Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna 5:0 na przełamanie!

5:0 na przełamanie!

Piłka nożna | 09 sierpnia 2014 22:52 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

 Mecz dwóch połówek. Tak najłatwiej określić to co mogliśmy zobaczyć w sobotni wieczór na Łazienkowskiej. W pierwszej piłkarze Legii nie wyglądali na Mistrza Polski, a raczej drużynę, której podcięto skrzydła z wiadomych wszystkim powodów. W drugiej widzieliśmy zwycięzców i absolutnych dominatorów, którzy nie dali najmniejszych szans swojemu przeciwnikowi.

 

W pierwszej części tego spotkania niewiele się działo. Gołym okiem widać było, że w głowach piłkarzy gospodarzy siedzi jeszcze werdykt Europejskiej Unii Piłkarskiej pozbawiający ich szansy na grę w Lidze Mistrzów. Kilka sytuacje stworzyli goście z Lubelszczyzny, natomiast wśród sytuacji Legii, wyróżnić można tylko tą Marka Saganowskiego, w której jednak świetnie poradził sobie Rodić i przedłużył oczekiwanie ulubieńca trybun na setną bramkę w rozgrywkach Ekstraklasy.


Po przerwie przede wszystkim Legioniści musieli wiele zmienić, a dobrą pracę, którą wykonał Henning Berg w szatni zweryfikowało boisko. Bramki padły szybko i po banalnych błędach. Najpierw kompletnie nieupilnowany Ivica Vrdoljak umieścił piłkę strzałem głową przy słupku bramki Rodicia po dośrodkowaniu Brzyskiego z rzutu rożnego. I tak otworzył nam się wynik tego spotkania. W kolejnej akcji Radović popędził prawym skrzydłem, dośrodkował, piłka przeszła na długi słupek, na który wbiegał Kuba Kosecki, wyprzedzający obrońcę, starającemu mu się przeszkodzić. Nie udało mu się i tak ,,Kosa'' podwyższył na 2:0.

 

Wszystko zwiastowało pogrom, a w tym przekonaniu upewniła nas czerwona kartka Tomislava Bozica za zatrzymanie rywala w polu karnym. Jedenastkę wykorzystał nie kto inny, jak Ivica Vrdoljak, zamykając usta swoim krytykom. Chwilę później na boisko wbiegł Orlando Sa, który... o mało co nie ustrzelił hat-tricka! Dokładnie tak! To dosyć szokujące biorąc pod uwagę ostatnią... nie ostatnią, ogólną formę Portugalczyka na polskich boiskach, począwszy od momentu, w którym przybył do kraju nad Wisłą.

 

Pierwszą bramkę strzelił nieco nieporadnie po pięknym dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego, drugą po niemałym zamieszaniu w polu karnym, w którym dwójkę obrońców zmylił tym, że... nie trafił w piłkę. Tak czy siak kolejny strzał był już świetny, a piłka po podcince, odbijając się od słupka wpadła do siatki.

 

Legia – Górnik Łęczna 5:0

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)