Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Madej raz, Madej dwa. Zabrzanie zostawiają łęcznian w pokonanym polu

Madej raz, Madej dwa. Zabrzanie zostawiają łęcznian w pokonanym polu

Piłka nożna | 23 sierpnia 2014 20:08 | Sebastian Ibron

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Nie lada wysiłkiem dla umysłu jest opisywanie meczu obu Górników i wymyślanie ciekawych synonimów dla słów „nic się nie działo”, „typowy mecz walki”, „piłkarskie szachy”, „długie wzajemne badanie sił” itede. Tym bardziej, że niemal równocześnie bój toczył Arsenal Londyn z Evertonem. I jak tu się w pełni skupić na tym meczu, podczas gdy gdzieś kilkaset lub kilka tysięcy kilometrów dalej odbywa się taki mecz w Premier League, a w Bundeslidze pada najszybszy gol w historii tejże ligi?


Jeśli ktokolwiek miał ulżyć egzystencjalnym cierpieniom osobom oglądającym to spotkanie, to był to duet Zachara – Madej. I tak też rzeczywiście było, pierwszy raz miód na nasze serca wylał ten drugi w 54 minucie, kiedy ładnie przymierzył zza pola karnego. Asystę najchętniej przypisalibyśmy Silvio Rodiciowi, który wykonał niczego sobie klasycznego Pawełka, czym znacznie ułatwił piłce znalezienie się w siatce, jednak koniec końców asysta należy się Zacharze.


Przy drugiej bramce, podobnie jak przy pierwszej, asystował Mateusz Zachara. I tak samo jak przy pierwszym trafieniu, to Łukasz Madej, który niedługo po zdobyciu drugiego trafienia opuścił boisko. I od razu po zejściu tegoż zawodnika, w jego kierunku popędził fizjoterapeuta, który przyłożył Madejowi lód do głowy. Było to oczywiście przedsięwzięcie związane z jego wywiadem dla Przeglądu Sportowego, kiedy wyjawił, że lubi być w centrum uwagi. Sztab medyczny w ten żartobliwy sposób próbował sprawić, by sodówka nie uderzyła mu do głowy.


Humorystyczny akcent. Jeden z niewielu związanych bezpośrednio z meczem. Bardzo spodobał nam się twitterowy wpis Piotra Żelaznego. W zasadzie to wpis ten całkowicie wyjaśnia nam zachowanie dwójki stoperów z Łęcznej przy zarówno pierwszym trafieniu (brak agresywnego podejścia do Madeja), jak i przy drugim, kiedy Szmatiuk wyłącznie obserwował, jak piłka dociera do Madeja, który chwilę później pokonał Rodicia.
http://s30.postimg.org/yhx63k8j5/Przechwytywanie.png


Zabrzanie nie przegrali szóstego meczu z rzędu i równocześnie zdobyli również bramkę w szóstym z rzędu starciu. Górnik melduje się na czubie tabeli, a na razie doskoczyć do podopiecznych duetu Dankowski/Warzycha może wyłącznie GKS Bełchatów, o ile ten czywiście zwycięży w swoim meczu. Łęcznianie zaś nie będą pewnie przeżywali. To nadal tylko beniaminek, a przegrać na boisku lidera to żaden wstyd.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)