Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bolesna lekcja futbolu. Pszczółki postrzelone trzykrotnie przez legijną machinę

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Bolesna lekcja futbolu. Pszczółki postrzelone trzykrotnie przez legijną machinę

Piłka nożna | 15 sierpnia 2014 22:26 | Sebastian Ibron

Specyficzny mamy piątek w Ekstraklasie. Najpierw Górnik rozprawił się 3:0 z Koroną, a teraz tę sytuację, również na wyjeździe, powtórzyła Legia ogrywając bezlitośnie podopiecznych Michała Probierza.


W pierwszych minutach starcia Jagiellonia była jak zbuntowany nastolatek. Podskakiwała Legii, próbowała uderzyć, ale nie przełożyło się na trafienia. Ten okres buntu nie był jednak zbyt długi, ponieważ piłkarze gości skarcili Jagę już w 14 minucie, kiedy to zrehabilitował się Michał Żyro za pudło sprzed kilku minut. A miał za co się rehabilitować, bo – jasne, wiemy że to tylko Ekstraklasa -naprawdę nie wypada uderzać obok bramki będąc trzy metry przed nią.


Zbuntowany chłopiec się uspokoił, a po jakimś czasie przyjął drugie przyłożenie paskiem przez tyłek. Brzyskiemu przypomniało się, że niedługo startuje Premier League, warto byłoby więc pokazać, że nadal warto będzie oglądać Ekstraklasę. Czegóż by nie rzec, dla takich dośrodkowań naprawdę można oglądać naszą ligę i wcale nie trzeba zostać oskarżonym o zacietrzewienie. Formalności po tej wrzutce dopełnił Radović. A było to dopiero pierwsze trafienie Serba w tym sezonie Ekstraklasy.


Przez całą pierwszą połówkę widzieliśmy różnicę klasy, jak nie dwóch. Legia konsekwentnie realizowała koncepcję swojej gry, a Jaga nie zamierzała – lub też nie potrafiła, co jest nawet bardziej prawdopodobne – im przeszkadzać. Ciężko się jednak dziwić, Jagiellonia bez dwóch swych pszczółek – Quintany oraz przez 60 minut Dzalamidze – była bezradna z piłką, a jeszcze bardziej bez piłki.


Brak tych zawodników przyczynił się do tego, że białostoczanie byli niczym dzieci we mgle. Nie możemy nawet nikogo wyróżnić, w przeciwieństwie do drużyny gości. Pod nieobecność Hiszpana i Gruzina, Gajos nie potrafił znaleźć sobie miejsca na boisku, Pazdan nie miał komu dogrywać, a nawet Piątkowski zapomniał jak się zdobywa bramki, lecz akurat w tym ostatnim przypadku nie jestem pewien, czy ma to związek nieobecnością jednego i drugiego.


W trakcie drugiej połowy wprawdzie nie uświadczyliśmy tak wielkiej różnicy między obiema drużynami, a wynik i tak uległ zmianie na korzyść Legii. Trzecią bramkę, czyli gwóźdź do trumny wbił Michał Kucharczyk po dorzuceniu piłki przez Łukasza Brozia, mimo że na kwadrans przed końcem Tuszyński powinien zdobyć bramkę po świetnym dośrodkowaniu Gajosa i mimo że chwilę po sytuacji byłego Lechisty czerwoną kartkę otrzymał Marek Wasiluk.


Warszawiacy tym samym triumfują 3:0. Legia zwyciężając w Białymstoku wygrała siódmy mecz z rzędu w Ekstraklasie na wyjeździe, a dodatkowo podtrzymała serię meczów bez porażki, dzięki której jeszcze nie przegrała w tym sezonie. Dla Jagi jest to druga porażka w tej edycji T-Mobile Ekstraklasy, a jednego musimy być pewni. Jasne, musimy mieć na uwadze, że żółto-czerwoni podejmowali najlepszą drużynę w Polsce, niemniej jednak jeśli Michał Probierz nie usprawni postawy Jagi w defensywie, białostoczanie mogą mieć realny problem z zakwalifikowaniem się do grupy mistrzowskiej.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)