Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Algieria nie oszukała przeznaczenia

Algieria nie oszukała przeznaczenia

Piłka nożna | 01 lipca 2014 02:05 | Przemysław Drewniak
Andre Schurrle daje Niemcom prowadzenie. Gdyby nie jego trafienie, mogłoby być różnie...
fot. FIFA (Facebook)
Andre Schurrle daje Niemcom prowadzenie. Gdyby nie jego trafienie, mogłoby być różnie...

Przez całe spotkanie było mi niezwykle żal dzielnych Algierczyków. Podopieczni Vahida Halihodżicia rozegrali znakomity mecz, w którym momentami całkowicie niwelowali różnicę potencjału między obiema drużynami, ale czy ktoś poza nimi wierzył, że Niemcy przegrają? Ci Niemcy? Już w 1/8 finału? Z Algierią? Lisy Pustyni były blisko, swoją postawą zaimponowały całemu światu, ale ostatecznie nie oszukały przeznaczenia.


Jak dotąd wszystkie mecze 1/8 finału nie zawiodły ani brakiem emocji, ani niskim poziomem piłkarskim. Mieliśmy dogrywki, dramatyczne zwroty akcji, rozstrzygnięcia w ostatnich minutach i przykłady na świetne rozwiązania taktyczne. Do tego zestawu brakowało tylko jakiejś niespodzianki. Mało kto doszukiwał się jej w meczu Niemców z Algierią, ale już po pierwszych minutach wszyscy, którzy spodziewali się łatwej przeprawy tych pierwszych, musieli szybko zweryfikować swoje przewidywania.


W meczu z Belgią Algierii zabrakło mądrości w końcówce meczu. W spotkaniach z Koreą i Rosją Lisy Pustyni spisywały się już bardzo dobrze, ale to przeciwko Niemcom zagrały swoje najlepsze spotkanie. Drużyna z północy Afryki wyszła na starcie z faworytami bez żadnego respektu i przez 90 minut toczyła z nimi wyrównany bój. Gdyby piłkarze obu drużyn zamienili się koszulkami, nikt nawet by się nie spostrzegł.


Nie ma sensu opisywanie wszystkich sytuacji podbramkowych, jakie miały miejsce pod obiema bramkami. Było ich mnóstwo. W pierwszej połowie inicjatywa należała do Algierii, która miała więcej z gry, prezentowała się lepiej w środku pola i długimi momentami zupełnie blokowała drugą linię rywali. Podopieczni Halihodżicia często próbowali zagrażać Niemcom dalekimi podaniami za obrońców, którzy w starciach z dynamicznymi Islamem Slimanim czy Sofiane'em Feghoulim wyglądali tak, jakby dopiero co uderzył ich jakiś rozpędzony pociąg. Mertesacker i Boateng przegrywali z nimi pojedynki szybkościowe, ale uchodziło im to na sucho, bo za nimi stał jeszcze jeden bramkarz stoper - Manuel Neuer. Osobiście nie widziałem jeszcze równie kapitalnego pokazu gry na przedpolu. Bramkarz Bayernu bodaj siedmiokrotnie w tym meczu zatrzymywał akcje Algierczyków przed... własnym polem karnym, popisał się też kilkoma znakomitymi interwencjami na linii. To jemu Niemcy mogą zawdzięczać fakt, że do przerwy nie stracili gola.


Po zmianie stron z szybkiego pojedynku zrobił nam się mecz prowadzony w zabójczym tempie. Algieria nadal grała swoje, ale Niemcy w końcu zaczęli wyglądać jak Niemcy - rozgrywali piłkę szybciej i znacznie dokładniej, niż przed przerwą. Duży wpływ na taki obrót spraw miały zmiany, jakich dokonał Joachim Low. Na boisko weszli Sami Khedira, który uporządkował grę Die Mannschaft w środku pola, a także Andre Schurrle. Ten drugi rozruszał niemiecką ofensywę i okazał się znacznie bardziej pożyteczny niż Mario Gotze.


Niemcy zaczęli tworzyć sobie okazję za okazją do zdobycia bramki. Wreszcie potrafili znaleźć sposób na rozmieszczonych blisko siebie Algierczyków, ale na drodze do objęcia prowadzenia stawali im albo kapitalnie broniący Rais M'Bohli, albo nieskuteczny Thomas Muller. - Muller zapomniał, że jest Mullerem! - grzmiał na Twitterze Gary Lineker. W największą konsternację piłkarz Bayernu wprawił kibiców wywracając się przed piłką przy próbie kombinacyjnego rzutu wolnego. Trick czy fail - nieważne, wyszło równie komicznie.


Muller to jednak kawał piłkarza. Choćby w jakimś meczu skompromitował się 10 razy, w każdej chwili jakimś zagraniem może zostać bohaterem swojej drużyny. Widząc jego "popisy", wielu domagało się od Lowa wpuszczenia na boisko Miroslava Klosego. Najlepszy strzelec w historii mistrzostw świata nawet nie powąchał jednak murawy, a Muller w końcu dopiął swego. Tuż po rozpoczęciu dogrywki dokładnym podaniem znalazł przed bramką Schurrle, który swój dobry występ okrasił efektownym, zaskakującym M'Bohliego strzałem piętą.


Dlaczego Algieria podobała mi się wśród afrykańskich zespołów najbardziej? Zarówno ona jak i Nigeria były bardzo dobrze zorganizowane, miały duży potencjał w ofensywie i znakomitych bramkarzy, ale w przeciwieństwie do Superorłów w spotkaniu z Francją, Lisy Pustyni nie załamały się po stracie bramki. Mimo słabnących pokładów energii, nasilających się skurczów i urazów, Algieria cały czas stanowiła zagrożenie dla Niemców. Afrykanie zdołali trafić do siatki za sprawą strzału Abdelmoumena Djabou, ale dopiero po tym, jak piłkę do bramki wcisnął Mesut Ozil. Za to, jaki opór postawili Niemcom w 1/8 finału należą im się jednak ogromne słowa uznania. Obok Kostaryki to właśnie Algieria jest dla mnie największą pozytywną niespodzianką brazylijskiego mundialu.


Niemcy, jak to mają w zwyczaju, przetrwali. Bo mają Neuera, znakomitych piłkarzy w ofensywie i Lowa, który odpowiednio zareagował zmianami na słabą grę swoich podopiecznych. W ćwierćfinale czeka ich klasyk, czyli starcie z Francją. I dopiero to spotkanie tak naprawdę pokaże, na co stać w Brazylii obie drużyny.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)