Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koguty górą, Młoty skarcone przez debiutanta

Koguty górą, Młoty skarcone przez debiutanta

Piłka nożna | 16 sierpnia 2014 17:59 | Artur Davtyan

fot. Oficjalny profil Facebook Tottenham Hotspur

 To były typowe angielskie derby. Walka o każdy centymetr boiska, czerwone kartki po obu stronach, rzut karny, przestrzelone setki, a w końcu gol w ostatnich minutach strzelony przez tego, którego na zdobywcę gola nie obstawiłby nikt. Premier League powraca, proszę państwa.


Mecz na Upton Park rozpoczął się tradycyjnie od wyśpiewania przez kibiców londyńskich Młotów klubowego hymnu - I'm forever blowing bubbles - w towarzystwie baniek mydlanych wypełniających powoli stadion. Mauricio Pochettino już w swoim pierwszym spotkaniu zaskoczył zestawieniem zespołu - w linii defensywnej zagrali kupiony ze Sportingu Lizbona Eric Dier i niezbyt popularny wśród kibiców Danny Rose kosztem kapitana klubu Michaela Dawsona i nowego nabytku, walijskiego lewego obrońcy Bena Daviesa. Sam Allardyce niespodzianek wielkich nie przygotował, jedynym zaskoczeniem mógł być fakt, iż sprowadzony za duże pieniądze Ekwadorczyk Enner Valencia zasiadał na ławce.


Mecz zaczął się od ofensywy piłkarzy Tottenhamu. Swoimi indywidualnymi umiejętnościami popisywali się głównie Christian Eriksen i Erik Lamela, lecz nie przekładało się to na zagrożenie pod bramką Adriana. Po kwadransie inicjatywę przejęły Młoty i nie oddały jej już przez spory okres czasu. W 26. minucie groźnym strzałem głową próbował zaskoczyć Hugo Llorisa sprowadzony z Anderlechtu Cheikhou Kouyate, lecz piłka minęła lewy słupek bramki Francuza. Trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę podbija głową Winston Reid, na bramkę uderza kapitan West Hamu Kevin Nolan i piłkę rękoma zatrzymuje Kyle Naughton. Po konsultacji z liniowym sędzia Chris Foy dyktuje jedenastkę dla Młotów i wyrzuca piłkarza Mauricio Pochettino z boiska. Gdy już wydawało się, że drużyna Sama Allardyce'a złapała Koguty za ogon, Mark Noble przestrzelił jedenastkę. Do końca pierwszej połowy kilka razy szczęścia próbował Portugalczyk Ricardo Vaz Te, lecz ostatecznie do szatni piłkarze schodzili z wynikiem 0:0.


Druga połowa rozpoczęła się tak, jak zakończyła się pierwsza - od ataków piłkarzy West Hamu. Raz po raz Hugo Llorisa próbowali sprawdzać Kouyate czy Downing, lecz ich strzały nie sprawiały większego zagrożenia. Po godzinie gry obaj menedżerowie zdecydowali się wykonać kilka zmian, a minutę później z boiska za drugi żółty kartonik wyleciał James Collins, nieczysto blokując drogę do bramki szarżującemu Adebayorowi. Rzut wolny z dogodnej pozycji miał wykonywać Christian Eriksen, ale wtedy... na murawie pojawił się jeden z kibiców, który ostatecznie popisał się lepszą celnością od Duńczyka, bo były piłkarz Ajaxu nie trafił nawet w światło bramki, w przeciwieństwie do boiskowego intruza. Po tym jak drużyna Sama Allardyce'a również zaczęła grać w osłabieniu gra na nowo się wyrównała. Minuty przewagi Kogutów przeplatały kolejne uderzenia Młotów. Ustalić wynik meczu próbował Mark Noble, lecz po jego indywidualnej akcji strzał wybronił niezawodny Lloris. Jeden i drugi szkoleniowiec dziesięć minut przed końcem wprowadził na boisko rezerwowych napastników - Kane'a i Valencię. Ostatecznie to ten pierwszy przesądził losy spotkania w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, gdy fantastycznym prostopadłym podaniem wypuścił sam na sam z Adrianem Erica Diera, a ten po profesorsku wpakował futbolówkę do siatki mijając przy tym goalkeepera Młotów. Bramka obrońcy w debiucie, w takich okolicznościach? Świetne wejście do zespołu i duży kredyt zaufania u kibiców gwarantowane.


West Ham United - Tottenham 0:1


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)