Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Maribor w Lidze Mistrzów, bicie głową w mur Lille

Maribor w Lidze Mistrzów, bicie głową w mur Lille

Piłka nożna | 27 sierpnia 2014 11:25 | Mateusz Dziopa
Piłkarze Mariboru podczas rozgrzewki
fot. Flickr
Piłkarze Mariboru podczas rozgrzewki

Za nami wtorkowe, rewanżowe spotkania eliminacji do Ligi Mistrzów. Sporo bramek oglądali kibice w St. Petersburgu, Nikozji i Borysowie. W Lidze Mistrzów zobaczymy Zenit, APOEL, BATE, Maribor oraz Porto.


Wtorkowe emocje rozpoczęły się już o 18. W St.Petersburgu miejscowy Zenit podejmował Standard Liege. Gospodarze od początku starali się postawić kropkę nad „i” i zdobyć bramkę. Blisko tego w 9.minucie był Shatov. Strzał zawodnika gospodarzy wybronił jednak Kawashima. To, czego nie udało się dokonać Rosjaninowi na początku meczu, dokonał Rondon. Wenezuelski napastnik pokonał bramkarza gości strzałem z główki z najbliższej odległości. Jeszcze przed przerwą Zenit stracił zawodnika – Faizulin obejrzał drugą żółtą kartkę. W 54.minucie w polu karnym, przy pomocy Van Damma padł Smolnikov, a rzut karny na gola zamienił Hulk. Chwilę później było już 3-0. Na listę strzelców znów wpisał się Hulk, który najpierw ograł obrońców Standardu, a później wygrał pojedynek jeden na jednego z Kawashimą.


Podobne strzelanie urządziło sobie BATE. Białorusini w meczu w Borysowie nie dali szans gościom z Bratysławy. Najlepiej podsumowują to statystyki – 29 strzałów zawodników gospodarzy, przy zaledwie 6 próbach gości robi wrażenie. Jednak przy tak wielu okazjach do zdobycia bramki, brakowało skuteczności. Pierwsza bramka w meczu padła dopiero pod koniec pierwszej połowy. W 41.minucie Rodionov po zmyleniu obrońców podał do wbiegającego w pole karne Gordeychuka, który pokonał Pernisa. Do przerwy gospodarze prowadzili 1-0. Druga połowa wyglądała bardzo podobnie i kto wie jak skończyłby się mecz, gdyby nie druga żółta kartka, jaką obejrzał Soumah. Pomocnik Slovana musiał zejść z boiska w 79.minucie. To osłabienie znacznie ułatwiło awans drużynie BATE. Pod koniec meczu przeprowadzili dwa skuteczne ataki. W 84.minucie Jakovlev płasko dośrodkował, piłkę przejął Krivets i umieścił ją w siatce. Dzieło drużyny ukończył Rodionov, który strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gości.


Jeszcze więcej bramek oglądaliśmy w Nikozji. Aalborg starał się walczyć o zwycięstwo, jednak większość z nich było po prostu niecelnych. Zabójczo skuteczni byli za to gospodarze, którzy swój festiwal strzelecki rozpoczęli jeszcze przed przerwą. W 28.minucie De Vincenti podał przed pole karne, gdzie znalazł się Oliveira, który nie dał szans bramkarzowi gości. W 43.minucie było już 2-0. Dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał De Vincenti, który urwał się obrońcy Aalborga i posłał piłkę do siatki. APOEL postanowił strzelać dalej, co przyniosło efekt w 64.minucie. Sergio posłał piękne, długie podanie do Aloneftisa, który mając dwóch obrońców na plecach pokonał Larsena. Duńczyków dobił w 75.minucie Sheridan. Była to bramka z serii takich, które nie oglądamy za często. Asystę zaliczył….bramkarz gospodarzy, którego długie podanie dotarło do wspomnianego Sheridana, a ten zdobył gola uderzając sprzed pola karnego.


Mecz rozegrany pomiędzy Porto i Lille można określić tylko w jeden sposób – bicie głową w mur. Lille, zgodnie z zapowiedziamy swojego trenera, atakowało bramkę Porto. Cóż jednak z tego jeśli tylko 2 strzały z 10 zmusiły do interwencji bramkarza gospodarzy. Portugalczycy natomiast atakowali mniej, ale czynili to skuteczniej, co przyniosło efekt w 49.minucie. Rzut wolny dla Porto na bramkę zamienił Brahimi. Według mnie uderzenie Algierczyka było najpiękniejszym golem tego wieczoru. Awans gospodarzy przypieczętował w 69.minucie Jackson Martinez. Napastnik Porto nie dał szans bramkarzowi, zdobywając gola silnym, płaskim strzałem.


Mecz Celitku z Mariborem był chyba najbardziej wyrównanym pojedynkiem wieczoru. W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli goście, jednak nie potrafili zdobyć bramki. Nie trafiali Viler, Ibraimi i Filipovic. W drugiej połowie obraz gry zupełnie się zmienił. Wydawać by się mogło, że gospodarze podczas przerwy dostali po sporym termosie pełnym kawy, bo ruszyli na bramkę Mariboru. Co mieli wspólnego piłkarze Celtiku i Mariboru? Skuteczność, a raczej jej brak. Gdy już wydawało się, że Szkoci wystąpią w Lidze Mistrzów, Maribor strzelił gola, który wprawił w euforię nie tylko Słoweńców, ale i sporą grupę sympatyków tej drużyny w Polsce. W 75.minucie chaos w polu karnym Celtiku wykorzystał Tavarez, który posłał piłkę do siatki. 0-1 i Celtic Glasgow jest chyba pierwszą drużyną , która podczas jednego sezonu, odpadła z Ligi Mistrzów dwa razy.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)