Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Turbulencje Berga

Turbulencje Berga

Piłka nożna | 17 lipca 2014 12:01 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny profil FACEBOOK St Patricks

 Miało być gładko, miało być łatwo, miało być pięknie. Nie pomogło oszczędzanie sił, kosztem którego Henning Berg musiał się pogodzić z porażką w Superpucharze Polski. Nie brakuje też szyderczych komentarzy jakoby norweski szkoleniowiec chciał ukryć przed Liam Buckleyem słabość swojego pierwszego zespołu, ale przecież ten grał w sparingu z Hapoelem i pomimo dobrej gry wicemistrza Izraela, Legioniści byli w stanie zapewnić Dusanowi Kuciakowi status bezrobotnego. Co się stało?

 

W zasadzie trudno nie oprzeć się wrażeniu, że ranga tego spotkania związała nogi piłkarzom z Ł3, ale przecież w praktyce wielkiej rangi tutaj nie było, a przeciwnik to drużyna niemal półamatorska, co mogliśmy zobaczyć chociażby na przedmeczowej rozgrzewce. Co więc poszło nie tak? Dlaczego obrońca, który jest bardzo blisko stanu otyłości świetnie radził sobie z Radoviciem i Orlando Sa? Dlaczego Irlandczycy wyglądali na szybszych, świeższych, a co gorsza pewniejszych siebie?

 

Jak to powiedział Henning Berg, jest wiele różnych przyczyn tego co wczoraj wydarzyło się na Pepsi Arena, wiele detali, ale nic nie może wytłumaczyć obrazu gry, w którym Irlandczycy do ostatnich minut wyglądają lepiej fizycznie, murują swoją bramkę i wyprowadzają zabójcze kontry. To prawda, że ich ataki były nieporadne, że w ich prowadzeniu piłki i innych podstawowych aspektach widać było braki, ale mimo to byli w stanie stworzyć sobie kilka dogodnych sytuacji, a jedną wykorzystać.

 

Wczoraj widzieliśmy przede wszystkim niemoc Mistrza Polski. Tomasz Jodłowiec to doby zawodnik jeśli chodzi o defensywę, ale wymaganie od niego wypełniania obowiązków cofniętego rozgrywającego to chyba dosyć karkołomne posunięcie. Orlando Sa utrzymał formę ze sparingowego spotkania z Hapoelem. Przegrywał pojedynki biegowe, główkowe, a zamiast starać się agresywnie walczyć o piłkę padał na ziemię. W dodatku przytrafił mu się uraz. Początek tego sezonu musi być dla niego koszmarem. Optymizmem napawa jak zwykle postawa Miro Radovicia, który ratuje swój zespół po raz kolejny. Ondrej Duda udowodnił, że po kontuzji nie ma już śladui rozruszał ataki Legionistów. Pozostaje mieć nadzieję, że w Dublinie Mistrz Polski zagra na zero z tyłu i pokaże swoją prawdziwą wartość. Na Ligę Mistrzów czekamy już 18 lat. Na więcej po prostu nie możemy sobie pozwolić. Czy wczoraj widzieliśmy drużynę na miarę fazy grupowej? Na to pytanie każdy może sobie odpowiedzieć sam.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)