Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Okiem Skauta #13: Syn, który przyćmił ojca i... Lukaku!

Okiem Skauta #13: Syn, który przyćmił ojca i... Lukaku!

Piłka nożna | 21 lipca 2014 17:34 | Mateusz Decyk

fot. flickr.com

 Kiedy twój ojciec jest piłkarzem to możesz być pewny, że od małego będziesz namaszczany na jego następcę. Jednak jeśli twój ojciec i jego trzech braci zawodowo grali w futbol to już nic nie możesz. Jesteś członkiem piłkarskiej rodziny i po prostu musisz spełnić jej oczekiwania. Divock Origi właśnie to robi. A zaczęło się tak niepozornie…


W 2006 roku, trzydziestoośmioletni Mike Origi grywał na najniższych szczeblach belgijskich rozgrywek. Oczywiście nie chodziło tu o zaspokojenie sportowej ambicji. Przecież reprezentant Kenii miał na koncie mistrzostwo Belgii zdobyte w barwach Gentu. Z pewnością gdyby ktoś mu powiedział, że jego syn już za osiem lat zagra na Mundialu i to w barwach w Belgii, zaśmiałby mu się w twarz. Nie dlatego, że nie wierzył w swojego syna. Zwyczajnie wydawało mu się to nieprawdopodobne. Jego bracia i kuzyni pokończyli już piłkarskie kariery. Austin już dawno nie założył koszulki Gor Mahia. Trykotu Tusker nie przywdziewali również kuzyni Gerald i Anthony. Jedyną nadzieją na przedłużenie piłkarskiego rodu i pobicie dokonań przodków. Co prawda jego kuzyn – Arnold Origi - nie był skończonym nieudacznikiem, bowiem obecnie stoi między słupkami w norweskim Lillestrom i zaliczył pokaźną liczbę występów w reprezentacji Kenii, ale oczekiwano po nim znacznie więcej.

 


Divock Origi urodził się w Oostende w czasach gdy jego ojciec grał dla miejscowego klubu.
Jednak, pierwsze szlify w piłkarskim świecie Origi przyjął w Gencie i tam pozostał aż do 2010 roku. Trudno powiedzieć, czy był to talent na skalę Romelu Lukaku, ale z pewnością nikt nie robił wokół niego tyle szumu co wokół wychowanka Anderlechtu. Bądźmy szczerzy, inny potencjał, inny dorobek, no i nie ten sam klub. We wspomniany 2010 roku dostrzegli go skauci Lille i właśnie z tym klubem związał swoją dalszą przyszłość. Zaczął od zera. Od zespołu rezerw i przez krótki czas wydawało się, że słuch o nim zaginął.


***


2 luty 2013 roku. Lille przegrywa z Troyes 0:1. Tego dnia zawodził Ronny Rodelin i 69. minucie na boisko wszedł debiutujący w Ligue Divock Origi. Nikt nie spodziewał się, że jest w stanie znacznie wpłynąć na grę zespołu, nie wspominając już o bramce wyrównującej. Jednak, by to uczynić, młody Belg potrzebował zaledwie sześciu minut.


***


W drugiej kolejce fazy grupowej tegorocznego Mundialu Belgowie zmierzyli się z Rosją. Dryżyna Wilmotsa okropnie męczyła się w meczu z naszymi sąsiadami. Zawodził Romelu Lukaku, a cieniem siebie był Eden Hazard, który miał przecież być lokomotywą belgijskiego składu na tym turnieju. Ożywienie Edena w końcówce meczu nie było przypadkiem. Poparte zostało roszadą wykonaną przez Wilmotsa. Za Lukaku wszedł Divock Origi, który nie dość, że był młodszy, grał w słabszym klubie, to jeszcze jego statystyki nie przemawiały na jego korzyść. W 88. minucie pomocnik Chelsea zbiegł ze skrzydła do środka, wdarł się w pole karne i podał piłkę do Origiego, który zapewnił Belgom trzy punkty i awans do dalszej fazy rozgrywek. Z całej plejady belgijskich sław, bohaterem został ten najmniej znany. Ten, po którym najmniej się spodziewano. Ten, który jak się okazało w ciągu całego turnieju przyćmił Romelu Lukaku.


W tym sezonie Origi, krótko mówiąc nie zachwycił. Pięć bramek i jedna asysta w Ligue to niezbyt imponujący dorobek, ale nie wolno nam przy tym zapominać, że jest to bardzo młody zawodnik, który wnosi wiele do gry swojego zespołu czymś więcej niż bramkami i asystami. W reprezentacji zaliczył jak dotąd pięć występów i strzelił jedną bramkę w arcyważnym meczu z Rosją.


***


Większość specjalistycznych serwisów internetowych podaje, że Origi to typowy napastnik, ale na tej pozycji występował tylko w kadrze na Mundialu. W Lille, najczęściej gra jako boczny napastnik, bądź skrzydłowy. To nie na nim spoczywa odpowiedzialność zdobywania bramek, która należy do Salomona Kalou I Nolana Roux, ale może wywodzić się to z jego szybkości i uniwersalności, bo jest to zawodnik, którego stać na coś więcej, niż odpowiednie ustawienie w polu karnym i dostawianie nogi. Potrafi przebiec trzydzieści, a nawet więcej metrów na pełnej szybkość, przy okazji minąć kilku przeciwników i celnie podać do lepiej ustawionego kolegi, a czasem oddać strzał, a trzeba powiedzieć, że techniczne strzały zza pola karnego to jego specjalność, potrafi to robić I w niemal każdym spotkaniu podejmuje takową próbę.


Sylwetką łudząco przypominam mi Paula Pogbę. Wysoki, szczupły. Jest również zwinny, tajemnica jego zwodów nie tkwi w wyrafinowanych i błyskawicznych manewrów stopą (w zasadzie niejednokrotnie kiwał rywala na siłę, przeciskając piłkę obok niego), a tego co robi całym ciałem. Świetnie balansuje, co też ułatwia mu ekspresowe ułożenie się do strzału. Trzyma się przede wszystkim prawej strony boiska, wszakże jest prawonożny, ale jego strzały są o wiele groźniejsze jeśli biegnie lewym skrzydłem i zbiega do środka. Wtedy dokręca piłkę na dalszy słupek. Dzięki swojej posturze i temu, że pewnie stoi na nogach ciężko odebrać mu piłkę na małej przestrzeni, czy w pojedynku bark w bark. Dobrze radzi sobie grając tyłem do bramki. Potrafi błyskawicznie się obrócić i huknąć z obrotu na bramkę przeciwnika.



Jest też kilka mankamentów w jego grze. Przede wszystkim zaliczyć do nich można jego zaangażowanie w grę obronną, które jest nikłe, ale można to tłumaczyć tym, że w końcu od najmłodszych lat wychowywany był na typową dziewiątkę. Nie do końca nadaje się również na skrzydłowego, skoro nie potrafi dośrodkowywać, ale w systemie Lille jako tako się to sprawdza, bowiem ten zespół wykorzystuje ten element gry praktycznie tylko przy stałych fragmentach gry. Generalnie większość akcji, która zaczyna się na skrzydle kończy się zejściem zawodnika do środka, ewentualnym strzałem, wyłożeniem piłki lub podaniem na drugi koniec pola karnego. Jednak jeśli miałby być wytransferowany do innego zespołu to po prostu musiałby grać na pozycji napastnika. Ma dopiero dziewiętnaście lat, więc oczywiście można go jeszcze nauczyć grać na fałszywej dziewiątce, cofniętym napastniku, czy klasycznej dziesiątce. Na każdą z tych pozycji nadawałby się pod względem charakterystyki i warunków fizycznych. Co jeszcze? Czasem zdarza mu się gubić piłkę w prostych sytuacjach, ale chyba tutaj wypada powiedzieć: Taki to już wiek! 

 

Wszystko przed nim i wydaje mi się, że jest to gracz o potencjale na grę w najlepszych klubach Europy, ale Lille to obecnie najlepsze miejsce do rozwoju jakie może sobie wymarzyć. Niech poczeka tak jak Hazard, na lukratywny kontrakt i ofertę dla swojego klubu i odejdzie dopiero jak będzie gotowy. Niech nie popełnia błędu jak Romelu Lukaku, którego chce ten, który nie może go mieć, a ten który go ma traktuje go po macoszemu.


Podstawowe informacje:


Imię nazwisko: Divock Origi
Data urodzenia: 18 kwietnia 1995
Narodowość: Belg
Wzrost: 1,85 m
Klub: OSC Lille
Pozycja: Napastnik/Skrzydłowy
Preferowana noga: Prawa
Wycena transfermarkt.de: 1 mln euro


Próby Divocka Origiego w meczu z USA: 


...oraz heatmap z tego samego meczu: 

 


Sześć bramek Origiego dla Lille:


Bramka Origiego w meczu z Rosją:

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)