Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zajac najlepszym piłkarzem Lechii

Zajac najlepszym piłkarzem Lechii

Piłka nożna | 25 lipca 2014 22:45 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

W drugim dzisiejszym spotkaniu naprzeciw siebie wybiegły drużyny Lechii Gdańsk oraz Podbeskidzia Bielsko Biała. Ci drudzy, mimo naprawdę niezłej gry w przeciągu całego meczu, zeszli z boiska jako pokonani i wciąż nie mogą dopisać do swojego konta choćby jednego oczka. Duży udział miał w tym bramkarz tej drużyny, który bardzo pomógł tego wieczora swojemu przeciwnikowi.

 

Obie ekipy zawiodły w pierwszej kolejce i teraz chciały wynagrodzić to swoim kibicom postawą w następnym meczu. Jedni i drudzy byli zdeterminowani, ale początek lepiej wyglądał w wykonaniu gdańszczan. To oni częściej przedostawali się pod bramkę przeciwnika i stwarzali sobie groźniejsze okazje do strzelenia gola.

 

Swoją cegiełkę (a raczej całą ścianę) w sukcesie gospodarzy dołożył duet Richard Zajac - Marek Sokołowski. Bramkarz Podbeskidzia tak niefortunnie wykopywał piłkę spod własnej bramki, że trafił nią w Macieja Makuszewskiego. Futbolówka po kontakcie z lechistą wpadła do siatki. Nie był to pierwszy poważny błąd Słowaka w tym sezonie i w przyszłej kolejce jego miejsce w pierwszym składzie powinien zająć chyba Michal Pesković.

 

Drugi ze wspomnianych wyżej panów obchodził dzisiaj jubileusz 250 występu w Ekstraklasie. Słabo go jednak obszedł, bo jeszcze w pierwszej połowie za zupełnie bezsensowny atak wyprostowaną nogą otrzymał żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Podbeskidzie wydawało się już skazane na pożarcie, jednak w drugiej połowie umotywowane tym, co działo się przed przerwą grało więcej niż dobrze.

 

To właśnie bielszczanie stworzyli sobie trzy – cztery bardzo dogodne okazje do strzelenia gola, jednak pech i brak skuteczności sprawił, że nie udało się uratować choćby jednego punktu. Piłka wpadła za to do bramki po tym, jak uderzył ją Ariel Borysiuk, jednak Paweł Gil dopatrzył się pozycji spalonej jednego z gospodarzy, który choć futbolówki nie dotknął, to mógł absorbować uwagę bramkarza.

 

To był dobry, otwarty mecz. Obie strony stworzyły sobie kilka dogodnych okazji, jednak tę jedyną z pomocą Zajaca wykorzystali gospodarze. Szkoda, że Podbeskidzie znów schodzi z boiska jako pokonane, bo drugi raz pokazało, że potrafi grać nieźle. Żeby wygrywać trzeba jednak poważnego bramkarza, a na takiego Słowak zupełnie nie wygląda.


Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko Biała 1:0 (1:0)
1:0 Makuszewski

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)