Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Messi jak w Barcelonie, Argentyna i Nigeria grają dalej

Messi jak w Barcelonie, Argentyna i Nigeria grają dalej

Piłka nożna | 25 czerwca 2014 20:40 | Przemysław Drewniak
Leo Messi pewnie zmierza po koronę króla strzelców mistrzostw w Brazylii
fot. FIFA (Facebook)
Leo Messi pewnie zmierza po koronę króla strzelców mistrzostw w Brazylii

Przed przyjazdem do Brazylii Lionel Messi miał na swoim koncie tylko jednego gola zdobytego na mistrzostwach świata. Gdy strzelał bramki w spotkaniach z Bośnią i Iranem, zawdzięczał to bardziej swoim jednorazowym przebłyskom, niż świetnej grze przez całe 90 minut. Po meczu z Nigerią nie znajdzie się jednak już nikt, kto skrytykuje jego postawę. Messi przeniósł swoją postawę z klubu do reprezentacji i pokazał, że bez niego Albicelestes nie są tym samym zespołem.


Gole w pierwszych dwóch meczach zdjęły z Messiego presję, bo dopiero w spotkaniu z Nigerią pokazał on swoją wielkość. Grał z takim luzem i polotem, do jakich przyzwyczaił podczas występów w koszulce Barcelony. Stawiał swój stempel niemal na każdej akcji Argentyńczyków i raz po raz przedzierał się środkiem pola pod pole karne Nigerii. Robił to mimo tego, że zespół Stephena Keshiego znów bardzo dobrze spisywał się w defensywie i momentami zamykał rywalom linie podań. Agresywnymi, dynamicznymi rajdami z głębi pola Messi potrafił jednak wprowadzić w ich szeregi niepewność i zamieszanie.


Tak padła chociażby bramka na 2:1. W odstępie kilku minut Nigeryjczycy dwukrotnie sfaulowali szarżującego środkiem Messiego, któremu tego dnia piłka siedziała na nodze bardzo dobrze. Przy pierwszej próbie jego strzał w okienko zdołał jeszcze wybić Vincent Enyeama, ale przy drugim uderzeniu bramkarz Lille był już zdezorientowany. Spokojnie mógł interweniować, ale piłka przybrała tak nieoczekiwanej rotacji, że bez interwencji pozwolił jej wpaść do siatki.


Świetnej gry Messiego nie byłoby jednak bez solidnej postawy jego partnerów. Argentyna rozegrała bez wątpienia swój najlepszy mecz na tym mundialu, wieloma fragmentami spisując się na miarę swojego ogromnego potencjału. W końcu "odpalił" Angel Di Maria, który często napędzał akcje Albicelestes i odciążał swojego lidera. Nigeria zagrała w obronie równie dobrze jak Bośnia i Iran, ale tym razem podopieczni Alejandro Sabelli nie grali już tak jednostajnie i bez pomysłu. Rozgrywali swoje akcje z rozmachem, ale tylko do 63. minuty, gdy selekcjoner postanowił dać odpocząć Messiemu. Bez niego Argentyna miała duże kłopoty z zachowaniem płynności w ataku, ale akurat to wiedzieliśmy już przed mistrzostwami.


Zachwycamy się Messim, ale spotkanie w Porto Alegre miało jeszcze jednego bohatera. Na trafienia Argentyńczyka znakomicie odpowiedział Ahmed Musa, który obie akcje bramkowe przeprowadził tak, jakby chciał udowodnić, że potrafi strzelać równie piękne gole. Nigeria była zresztą w tym meczu równorzędnym rywalem dla Albicelestes. Choć straciła trzy bramki, to znów spisywała się solidnie w defensywie, a trio Musa - Emenike - Odemwingie potrafiło szybką akcją rozerwać obronę rywali. Być może podopieczni Stephena Keshiego przy frontalnych atakach mogliby pokusić się o wyrównującego gola, ale nie było takiej potrzeby - obie drużyny znały już wynik spotkania Bośni z Iranem i wiedziały, że bez względu na wszystko zagrają w 1/8 finału.


Zarówno Argentyna jak i Nigeria kiepsko rozpoczęły mistrzostwa, ale powoli się rozkręcają i w pełni zasłużenie awansowały do fazy pucharowej. W środę w Porto Alegre stworzyły znakomite widowisko, które pokazało, że w tym turnieju mogą zajść naprawdę daleko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)