Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia wygrywa w Edynburgu! 2:0 finalizuje kwestię awansu

Legia wygrywa w Edynburgu! 2:0 finalizuje kwestię awansu

Piłka nożna | 06 sierpnia 2014 23:03 | Sebastian Ibron

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Jeśli cokolwiek na świecie, a w polskiej piłce szczególnie, zasługuje na miano sukcesu, to z całą pewnością jest to dwukrotne ogranie Celtiku Glasgow przez Legię Warszawa.


Warszawiacy pokonali dziś The Bhoys 2:0. I naprawdę, nawet gdybym się bardzo starał, nie mogę na Legionistów złego słowa powiedzieć. Ponowne pokonanie mistrzów Szkocji musi budzić szacunek. Zarówno na arenie krajowej, jak i poza granicami kraju. Mimo, że nie była to tak mocna Legia, ani tak słaby Celtic, jak w zeszłym tygodniu.


Legia zapowiadała, że pomimo imponującego wysokiego zwycięstwa 4:1, nie będzie się przez dziewięćdziesiąt minut broniła. Sam uważam, że byłoby to mocno irracjonalne i co najmniej nieodpowiedzialne. I rzeczywiście, nie broniła się. Mimo iż widać było, zwłaszcza na początku, że Celtic będzie starał się narzucić gościom swój styl gry, że sam będzie chciał dyktować warunki na boisku.


Tylko że, nawet gdy momentami się to udawało, to nie przynosiło żadnego efektu. Legia z każdą minutą coraz odważniej zaczynała sobie poczynać na placu gry, czego efektem był gol w 35 minucie. O autorze tego trafienia można rzec, że stoicy byliby dumni. Do ich grona aspiruje zdecydowanie Michał Żyro, który stoicki spokój zachował w momencie otrzymania piłki, aż do momentu, gdy się jej wyzbył umieszczając ją w bramce.


Celtic, mimo że potrafił utrzymywać się przy piłce, nie umiał sforsować legijnej defensywy. Legia grała nadal swoją grę, nie zważając na nieudolne próby zdobycia gola przez Celtic. Ciężko było nie odnieść wrażenia, że dogorywający The Bhoys gaśli coraz bardziej z każdą chwilą.


Apogeum tego zjawiska była druga bramka przyjezdnych. Tym razem w rolę egzekutora wcielił się Michał Kucharczyk, a jego gol sprawił, że sfrustrowani kibice zaczęli opuszczać stadion. To trafienie oznaczało, że Celtic został pozbawiony szans wszelakich innych, aniżeli matematycznych.


Jasnym jest, że podopieczni Ronny’ego Deili to nie jest ta sama klasa, co Celtic O’Neilla. To nie zmienia jednak faktu, że Celtic nadal jest sporą, renomowaną marką. Jest to drużyna, która dominuje bezapelacyjnie w swojej lidze, a ostatnimi latami dość regularnie meldowała się w fazie grupowej europejskich rozgrywek.


I tenże właśnie Celtic raz został sprany porządnie na Łazienkowskiej, a później, leżący już na ziemi po czterech potężnych gongach, dobity dwoma kopniakami w żebra, przez podopiecznych Henninga Berga.


Teraz należałoby postawić pytanie, czy marzenia o Lidze Mistrzów są rzeczywiście realne? Wiele zależy od tego, na kogo Legioniści trafią w IV rundzie eliminacji. W zeszłym roku ostatnią zaporą okazała się być Steaua Bukareszt.


Zasadnym jest pytanie, czy Steaua jest mocniejsza od Celticu? Nie mnie to oceniać, jednak jeśli Legia będzie w stanie podtrzymać dyspozycję z tego dwumeczu, nie widzę przeciwwskazań, dla których nie miałaby realnie powalczyć o awans do fazy grupowej europejskiego czempionatu.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)