Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Atletico bez trenera na ławce, ale za to z trofeum w dłoni

Atletico bez trenera na ławce, ale za to z trofeum w dłoni

Piłka nożna | 23 sierpnia 2014 00:25 | Sebastian Ibron

fot. Atletico de Madrid/facebook.com

Ledwo zdążyłem włączyć mecz, a nowy nabytek El Cholo, Mario Mandzukić już w drugiej minucie wyprowadził Atletico na prowadzenie. Od tego momentu Atleti mogło się spokojnie cofnąć i starać się nie dopuszczać Realu do groźnych sytuacji bramkowych. A jak wiemy z doświadczenia, jest to coś, co akurat podopieczni Diego Simeone potrafią, jak mało kto.


O ile z początku nie dawało się odczuć derbowej atmosfery, o tyle mniej więcej od piętnastej minuty mecz wręcz zaczął kipieć emocjami. Mario Mandżukić ścierał się z Sergio Ramosem, a gra ogólnie się zaostrzyła. Emocje eskalowały. Zwłaszcza od 23 minuty, kiedy Juanfran po faulu musiał opuścić na chwilę plac gry, gdyż był opatrywany przez służby medyczne, a sędzia przez długi czas nie zezwalał na jego powrót do gry.


Wtedy Diego Simeone obskakiwał wokół sędziego technicznego niczym niegdyś Michael Ballack wokół Howarda Webba, po czym jego dłoń wylądowała na karku Davida Fernandeza. Za to zachowanie szkoleniowiec Los Rojiblancos odesłany został na ławkę rezerwowych.

A druga połówka nie wyglądała kompletnie odmiennie. W ciągu czterech minut, od 48 do 52, sędzia pokazał aż trzy żółte kartki. Kolejno dla Modricia, Koke i Alonso, a więc graczy środka pola. Tam gra była najagresywniejsza. Gwizdek niemal nie przestawał wybrzmiewać na Calderon. Gdzież w tym tumulcie umknąć mogło, że wraz z początkiem drugiej części gry Carlo Ancelotti postanowił wprowadzić Cristiano Ronaldo, który nie wyszedł w pierwszym składzie z racji niewyleczenia kontuzji w stu procentach.


Przez długi czas to jednak nic nie dawało. Atletico prowadziło pewnie, choć skromnie. Mało tego, Atletico było nawet bliższe podwyższenia prowadzenia, niż Real wyrównania. Podopieczni El Cholo grali piłkę prostszą, po odbiorze natychmiastowo transportując futbolówkę do przodu, ale to owocowało sytuacjami bramkowymi. I mimo że żadna z nich nie była wykorzystana, to przecież wiadomo, że najlepszą obroną jest atak, a gdy w natarciu byli Los Rojiblancos, to Real nie miał okazji, by zrobić im krzywdę. Na domiar złego w 91 minucie czerwony kartonik otrzymał Luka Modrić. Było to niezmiernie symptomatyczne, bezradny Real nie był w stanie zdobyć bramki, a w dodatku stracił zawodnika.


Atletico zwyciężyło 1:0, dzięki czemu w dwumeczu pokonało rywali zza miedzy 2:1. Tym samym Atletico pierwszy raz od piętnastu lat zwyciężyło w derbach Madrytu na własnym terenie. Dla Rojiblancos jest to już trofeum numer siedem w ciągu czterech lat. A to jasno pokazuje nam, że duopol Barcy i Realu został na dobre przełamany. Teraz mamy tercet potężnych graczy. Z czego nowy w tym gronie wcale nie ma zamiaru spocząć na laurach. 


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)