Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ruch u progu cywilizacyjnego skoku. Uda się wyważyć bramy do raju?

Ruch u progu cywilizacyjnego skoku. Uda się wyważyć bramy do raju?

Piłka nożna | 21 sierpnia 2014 12:52 | Przemysław Drewniak
Filip Starzyński ma przed sobą największe wyzwanie w swojej dotychczasowej karierze
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Filip Starzyński ma przed sobą największe wyzwanie w swojej dotychczasowej karierze

Dziś w Gliwicach Ruch Chorzów rozpocznie walkę o miejsce w fazie grupowej Ligi Europy. Jeszcze niedawno brzmiałoby to nieprawdopodobnie, a dziś jest rzeczywistością, choć Niebieskich niewątpliwie czeka arcytrudne zadanie – pokonanie bogatego Metalista Charków. Ukraińcy, choć personalnie znacznie silniejsi, mają też jednak swoje problemy. Czy uda się je wykorzystać?


Relacja LIVE z meczu Ruch - Metalist w SPORT4FANS!


Występy Ruchu w europejskich pucharach od początku były traktowane w Polsce z lekkim przymrużeniem oka. Gdy Niebiescy eliminowali FC Vaduz, duża część kibiców w kraju nad Wisłą z dezaprobatą patrzyła na mało przekonujące wyniki obu spotkań, nie zdając sobie sprawy, że mistrz Lichtensteinu dysponuje budżetem zbliżonym do połowy klubów Ekstraklasy. Przed starciem z Esbjergiem o szansach chorzowian wielu ekspertów wypowiadało się z powątpiewaniem. A jednak Ruch dał radę wszystkich zaskoczyć i już zaledwie dwa mecze dzielą go od piłkarskiego raju – bo tak śląski klub rozpatruje możliwość gry w Lidze Europy.


Na wyobraźnię kibiców i działaczy Ruchu działają same liczby. Bdżet chorzowian wynosi dziś 14 milionów złotych. Za dotarcie do IV rundy eliminacji klub już zainkasował 1,8 miliona, a za pokonanie Metalista i awans do fazy grupowej zarobi około 5,5 miliona złotych. Taki zastrzyk gotówki byłby dla Ruchu szansą na prawdziwy skok cywilizacyjny. Na pozbycie się długów, wzmocnienie kadry pierwszego zespołu, a może nawet poprawienie warunków szkolenia młodzieży.


Kwota, jaką Niebiescy mogą otrzymać od UEFA to przecież nie wszystko, bo taki sukces wiązałby się również z przychodami za sprzedaż biletów i ogromnym zyskiem wizerunkowym. W chorzowskim klubie już od kilkunastu miesięcy widać progres – zatrudnienie Jana Kociana okazało się strzałem w dziesiątkę, bo mimo zmniejszonych nakładów na pierwszą drużynę, jej wyniki przekraczają najśmielsze oczekiwania. Dzięki temu Ruch dąży do finansowej stabilizacji, co widzą potencjalni sponsorzy (wczoraj ogłoszono podpisanie umowy z PGNiG). Jasne, dziś klub z Chorzowa nadal zmaga się z biedą i stadionem z poprzedniej epoki, ale awans do LE byłby pierwszym dużym krokiem w kierunku zmiany tego stanu rzeczy.


Seweryn Gancarczyk, były zawodnik Metalista, daje Ruchowi zaledwie 10 procent szans na awans. Ma ku temu powody – drużyna z Charkowa rokrocznie melduje się w czołówce zdominowanej przez ukraińskich oligarchów Premier Lidze. Gdyby występowała w polskiej Ekstraklasie, zapewne tylko Legia byłaby w stanie nawiązać z nią walkę o tytuł. Ruch nie musi jednak okazywać się lepszy od Metalista w przekroju całego sezonu, a tylko w dwumeczu. W nim często nawet ośmiokrotnie wyższy budżet klubu okazuje się mniej ważny od dyspozycji dnia, szczęścia czy przejściowych problemów.


A tymczasowych kłopotów z pewnością więcej ma Metalist. Nie może być inaczej, skoro Ukraina jest dziś najniebezpieczniejszym miejscem w Europie, a mieszkańcy 1,5-milionowego Charkowa z niepokojem nasłuchują wieści ze wschodniej części kraju. Eksodus zagranicznych piłkarzy, z którym musi zmagać się Szachtar Donieck, nie ominął także Metalista. Jose Sosa, najbardziej wartościowy zawodnik żółto-niebieskich (wg Transfermakt jego wartość wynosi 9 mln euro) nie wrócił do klubu z wypożyczenia z Atletico Madryt. Od pozostałych piłkarzy także słychać głosy niepokoju i niezadowolenia, bo atmosfera wokół klubu gęstnieje – według niektórych doniesień część zagranicznych piłkarzy od trzech miesięcy nie otrzymała wypłat, a z klubu chce się ich pozbyć właściciel Siarhij Kurczenko. Ukraiński miliarder, który na co dzień ukrywa się przed władzami (ścigany międzynarodowym listem gończym) i utrzymuje bliskie relacje z byłym prezydentem kraju, Wiktorem Janukowyczem.


Choć umiejętności są zdecydowanie po stronie podopiecznych Ihora Rachajewa, to jednak piłkarze Ruchu przystąpią do tego dwumeczu w lepszej atmosferze. Oswoili się już ze stadionem w Gliwicach, gdzie w lidze ostatnio pokonali nawet gospodarzy obiektu. Niebiescy mają po swojej stronie ważną zaletę – są zespołem, który nie ma w nawyku prowadzenia gry i potrafi wyprowadzać szybkie, płynne kontrataki. Tak było w Ekstraklasie, gdy chorzowianie remisowali na wyjeździe z Wisłą i wygrywali z Piastem, choć to nie po ich stronie była inicjatywa. W bardzo dobrej formie jest bramkarz Krzysztof Kamiński, który przynajmniej na początku sezonu jest kandydatem nr 1 do zgarnięcia nagrody za największy postęp. Młody golkiper Ruchu skorzystał na odejściu Michała Buchalika i wybronił swojej drużynie spotkania z Piastem, Wisłą, a przede wszystkim z Esbjergiem – w Danii zasłużył on na miano bohatera nawet bardziej, niż strzelec zwycięskiego gola z 95. minuty, Łukasz Surma.


Ruch niewątpliwie będzie musiał wznieść się na wyżyny, by wyeliminować Metalist. Z latającym w bramce Kamińskim, szczelną defensywą, aktywnym w rozegraniu Starzyńskim i skutecznym w ataku Kuświkiem. Odważę się na stwierdzenie, że oprócz bezkonkurencyjnej Legii spośród drużyn Ekstraklasy to Ruch jest w tym momencie najlepiej zgraną i najlepiej poukładaną przez trenera drużyną. To powód, by mieć nadzieję, że za sprawą solidności oraz ambicji chorzowian stać na sprawienie niespodzianki, a przynajmniej nawiązanie w miarę wyrównanej walki. Powodów do wstydu Ruch raczej nie powinien nam przynieść.


PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)