Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dwa mecze lub… dwa lata. Jaki wyrok czeka Suareza?

Dwa mecze lub… dwa lata. Jaki wyrok czeka Suareza?

Piłka nożna | 26 czerwca 2014 13:00 | Michał Kozera
"Zęby Boga" - tak okrzyknęła sprawę zagraniczna prasa. Jest w tym wiele prawdy.
fot. http://www.phit.it/?p=3703
"Zęby Boga" - tak okrzyknęła sprawę zagraniczna prasa. Jest w tym wiele prawdy.

Ile razy w artykułach mówiących o niezliczonych bramkach Suareza z zeszłego sezonu przewijało się słowo „ukąsił”? Bez wątpienia wiele razy i nie bez powodu była dwuznaczność używanego słowa. Luis Suarez ledwo zdążył zmienić swój wizerunek na fantastycznego łowcę bramek, a już odezwała się jego gorsza natura. Konsekwencje mogą być ogromne.

 

Wszyscy pamiętamy niezapomniany mecz Liverpoolu z Chelsea. Świetny, przebojowy i bramkostrzelny Suarez nie mogąc poradzić sobie z presją niekorzystnego wyniku dla jego drużyny (1:2) w 73 minucie postanowił ugryźć Branislava Ivanovicia. Było to zdarzenie dość szokujące, bo przecież piłkarze kopią się, trącają łokciami, od biedy biją… ale kto normalny w tym wieku gryzie rywala na oczach milionów widzów?

 

Decyzja angielskich władz ligi była dość surowa. Urugwajczyk musiał opuścić 10 spotkań co oznaczało, że opuścił finisz sezonu 2012/2013 oraz początek kolejnej kampanii. Gdy wszyscy czekali na jego powrót, nadal w pamięci pozostawał obraz gryzącego Suareza, jednak już pierwszy mecz nowego sezonu, w którym El Pistolero wyszedł na boisko, zaczął zacierać ten ślad. Podobnie uczyniły kolejne spotkania aż do końca sezonu, w którym Suarez został królem strzelców Premier League. Wynik był niesamowity – 31 bramek, a do tego 12 asyst, które pomogły zając drugie miejsce w klasyfikacji strzelców Danielowi Sturridge’owi z wynikiem 21 trafień. Na osiągnięcia tego wszystkiego Urugwajczyk miał 5 spotkań mniej niż jego rywale. Mimo to, okazał się najlepszym zawodnikiem sezonu.

 

Suarez, chociaż z „drobnym” potknięciem po drodze, zaczął wreszcie wyrastać na jednego z najlepszych zawodników globu. Nadal prym wiedli nie tylko świetni, ale przede wszystkim niezwykle popularni Messi i Ronaldo, jednak sam Luis z miejsca zaczął być typowany do walki o Złotą Piłkę. I kompletnie słusznie – jego gra, możliwości i to co osiągał na boisku pokazywały jak niesamowity jest to zawodnik. Wiele dawał również swojej reprezentacji – tutaj w miniaturce można by streścić jego ligowe przygody. Pierwszy mecz opuścił z powodu urazu, gdy jednak wrócił na drugie starcie, władował swojej własnej lidze, czyli reprezentacji Anglii, dwie bramki, które dały Urugwajowi zwycięstwo i cenne 3 punkty. W meczu z Włochami nie udało mu się skutecznie ukąsić bramki Buffona, jednak zrobił to z Chellinim. Niesławny Suarez powrócił. Co teraz?

 

Sprawa jest otwarta, a zakres możliwej kary… ogromny. To nie pierwszy przecież przypadek, gdy Suarez gryzie rywala – zaczął jeszcze za młodu, gdy grając w Ajaxie w niesmaczny sposób potraktował Otmana Bakkala. Gdy w Liverpoolu ugryzł Ivanovicia, 10 meczów okazało się karą srogą i możliwe, ze wyznaczyło pewną poprzeczkę: bo czy po takiej banicji Suarez nie powinien opamiętać się raz na zawsze?

 

Teraz przecież zaatakował na Mundialu. Ogromna impreza o skali większej niż hit Premier League. Na oczach całego świata czekających na rozstrzygnięcie – awans Urugwaju lub Włoch, on nie wytrzymał i przypomniał o gorszym sobie. Kary w trakcie meczy uniknął, chociaż co absurdalne jeszcze w trakcie zdarzenia dość teatralnie upadł, jakby to Chiellini postanowił uderzyć go w zęby barkiem. Sam napastnik w pomeczowych wypowiedział bronił się mówiąc, że żadnego ugryzienia nie było. Niestety, powtórki pokazują co innego – nawet jeśli, mówiąc dosłownie, nie zatopił zębów w skórze Włocha, atak zębami na jego ramię widać wyraźnie.

 

Jaka spokta go kara? Nie wiadomo, jednak zdania są różne. Przeważa jedno – FIFA powinna być surowa i nieugięta. Bo przecież jak mówi pewna ciekawostka – bardziej prawdopodobne jest, że zostaniesz ugryziony przez Suareza (1 do 2000) niż przez rekina (1 do 3700000). Naturalnie wątpliwe, by w tych liczbach było wiele prawdy, jednak powtarzający się incydent na przestrzeni kilku lat nie tylko stawia wręcz obowiązek surowej kary, ale zwraca też uwagę, że ktoś najzwyczajniej w świecie potrzebuje pomocy psychologa sportowego. To powinien być obowiązkowy nakaz ze strony federacji, a Suarez, którego uważam jednak za inteligentnego gościa, powinien sam zasięgnąć takiej pomocy.

 

Interesujące jest też zestawienie grup w przypadku dyskwalifikacji El Pistolero i unieważnienia jego dotychczasowych występów – zmieniłby się wynik meczy Anglia – Urugwaj, w którym jedynym golem byłoby trafienie Wayne’a Rooneya na wagę 3 punktów, dających awans Wyspiarzom. To rozwiązanie wydaje się mało prawdopodobne, jednak jeżeli FIFA orzeknie winę Suareza, należy spodziewać się minimum dwóch spotkań zawieszenia. To najłagodniejszy z możliwych wymiar kary (i moim zdaniem o wiele zbyt łagodny), jednak i tak miałby on realny wpływ na grę Urugwaju, który z Kolumbią najprawdopodobniej bez niego by sobie nie poradził. O jakich najwyższych karach się mówi? Dało się słyszeć czas dwóch lat dyskwalifikacji. I to uważam za nieadekwatną karę – tym razem zbyt wysoką, ale jaka mogłaby być odpowiednia? Być może po raz kolejny 10 spotkań, możliwa również jest dwukrotność tego, a dokładniej 24 spotkania. Tym razem napastnik straciłby nie tylko nawet pół sezonu ligowego, ale także fazę grupową Ligi Mistrzów!

 

Na decyzje nie będziemy musieli czekać długo – FIFA ogłosiła już, że zajmuje się tą sprawą, a werdykt na pewno zostanie ogłoszony przed sobotnim spotkaniem Urugwaju z Kolumbią w 1/8 finału.

 

A teraz – pytanie do Was – jaką Wy karę widzielibyście jako odpowiednią dla Luisa Suareza?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)