Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wcale nie czarny ten nasz Zawisza

Wcale nie czarny ten nasz Zawisza

Piłka nożna | 22 sierpnia 2014 20:40 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

Za nami mecz dwóch drużyn, których politykę transferową w bardzo ładny sposób można nazwać chaotyczną. Lechia i bydgoski Zawisza na potęgę skupują piłkarzy w tym okienku, a lwią częścią wzmocnień są zawodnicy z zagranicy. Podobnie jest ze szkoleniowcami. Tu panuje trend latynoski. Co z tego wyszło? Całkiem wyrównane spotkanie , w które de facto ustawiła jedna bramka.

 

W początkowej fazie spotkania to gospodarze dominowali w tym spotkaniu. Szczególnie groźny był Wagner, a gdy mecz nieco nam się wyrównał Rafael Porcellis doznał urazu, a w jego miejsce wszedł Vasconcelos, który do końca spotkania straszył przyjezdnych obrońców. Jednak w defensywie gdańszczan nie wszystko chodziło jak w zegarku i beznadziejnie spisującego się Mirandę zmienił Możdżeń. Na środek obrony w Lechii jest dwóch pewniaków i wydaje się, że Valente do spółki z Janickim mogą zapewnić swojej drużynie wiele czystych kont w tym sezonie, ale do tego potrzebna jest również stabilizacja w całej drużynie. W pierwszej połowie nie zabrakło również kontrowersji, jednak sędzia niesłusznie puścił grę, gdy w polu karnym upadał faulowany Vasco.


Początek drugiej połowy można ocenić jako senny, ale z drzemania wybudził nas ściągnięty z rezerw Norymbergi Antonio Colak, który minął dwóch przeciwników i płaskim strzałem pokonał bezradnego Sandomierskiego. Ostatnio wychowanek Jagiellonii Białystok nie grzeszył dobrą formą, ale w tym spotkaniu na ogół nie zawodził. Przy drugim golu również niewiele miał do powiedzenia. Makuszewski wyszedł do sytuacji ,,sam na sam'', a były piłkarz Tereka Groznego nie marnuje takich sytuacji i golkiper Zawiszy znów wyciągał piłkę z siatki, ku dezaprobacie publiczności na bydgoskim stadionie, która powoli zaczęła opuszczać obiekt. A zanim to się stało frekwencja również nie biła na kolana.

 

Na pewno obie drużyny mają wiele do przemyślenia po tym meczu. Trenerzy muszą ustalić, kto w ich drużynie nadaje się do podstawowego składu, a kto nie. Na razie mają bardzo małą wiedzę na temat swoich składów, bo nowych zawodników muszą testować w meczach o punkty co jest raczej śmieszną sytuacją. Lechia raczej nie będzie trzecią siłą w Polskiej piłce. Na ten moment jest to drużyna nieuporządkowana i mocno przeciętna i z każdym kolejnym meczem to udowadnia.

 

Zawisza – Lechia 0:2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)