Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna NaJEŻony Górnik zasłużenie wygrywa wlepiając trójkę Jagiellonii

NaJEŻony Górnik zasłużenie wygrywa wlepiając trójkę Jagiellonii

Piłka nożna | 08 sierpnia 2014 22:35 | Sebastian Ibron
Man of the match?
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Man of the match?

Górnik Zabrze miał dziś doskonałą okazję, by udowodnić całemu światu, że dotychczasowy brak porażki w lidze, mimo pojedynkowania się z mistrzem oraz wicemistrzem kraju, nie był dziełem przypadku. I co należy zabrzanom oddać, udowodnili, i to nie tak od niechcenia, a tak naprawdę konkretnie.


Wierzcie mi lub nie, ale za dzisiejsze spotkanie nie można krytykować, ani nawet się doczepić, niemal żadnego z zabrzan. Począwszy od Steiborsa, poprzez trójkę obrońców, dwóch pół-skrzydłowych, kapitanów środka pola – Dancha i Sobolewskiego, na Jeżu, Madeju oraz Zacharze skończywszy.


Cracovia nie jest jedyną drużyną, która gra trójką obrońców. Górnik również gra w takim zestawieniu, ale z lepszym, ba, dużo lepszym efektem. Ta koncepcja niemal idealnie została dopasowana do personaliów w Zabrzu. W końcu wydawało się, że na prawej stronie po Nakoulmie i Olkowskim będzie hulał wyłącznie halny, a okazało się, że Roman Gergel znakomicie wypełnił tę lukę powstałą po tych zawodnikach.


Na przeciwległej stronie Jagiellonię dośrodkowaniami, zwłaszcza w pierwszej części, męczył Rafał Kosznik, a jego gra mogła zdecydowanie się podobać. Na uwagę również zasługuje dwójka pomocników. Adam Danch i Radosław Sobolewski perfekcyjny sposób zdominowali środek pola, uniemożliwiając tym samym skuteczną grę Daniemu Quintanie. Twardo, zdecydowanie i skutecznie. Piłkarska perfekcja – rzekłby Mateusz Borek.


A skoro doceniliśmy tych graczy, nie wypada nie pochwalić dwójki motorów napędowych gospodarzy. Robert Jeż zagrał dziś niezły mecz, co udokumentował wykorzystując niezasłużoną jedenastkę, a następnie idealnie wykonując rzut wolny trafiąc drugi raz do siatki. Te bramki były wyłącznie dowodem. Dowodem świetnej gry Słowaka.

 

Jeż Jeżem, rozegrał świetne zawody, ale to, co wyprawiał Madej! No, no! Klasa, naprawdę klasa. I moim skromnym zdaniem, to jemu właśnie powinna przypaść nagroda „plusa meczu”. Jeśliby się bardzo postarać, można przyznać mu dwie asysty. Jedna, domniemane nabicie ręki Wasiluka, ale drugie kluczowe w akcji dogranie było już wyłącznie wynikiem kunsztu, jaki zaprezentował dziś ten zawodnik. Płaskie, mocne dogranie wprost na nogę Zachary zakończone spokojnym wykończeniem snajpera Górnika, który tym samym zdobył trzeciego gola w tym sezonie.


Po dotychczasowym tekście wywnioskować można, że Jagiellonia nie istniała. I tak też w rzeczywistości było. Dzalamidze niewidoczny, Gajos niewidoczny, Quintana niemal nie miał okazji, by zaprezentować swe niewątpliwie wysokie umiejętności, zaś jedynym akcentem obecności Piątkowskiego była poprzeczka, a Tuszyńskiego słupek. Górnik stłamsił Jagę od początku, na chwilę nie dając nawet najmniejszego promyczka nadziei na korzystny wynik.


Górnik wygrał dziś 3:0, remis kolejno z Lechem i Legią nie był dziełem przypadku, co dziś zabrzanie namudowodnili, jednak musimy pamiętać o – że tak pozwolę sobie to określić – „syndromie Górnika”. Ostatnie dwie edycje Ekstraklasy były niemal identyczne w wykonaniu zabrzan – świetna jesień i straszny zjazd na wiosnę. Dlatego wszelkie zachwyty i głosy wynoszące Górnika na podium należy lekko tonować. Jasne, bezapelacyjnie zasługują na pochwały, ale pamiętajmy, że dobry początek sezonu wcale nie jest równoznaczny z jego dobrym zakończeniem, a mocno napompowany kogut może okazać się zwykłą kurką.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)