Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kurtyna w górę!

Kurtyna w górę!

Piłka nożna | 15 sierpnia 2014 09:50 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny profil FACEBOOK AFC Premier League

 Z każdym dniem, który przybliża nas do rozpoczęcia sezonu Premier League czuję coraz większy głód. Głód tych emocji, pięknych bramek, docinek ze strony Jose Mourinho, magicznych zagrań Edena Hazarda, tańca Daniela Sturridge'a, crossowych podań Wayne'a Rooneya, widowiskowej gry Arsenalu, ale i najzwyklejszej w świecie... rąbanki w wykonaniu Stoke! Jedno nie zmienia się co roku. Mamy więcej pytań niż odpowiedzi.

 

Pisanie zapowiedzi nowego sezonu to po części mordęga. W zasadzie wszystko sprowadza się do tego, że wszystkie swoje przemyślenia, opinie i przewidywania musisz zmieścić w takim wymiarze słów, by czytelnik nie znudził się w połowie, ale by zostawić mu od siebie coś więcej niż zwykły Skarb Kibica. Zadanie równie trudne co wytypowanie przyszłego Mistrza Anglii.


Jednak jeśli miałbym zaryzykować pewna sumę pieniędzy to postawiłbym na Manchester City. Dlaczego? Lubię rozsądne decyzje. Zdecydowanie największym rywalem Citizens w drodze po tytuł będzie londyńska Chelsea, jednak wydaje mi się, że Portugalczyk (którego talentu trenerskiego jestem fanem) zaczyna się powoli starzeć i to w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jego gierki słowne zakrawają o hipokryzję, a psychologiczną grę poprzedniego sezonu wygrał Manuel Pellegrini. Jose został wielkim przegranym na każdym froncie. By wymazać złe wypomnienia ściągnął do siebie trójkę nowych gwiazdorów z Hiszpanii. Ale czy tędy prowadzi droga do zwycięstwa? Czy tym sposobem zrówna się z Roberto Di Matteo? Wątpię.

 

O trzecie miejsce i Ligę Mistrzów wielki bój stoczą Arsenal, Liverpool i Manchester United. Wszystkie kluby wzmocnione... chociaż... Liverpool po odejściu Luisa Suareza jest kwestią dyskusyjną. Są to trzy drużyny, które mają zupełnie inne atuty i słabości. Ani jedna nie jest lepsza od drugiej, a ich porównywanie to ciężki kawałek chleba. Poprzedni sezon się nie liczy, o czym rok temu przekonał nas Brendan Rogers, a ja spodziewam się walki do ostatniej kolejki.

 

Wydawało się, że do walki o Ligę Europy włączy się Southampton, jednak wszyscy wiemy jak skończyło się dla nich okienko transferowe. Jestem przekonany, że w LE zagrają Tottenham i Everton, ale która drużyna zakończy rozgrywki wyżej? Wydaje się, że Koguty mają szerszą i bardziej klasową kadrę, ale zapowiada nam się na pojedynek dwóch świetnych szkoleniowców i Roberto Martinez wcale nie stoi na pozycji przegranego. Wiele zależy od snajperów obu drużyn i ich skuteczności.

 

W środku tabeli sezon spędzą drużyny takie jak Stoke, West Ham, Swansea i Sunderland. Każdy z tych klubów będzie miał chrapkę na wdrapanie się do pierwszej dziesiątki, a wydaje się to być łatwiejszą sztuką niż w poprzedniej kampanii, ze względu na osłabienie się kilku ekip. Część ekspertów kreuje na przyszłą rewelację tego sezonu Aston Villę, jednak ja nie potrafię sobie wyobrazić, by taktyka ''na Benteke i dzida!'' pozwoliła na dobre wyniki i miejsce pozwalające powiedzieć – To był udany sezon. Newcastle? Za dużo niewiadomych. To zespół, w którym możemy znaleźć wielu klasowych zawodników, ale szkoleniowiec nie jest gwarantem utworzenia kolektywu. Po odejściu Remy'ego problemem może być zdobywanie bramek, a przez całą wiosnę widoczny był brak lidera, którego rolę sprawował wcześniej Cabaye.


Wydaje mi się, że bez problemu powinno utrzymać się Hull. Ciekawe wzmocnienia, gra i menago. To musi się udać, tym bardziej, że doświadczenie w Premier League już mają, a siła beniaminków nie powala na kolana, bo w zasadzie QPR to ogromna niewiadoma, ale spodziewam się, że po ostatniej degradacji wnioski w zachodnim Londynie wyciągnięto.

 

Jeśli miałbym wymienić dwójkę murowanych kandydatów do spadku to padłoby na Burnley i Leicester. Mało zawodników ogranych w BPL, mało znanych nazwisk i brak ludzi, którzy mieliby robić różnicę. Nieco lepiej wygląda to w Crystal Palace i West Bromie, jednak tutaj największym zmartwieniem kibiców może być to kto zasiada na ławce trenerskiej. Media w Anglii są już niemal przekonane, że Tony Pulis długo na Selhurst Park nie popracuje, co ze strony zarządu byłoby mało rozsądną decyzją, bo tylko dzięki niemu Orły wciąż grają na najwyższym szczeblu rozgrywek. W West Bromie podjęto jeszcze większe ryzyko, bowiem zatrudniono trenera z bardzo małym doświadczeniem, w dodatku spokojnie można go nazwać wychowankiem... Davida Moyesa. Zdaje mi się, że jeszcze rok temu byłby to całkiem mocny punkt w CV każdego trenera, ale dzisiaj pominąłbym to w swojej historii. Tak czy siak, po beznadziejnym sezonie na Hawthorns stawiają na innowacyjność. Czuję, że to odbije im się czkawką.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)