Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ostatni słabi są już w domu
Amerykanie byli bliscy doprowadzenia do rzutów karnych.
fot. Facebook
Amerykanie byli bliscy doprowadzenia do rzutów karnych.

Ostatni słabi są już w domu

Piłka nożna | 03 lipca 2014 15:46 | Patryk Kipigroch

Nie ma meczów, nie ma co robić. Tym bardziej tęskno, jeśli pomyślę jakie pary czekają w ćwierćfinałach.

 

Na ostatnich dwóch mundialach Brazylia odpadała właśnie w tej rundzie. Niemal o krok od medali. Ale co zwraca moją uwagę to fakt, jak słabą drużynę tworzą Canarinhos. Kolumbia to dla nich drugi poważny rywal, i nie zdziwię się jak i tym razem ich podróż skończy się na 1/4 finału. Chile ich przestraszyło. Rodriguez i jego koledzy nie będą się szczypać. Podświadomie zawsze kibicuję tym mniej znanym. Więc i tym razem nie wypada mi nie zacytować pana Skorżę, iż liga będzie ciekawsza. Tak samo miałem podczas ostatniego meczu 1/8. Do końca byłem za USA, a przecież Amerykanie mogli jeszcze doprowadzić do karnych. Popularność piłki w Stanach rośnie z roku na rok. Zawsze uważam, że nasza kadra powinna być jak drużyna USA. Nie najlepsza, ale zawsze solidna i godna szacunku u każdego rywala.

 

Nie potrafię już odpowiedzieć na pytanie, na który mecz czekam najbardziej. Każda para jest taka, że i jedna i druga drużyna zasługuje na medal. Największa niespodzianka wśród nich to Kostaryka. Po Kolumbii czy Belgii można było po cichu się tego spodziewać, że dotrą aż tu. Ale oni? Oni mieli za sukces uznać chociaż strzeloną bramkę, a tymczasem grają z Holandią o szansę na medal. Nie wykluczone, że w półfinałach jedyną utytułowaną drużyną będą Niemcy. Oprócz nich Belgia, Kolumbia i Kostaryka. Tak chciałoby serce, ale rozum podpowiada, że z tych drużyn największe szanse ma Kolumbia, na drugim miejscu postawiłbym Belgię. Argentyna szarpała się o awans, jakby grała z kimś wielkim, a oni grali ze Szwajcarią.

 

Czerwone diabły chyba odpuściły sobie zanudzanie, i wreszcie zagrali tak jak wszyscy od nich tego wymagali. Stworzyli show, i tylko Howarda w tym głowa, że doszło do dogrywki. Albicelestes nie mają dobrego bramkarza. Z reszta chyba nigdy nie mieli na tej pozycji kogoś wartego zapamiętania. To może być ich przysłowiowy gwóźdź do trumny. Sam Messi już może nie wystarczać. W sumie nie starczał już na Szwajcarię. Courtois jest o dwie klasy lepszy od Romero, więc nawet superakcja Argentyny może nic nie zdziałać. Belgom może już to wystarczać. Jak Niemcom 4 lata temu. 4 zabójcze akcje i auf wiedersehen, a raczej tot ziens.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)