Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Romero podcina skrzydła Holendrom!

Romero podcina skrzydła Holendrom!

Piłka nożna | 10 lipca 2014 00:35 | Mateusz Decyk


 Argentyna w finale Mistrzostw Świata! Po serii rzutów karnych, których bohaterem został Sergio Romero, Leo Messi i spółka mogą się cieszyć z udziału w największym piłkarskim wydarzeniu!

 

Wciąż bez bramek w Sao Paulo. To właśnie zdanie było naszą zmorą przez większość tego spotkania, które sztampowo trzeba nazwać meczem walki, taktycznych pojedynków obu trenerów i gry obronnej doprowadzonej do perfekcji. Wielka szkoda, że takie epitety nie pozwalają nazwać tego decydującego spotkania widowiskiem.


To miał być pojedynek Robbena z Messim, ale tak naprawdę to oni zostali odsunięci na dalszy plan, bo pierwsze skrzypce (jeśli można tak powiedzieć) grały dwie formacje defensywne na czele z Ronem Vlaarem i Javierem Mascherano. Niestety to stworzyło nam niezwykle nudny i mało porywający obraz gry. I to właśnie musieliśmy podziwiać przez 120 minut w oczekiwaniu na serię rzutów karnych. Co prawda groźniejsi byli piłkarze Sabelli, ale przez większość spotkania wydawało się, że to Holendrzy maja optyczną przewagę nad przeciwnikiem. Obie drużyny stosowały jednak starą utartą zasadę polskiej myśli szkoleniowej: ,,Oddajcie piłkę przeciwnikom, niech on martwi się co z nią zrobić''.

 

Ciąg bezproduktywnych akcji przerwał sędzia, gwizdkiem komunikując, że za chwilę obejrzymy rzuty karne. Tym razem Louis van Gaal wolał wpuścić na boisko Huntelaara niż Tima Krula. Być może liczył na to, że łowca bramek z Gelsenkirchen sprawi, że seria karnych nie będzie potrzebna. Jednak mocno się zawiódł, a Cillessen udowodnił, że rzutów karnych bronić nie potrafi, Raczej kładł się niż rzucał. Klasię pokazał Sergio Romero broniąc strzały Vlaara i Sneijdera. Argentyna w finale, ku rozpaczy Brazylii, która musi pogodzić się z tym, że w finale zagra ich odwieczny rywal.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)