Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Belgia znów bez błysku, ale z bramką i awansem

Belgia znów bez błysku, ale z bramką i awansem

Piłka nożna | 27 czerwca 2014 01:24 | Michał Kozera
Jan Vertonghen daje Belgii jedynego gola w tym meczu.
fot. FIFA World Cup / Facebook.com
Jan Vertonghen daje Belgii jedynego gola w tym meczu.

Reprezentacja Belgii nadal nie zaprezentowała się na miarę czarnego konia tych mistrzostw, jednak znów – zakończyła mecz z 3 punktami, zaledwie jedną bramką przesądzając o wyniku spotkania. Pokonanymi okazali się Koreańczycy, którzy choć całą druga połowę grali z przewagą jednego zawodnika, nie potrafili znaleźć drogi do bramki Courtoisa.

 

Marc Wilmots postanowił nieco zaskoczyć i dokonał kilku zmian w składzie. Do dobrej defensywy brakowało skutecznego ataku, w którym kulał Romelu Lukaku, którego miejsce w ataku zajął młody Adnan Januzaj. Do tego pojawił się też Anthony Vanden Borre, wspierając obronę Belgów.

 

Nie działo się wiele w tym meczu. Więcej groźnych akcji stwarzali sobie Europejczycy i to oni próbowali zacząć groźne strzelanie, gdy z odległości kilku metrów podbitą piłkę w publikę posłał Mertens. Potem odgryzali się Koreańczycy, a gorąco zrobiło się po pół godziny gry, gdy Gourtois musiał minuta po minucie ratować drużynę przed stratą dwóch możliwych bramek. Niezwykle gorąco zrobiło się natomiast Defourowi pod koniec spotkania – Belg pogardził dobrą walką z Kim Shinem i dość nieprzyjemnie zaatakował brzydkim wślizgiem rywala, za co otrzymał czerwoną kartkę.

 

Druga połowa nie zmieniła wiele do momentu pojawienia się na boisku dwóch zawodników. Znów dobry wpływ na grę miał rezerwowy drużyny Wilmotsa – Divock Origi. To po jego próbach padł jedyny gol w tym meczu, choć nie on był jego autorem – strzał zza pola karnego okazał się bardzo trudny dla Kim Seung-Gyu, który mógł jedynie sparować piłkę, do której momentalnie dopadł Vertonghen i świetnym uderzeniem przy słupku dobił piłkę. Jak pokazały powtórki, defensor Tottenhamu był na minimalnym spalonym, jednak ciężko obwiniać sędziego liniowego za brak fotokomórki w oczach.

 

Trzeba przyznać, że jak na tak słabą grupę, Belgia nie pokazała wiele. Ich gra o ile charakteryzuje się słowem solidna, nie przynosi wielu goli. Przed nimi starcie z USA, w którym warto by wystawić Origiego od pierwszej minuty, a kto wie – może wówczas piłki zaczną wpadać do siatki Tima Howarda? Póki co jednak Marc Wilmots musi popracować nad swoją drużyną, by podołać wyzwaniu 1/8 finału.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)