Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gra Zawiszy lepsza niż wyniki. Podbeskidzie znów mocne po przerwie

Gra Zawiszy lepsza niż wyniki. Podbeskidzie znów mocne po przerwie

Piłka nożna | 10 sierpnia 2014 18:53 | Przemysław Drewniak
Kamil Drygas był dziś jednym z czterech Polaków wyjściowym składzie Zawiszy
fot. x-news
Kamil Drygas był dziś jednym z czterech Polaków wyjściowym składzie Zawiszy

Cztery mecze i trzy punkty - taki bilans ma trener Jorge Paixao na początku swojej pracy z Zawiszą Bydgoszcz w lidze. Bardzo mizerny, biorąc pod uwagę, że mówimy o największej rewelacji poprzednich rozgrywek, zdobywcy Pucharu i Superpucharu Polski. Czy projekt pt. "bydgoski tygiel narodowy" nie zdaje egzaminu już w swojej początkowej fazie? Póki co za wcześnie na takie stwierdzenie. Szczególnie, że tak jak w meczu z Podbeskidziem, gra Zawiszy jest lepsza niż osiągane wyniki.


W ostatnich dniach chyba nie było w prasie lub Internecie artykułu na temat Zawiszy, który nie poruszałby problemu dysproporcji między zawodnikami z Polski, a tymi z zagranicy. Na wstępie zaznaczę - jestem przeciwny takiemu pomysłowi na budowanie drużyny. Przeczucie podpowiada mi, że w którymś momencie stworzą się podziały, zaczną się tarcia i drużyna będzie psuć się od środka. Ale jeśli Jorge Paixao znajdzie sposób, by do tego nie dopuścić, międzynarodowy Zawisza nie musi być gorszy od drużyny z poprzedniego sezonu.


Jak na razie Paixao jest na etapie poszukiwania właściwej wyjściowej jedenastki. Przed meczem z Podbeskidziem dokonał w niej aż czterech zmian w porównaniu do przegranego spotkania ze Śląskiem. Beznadziejnych Samuela Arajuo i Joshuę Silvę zastąpili Paweł Strąk i Grek Anestis Argyriou. Obaj zaprezentowali się bardzo przyzwoicie, tak jak debiutujący w ataku Rafael Porcellis. Brazylijczyk wykazał się dużą łatwością w dochodzeniu do sytuacji bramkowych - w samej pierwszej połowie miał dwie stuprocentowe. Zawiodła go jednak skuteczność oraz to, że w bramce Podbeskidzia bardzo dobrze (poza błędem przy golu na 1:0) spisywał się Michal Pesković.


Zawisza grał szybko, składnie i zdecydowanie. W pierwszej połowie gospodarze kompletnie zdominowali gości i gdyby mieli chociażby przyzwoicie nastawione celowniki, powinni byli schodzić do szatni z co najmniej trzybramkowym prowadzeniem. Do siatki udało się trafić tylko raz, gdy wspomniany Pesković fatalnie wybił piłkę spod własnej bramki, a Luis Carlos popisał się znakomitym podaniem "fałszem" do wychodzącego sam na sam Jorge'a Kadu.


Bydgoszczanie ostatecznie mecz przegrali, choć z przebiegu gry na to nie zasłużyli. Stworzyli sobie więcej sytuacji do strzelenia gola i grali dojrzalej. W przeciwieństwie do Podbeskidzia nie mają jednak jednego - zgranej, przekonanej o swojej wartości drużyny. To ostatecznie przesądziło o przebiegu drugiej połowy i o końcowym wyniku. W przeciwieństwie do Ojrzyńskiego, Jorge Paixao potrzebuje jeszcze trochę czasu, by poukładać grę Zawiszy.


Leszek Ojrzyński może przez cały tydzień wyciskać ze swoich zawodników siódme poty na treningach, zarywać noce na oglądanie meczów rywali, ale żadna z tych czynności nie podziała na jego podopiecznych tak, jak niespełna kwadrans w przerwie ligowego meczu. Po raz kolejny Podbeskidzie zagrało dwa różne mecze - ten w pierwszej i drugiej połowie. Ostra reprymenda (po zmianie stron "Górale" zagrali z dużo większym zaangażowaniem), usprawnienia taktyczne (wyższy pressing na połowie Zawiszy) i trafione zmiany (Bartosz Śpiączka, Frank Adu Kwame) wygrały bielszczanom ten mecz.


Śpiączka zaprezentował się znacznie lepiej niż Chrapek i miał udział w akcji bramkowej na 1:1. Adu asystował przy decydującym trafieniu Damiana Chmiela, który obok Dariusza Kołodzieja był głównym bohaterem tego spotkania. Skrzydłowy Podbeskidzia potwierdził, że świetnie wszedł w ten sezon - najpierw popisał się kolejną asystą, a w doliczonym czasie gry przesądził o zwycięstwie "Górali". Warto odnotować, że bielszczanie potrafili odnieść zwycięstwo bez Roberta Demjana (całe spotkanie na ławce rezerwowych) i cierpiącego na zatrucie pokarmowe Macieja Korzyma.


Podbeskidzie odniosło drugie zwycięstwo z rzędu i ma nadzieję, że to początek dobrej serii. Z kolei Zawisza serię już ma, i to taką, którą zechce jak najszybciej przerwać. Trzy porażki z rzędu nie napawają optymizmem, ale gra bydgoszczan nie wygląda najgorzej. Jeśli Jorge Paixao wyciągnie wnioski z poprzednich spotkań i zmotywuje swoich piłkarzy, zła passa powinna zakończyć się już za tydzień w Łęcznej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)