Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piłkarze Kociana pokazali, że mają jaja. Liga Europy w zasięgu Ruchu

Piłkarze Kociana pokazali, że mają jaja. Liga Europy w zasięgu Ruchu

Piłka nożna | 21 sierpnia 2014 23:11 | Przemysław Drewniak
W Gliwicach solidnie zaprezentowali się zarówno kibice, jak i piłkarze Ruchu
fot. P. Drewniak
W Gliwicach solidnie zaprezentowali się zarówno kibice, jak i piłkarze Ruchu

Podopieczni Jana Kociana nie przestają zaskakiwać. Choć w Ekstraklasie wiedzie im się przeciętnie, w Lidze Europy pokazują, że nie muszą obawiać się nikogo. W czwartkowe popołudnie Ruch całkowicie zniwelował ogromne różnice w budżetach i zarobkach, jakie dzielą go z Metalistem Charków. Udowodnił, że jak mało która polska drużyna ma jaja, żeby przeciwstawić się bogatszym i silniejszym europejskim drużynom. Po spotkaniu w Gliwicach można stwierdzić z całą pewnością – faza grupowa jest w zasięgu chorzowian.


Ileż to razy po porażkach polskich klubów w europejskich pucharach było słychać pocieszenia i wymówki z rodzaju: „no tak, oni mają większy budżet”, „zobaczcie na kwoty ich transferów”, „z takimi tuzami nie mamy czego szukać”. Wielokrotnie uznawaliśmy przegrane z mocniejszymi zespołami za pewnik, coś zupełnie naturalnego. Szkoda, że drużyny pokroju Stjarnanu, Żalgirisu czy Levadii nie przejmowały się tym, że Lech czy Wisła miały od nich kilkukrotnie wyższy budżet. Wychodziły na boisko i gryzły trawę, przeciwstawiając przeciwnikom wszystko to, co mają. Wreszcie doczekaliśmy się takiej postawy także ze strony polskiej drużyny. Ruch Chorzów nie przestraszył się astronomicznych kwot, jakie na ich tle zarabiają piłkarze Metalista Charków. Wyszedł na boisko w Gliwicach jak po swoje i niewiele zabrakło, by za tydzień jechał do Kijowa z zaliczką.


W tekście zapowiadającym starcie z Metalistem napisałem, że oprócz Legii Ruch jest na dziś najlepiej zorganizowaną drużyną w Polsce. Mecz z Ukraińcami jeszcze bardziej utwierdził mnie w tym przekonaniu. Gdyby pierwszą połowę spotkania oglądał futbolowy laik, na pytanie o faworyta z pewnością wskazałby na gospodarzy. Biorąc pod uwagę klasę rywala, śmiało można stwierdzić, że było to najlepsze 45 minut Ruchu pod wodzą Jana Kociana. Świetnie porozmieszczani na boisku Niebiescy zdominowali środek pola, gdzie znakomicie radzili sobie Łukasz Surma i Bartłomiej Babiarz. Ich przechwyty wielokrotnie zaczynały akcje chorzowian, po których w pierwszej połowie powinna paść co najmniej jedna bramka. Po strzale Filipa Starzyńskiego piłka wprawdzie zatrzepotała w siatce, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Szkoda, bo krytykowany na początku sezonu rozgrywający Ruchu pokazał w tym meczu, że w najważniejszych dla drużyny momentach potrafi brać na siebie odpowiedzialność.


Metalist nie pokazał w Gliwicach nawet połowy swoich możliwości. Ciężko powiedzieć, czy był to efekt zaskoczenia zadziornością i jakością w grze Ruchu, zlekceważenia rywala czy słabej dyspozycji zespołu. Może wszystko po trochu. Środek pola, który mieli opanować warci po kilka milionów euro Edmar i Xavier został zupełnie zneutralizowany przez Niebieskich. Jedyne ciekawsze akcje drużyna z Charkowa przeprowadzała skrzydłami, gdzie Marcin Kuś i Daniel Dziwniel nie zawsze nadążali nad szybszymi rywalami – Denysem Kulakovem, Carlosem Villagrą czy Pavlo Rebenokiem. Świetnie spotkanie rozegrali za to Piotr Stawarczyk i Marcin Malinowski, którzy nie pozostawiali piłkarzom Metalista przestrzeni w polu karnym. Krzysztof Kamiński miał w czwartek mniej roboty, niż w spotkaniach Esbjergiem, Wisłą czy nawet Piastem. - Wiedzieliśmy, że mierząc z taką ekipą jak Metalist, taktycznie musimy zaprezentować się na swoim najwyższym poziomie. Myślę, że udało nam się to zrobić – przekonywał na pomeczowej konferencji prasowej trener Jan Kocian.


Pod wpływem agresywnego pressingu w okolicach środkowej linii boiska piłkarze Metalista często gubili się i notowali mnóstwo strat. Dopiero w drugiej połowie pokazali, z jaką swobodą potrafią przesiadywać na połowie rywala. Szczególnie w okolicach 75. minuty oblężenie pola karnego chorzowian stało się na tyle niebezpieczne, że wydawało się, że za chwilę Ukraińcy będą cieszyć się z prowadzenia. W słabej dyspozycji byli jednak napastnicy żółto-niebieskich – Jackson Avelino „Jaja” w pierwszej połowie częściej był przy piłce na 30. metrze niż w obrębie szesnastki, zaś Volodymyr Homeniuk wyróżnił się tylko kiksem z woleja, którym mógł w końcówce pogrążyć chorzowian.


Ruch od początku spotkania narzucił sobie wysokie tempo, jakiego na co dzień nie wymagają od niego drużyny Ekstraklasy. Nic więc dziwnego, że w ostatnich dwudziestu minutach Polacy wyglądali tak, jakby ktoś odciął im prąd. Pozostaje jedynie żałować, że Niebiescy nie wykorzystali żadnej ze świetnych okazji z pierwszej połowy. Piłkarze i trener Ruchu zapewniali jednak, że 0:0 u siebie nie jest dla nich złym wynikiem. I słusznie, bo w Kijowie wystarczy im przecież nie przegrać, by przekroczyć bramy raju i awansować do Ligi Europy.


Pozytywy? Chorzowianie pokazali, że świetną organizacją gry potrafią zniwelować różnicę w umiejętnościach poszczególnych zawodników i to samo mogą zrobić w Kijowie. Potwierdzili też, że ich forma zwyżkuje, a Metalist wcale nie jest zespołem poza ich zasięgiem. Obawy? Jeśli słaba postawa ukraińskiej drużyny była spowodowana niedocenieniem chorzowian, w rewanżu podopieczni Igora Rakhaieva nie dadzą już się tak zdominować. Wówczas Niebiescy będą mieli jedną, może dwie dobre okazje do tego, by strzelić gola. A przy takiej skuteczności jaką ostatnio prezentują, cudem będzie wykorzystanie choć jednej z nich.


Szkoda, że żadna polska telewizja nie zdecydowała się na pokazanie meczu w Gliwicach, bo Ruch niewątpliwie na to zasłużył. W czasach, gdy polskie kluby w Europie dają nam tak wiele powodów do zadowolenia, a zadają tak dużo wstydu, trzeba docenić postawę chorzowian. - Ruch pokazał, że ma wartość, liczoną nie w milionach euro, a wartość w drużynie. Szacunek dla chłopaków – mówił Jan Kocian. I właśnie takiej wartości życzymy pozostałym polskim ekipom.


Z Gliwic PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)