cup/facebook.com
35 goli i 20 asyst w 52 meczach. W wieku 22 lat, pytania?

Słysząc hymn brazylijski mogę już z całą pewnością stwierdzić – jest fenomenalny, a już zwłaszcza zaśpiewany acapella.


Hymn hymnem – wiadomo, miły dla uszu – zaś miła dla oka była gra Neymara, ale o tym później. Brazyliczycy podchodząc do meczu z Kamerunem spodziewali się zapewne sformalizowania awansu do 1/8 mundialu. Miało być szybko, łatwo i przyjemnie. W końcu z kim, jak z kim, ale starcie gospodarzy, skądinąd faworytów do końcowego triumfu, z drużyną, która była jeszcze bez gola po dwóch meczach, musiało zapowiadać się na mecz do jednej bramki.


I rzeczywiście, Brazylia od początku atakowała agresywnie, stosując przy tym wysoki pressing. Kameruńczycy byli przez parę minut niczym dzieci we mgle, ale w końcu nawałnica gospodarzy mistrzostw nieco zelżała. To jednak nie uchroniło Kamerunu przed utratą gola, w siedemnastej minucie Neymar trafił do siatki po raz pierwszy. Na marginesie dodając, gol skrzydłowego Barcelony był golem numer 100 na tym mundialu.


Tak Neymar napoczął Kamerun.


Wprawdzie kilka minut później Nyom ograł Alvesa, a Matip po jego podaniu trafił do siatki, ale niedługo po tym Neymar skarcił podopiecznych Volkera Finke po raz drugi. Było to już czwarte jego trafienie na tej imprezie. Trzy mecze, cztery gole, kandydat na króla strzelców jak znalazł, prawda?


Gol Matipa.


W drugiej części trzecie trafienie dorzucił Fred. Wtedy automatycznie na myśl nachodził nagłówek tego tekstu parafrazujący pewien legendarny cytat z polskiego kina. „Chcieliście wydymać Freda, teraz Fred wydyma was!”. I nawet by pasował do niego ów cytat, spójrzcie tylko na ten wąs…


Cóż tam ciekawego jeszcze mieliśmy w drugiej połowie? Warte uwagi jest na pewno wspomnienie o golu Fernandinho. Już w końcówce „Canarinhos” rozegrali ładną akcję kombinacyjną, a ostatnie podanie Oscara wykorzystał pomocnik Manchesteru City. To był swego rodzaju gwóźdź do kameruńskiej trumny.


Byłoby to w zasadzie wszystko. Neymar, do momentu zejścia z boiska, był dowodzącym swej reprezentacji. Dryblował, podawał i co najważniejsze – zdobywał bramki. Oddał cztery strzał, wszystkie celne, mecz zakończył z dorobkiem dwóch goli. Brazylia zaczęła mocno, Kamerun wyrównał, później podopieczni Scolariego znów wyszli na prowadzenie, pilnowali wyniku, ostatecznie wygrali więc 4:1 i zapewnili sobie awans do 1/8 mistrzostw z pierwszego miejsca.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)