Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia unika kompromitacji, wątpliwości pozostają

Legia unika kompromitacji, wątpliwości pozostają

Piłka nożna | 24 lipca 2014 00:24 | Przemysław Drewniak
Ivica Vrdoljak musi zagrać zdecydowanie lepiej, by nie przegrywać pojedynków z pomocnikami Celtiku
fot. x-news
Ivica Vrdoljak musi zagrać zdecydowanie lepiej, by nie przegrywać pojedynków z pomocnikami Celtiku

Rewanżowy mecz z St Patrick's Athletic był dla piłkarzy Legii Warszawa zwykłym dniem w pracy. Podopieczni Henninga Berga zrobili to, co do nich należało i gładko ograli półamatorów z Irlandii, odsyłając w zapomnienie kompromitujące pierwsze spotkanie przy Łazienkowskiej. Mistrz Polski nie przyniósł więc wstydu, ale wątpliwości odnośnie swoich szans na awans do Ligi Mistrzów wcale nie zmniejszył.


Największe plusy reważnowego meczu w Dublinie? To, że Legia gra dalej, a hejterzy muszą na moment schować głowy w piasek. Zakładałem przed tym spotkaniem awans wywalczony w męczarniach, ale podopieczni Berga pokusili się w drugiej połowie o okazałe zwycięstwo. To dobrze, bo po fatalnym początku sezonu mistrzowie Polski potrzebowali takiej odpowiedzi, by rozgonić trochę czarne chmury i lepiej przygotować się mentalnie na starcie z Celtikiem Glasgow. Bądźmy jednak szczerzy - choć The Bhoys nie są już tak silni jak jeszcze kilka lat temu, to o przejście Szkotów będzie Legionistom naprawdę trudno.


Taki wniosek można wysnuć chociażby patrząc na postawę warszawian w Dublinie. Owszem, nie można oczekiwać, by po trzech słabiutkich występach drużyna nagle zaliczyła jeden niemal perfekcyjny. Ten mecz "na przełamanie" zazwyczaj bywa mniejszą lub większą męczarnią, ale piłkarze Legii i trener Berg z pewnością zdają sobie sprawę, że do starcia z Celtikiem ich gra musi przejść jeszcze większy progres.


Od porażki ze Steauą Bukareszt minął rok, w Legii zmienił się trener, ale problemy mistrzów Polski są niemal takie same. Znów dotyczą przede wszystkim gry w obronie, postawy defensywnych pomocników i uzależnienia w ataku od jednego-dwóch zawodników. Szczególnie w pierwszej połowie, gdy piłkarze St Patrick's mieli jeszcze siły i wiarę w osiągnięcie korzystnego rezultatu, Legia pozwoliła sobie na wiele pomyłek, które w meczu z Celtikiem kończyłyby się na modlitwach o udaną interwencję Dusana Kuciaka. W Dublinie, w spotkaniu przeciwko studentom i prawnikom, do takiej sytuacji doszło tylko raz, ale o ten jeden za dużo. Znów zawodziło przede wszystkim rozegranie piłki w środku pola w wykonaniu Tomasza Jodłowca i Ivicy Vrdoljaka, którzy często nie radzili sobie z ambitną grą Wyspiarzy. Aż strach pomyśleć, ile strat i błędnych decyzji wymuszą na nich jeszcze agresywniejsi w środku pola mistrzowie Szkocji.


Po samym spojrzeniu na statystyki można dojść do wniosku, że mający swój udział przy niemal każdej akcji bramkowej Radović, Duda, Żyro i Kucharczyk rozegrali kapitalne zawody. W rzeczywistości można tak napisać tylko o pierwszej dwójce. Żyro wciąż nie wrócił do formy z rundy wiosennej, a gol i asysta w Dublinie były jedynie jego przebłyskami na tle słabego rywala. Niczego wielkiego nie pokazał także Kucharczyk, choć przeciwko tak defensywnie ustawionej drużynie jak St Patrick's nie było mu o to łatwo. Paradoksalnie, być może przeciwko Celtikowi boczni pomocnicy Legii będą mieli więcej okazji do rozwinięcia skrzydeł.


Największą nadzieją Legii na Ligę Mistrzów pozostaje jednak duet Radović - Duda. Nie zgodzę się z narzekaniem na brak pewnego, rasowego napastnika w drużynie Berga. Moim zdaniem Legioniści powinni zacząć mecz z Celtikiem z Serbem i Słowakiem ustawionymi na szpicy, bo właśnie w takiej konfiguracji ofensywa mistrzów Polski wygląda najlepiej. W Dublinie Duda był bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem. Jedynym, od którego biła nieco wyższa piłkarska jakość. Z dużą swobodą brał się za rozgrywanie, szukał gry na jeden kontakt, a co najważniejsze, brał udział w aż trzech akcjach bramkowych Legii. To właśnie Dudy brakowało w pierwszym meczu najbardziej i kto wie, czy w tym sezonie jego gwiazda nie rozbłyśnie na dobre.


Do meczu z Celtikiem pozostał tydzień, a w międzyczasie Legię czeka jeszcze ligowe spotkanie z Cracovią. Przez następne dni znów będziemy się przeciskać przez dziesiątki analiz i opinii, w których jedni będą szukać pozytywów, inni zaś przekonywać, że w staraniach o Ligę Mistrzów mistrz Polski nie ma najmniejszych szans. Prośba do całego piłkarskiego środowiska: poczekajmy i wstrzymajmy się od pochopnych ocen. Nie popadajmy w modę na hejtowanie i nie próbujmy być mądrzejsi od wszystkich już przed pierwszym gwizdkiem. Po ostatnich doświadczeniach mamy prawo być sceptyczni, ale szydera w niczym tu nie pomoże. Przecież nie ma nic śmiesznego w tym, że od 18 lat jesteśmy zerem w europejskim futbolu.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)