Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piast łapie oddech, Zawisza potrzebuje reanimacji

Piast łapie oddech, Zawisza potrzebuje reanimacji

Piłka nożna | 29 sierpnia 2014 21:05 | Przemysław Drewniak
Po przyjeździe do Polski Wagner imponuje jak na razie tylko fryzurą
fot. x-news
Po przyjeździe do Polski Wagner imponuje jak na razie tylko fryzurą

To był prawdziwy mecz strachu. Obawiali się go zarówno będący na wylocie trenerzy obu drużyn, jak i kibice, którzy mając w pamięci ostatnie występy Piasta i Zawiszy nie mogli spodziewać się dobrego widowiska. Odczucia te ostatecznie okazały się uzasadnione dla piłkarzy z Bydgoszczy. Po beznadziejnej pierwszej połowie kilka przebłysków w grze Piasta wystarczyło, by zupełnie pogrążyć bydgoszczan i żegnającego się z polską ligą Jorge’a Paixao.


Patrząc na końcowy wynik można pokusić się o stwierdzenie, że w grze Piasta nastąpiło przełamanie, a zwycięstwo gospodarzy nie mogło podlegać żadnej dyskusji. To jednak tylko pozory. W Gliwicach obejrzeliśmy bowiem kolejne bardzo słabe spotkanie (coś dużo ich ostatnio w Ekstraklasie, prawda?), w którym mnóstwo błędów popełniły obie drużyny. Słabo wyglądała szczególnie pierwsza połowa, gdy na boisku rządziły totalny chaos i przypadek.


W Zawiszy, co w porównaniu do poprzednich spotkań nie jest żadną nowością, znów fatalnie spisywała się defensywa i sprowadzeni latem obcokrajowcy. Absolutnie nie wierzę w to, że grzejący ławę nastolatek Korneliusz Sochań nie potrafi więcej od Davida Fleurivala, który w meczu z Piastem pokazywał jedynie jak doskonale opanował sztukę podania do tyłu i wszerz boiska. Grający na skrzydle Wagner zawiódł po raz kolejny, wyróżniając się jedynie efektownym irokezem i jeszcze bardziej spektakularnym pudłem główką z dwóch metrów od bramki. Po stronie bydgoszczan chęci do gry nie brakowało jedynie Jakubowi Wójcickiemu i Luisowi Carlosowi, ale i oni nie są obecnie w takiej formie, by móc rozruszać zespół. Defensywa? Totalna degrengolada. W tym miejscu po raz kolejny moglibyśmy pastwić się nad fatalną lewą nogą Anestisa Argyriou czy też niesamowitym zjazdem formy Andre Micaela, ale nie ma w tym większego sensu.


Teraz należy zastanowić się, w jaki sposób Zawisza wygrzebie się z tego marazmu. Najnowszy zaciąg obcokrajowców okazał się totalnym niewypałem – nie dość, że negatywnie wpłynął na atmosferę w szatni, to jeszcze wielu z pozyskanych piłkarzy nie prezentuje nawet minimum poziomu Ekstraklasy. Do tego dochodzi ciągnący się konflikt Radosława Osucha z kibicami, który nieustannie pogarsza wizerunek i atmosferę wokół klubu. Dziwię się, że Mariusz Rumak zamierza zaryzykować, wchodząc w sam środek tego bałaganu, choć z drugiej strony, w tej drużynie wciąż jest kilku niezłych piłkarzy, z których można stworzyć ciekawie grającą ekipę.


Co ciekawe, defensywna gra Piasta wcale nie była w tym meczu lepsza. Csaba Horvath czy Adrian Klepczyński popełniali sporo błędów i tylko nieudolność rywali sprawiła, że Alberto Cifuentes zachował czyste konto. Po stronie gliwiczan była jednak większa determinacja, a przede wszystkim Ruben Jurado. To niewiarygodne, że ostatnio Hiszpan siedział na ławce rezerwowych. Równie zaskakujące jest to, że jak dotąd nie sięgnął po niego żaden silniejszy klub. Jurado po raz kolejny potwierdził swoją wartość, a przy pierwszym strzelonym golu pokazał umiejętności techniczne, jakich brakuje u większości napastników w naszej lidze. Dwie asysty zaliczył jego rodak Gerard Badia, który grał nierówno, ale wystarczająco dobrze, by wyróżnić się na tle beznadziejnego Zawiszy.


Co dla Piasta oznacza ta wygrana? Niewiele, poza złapaniem oddechu i wyrwaniem się z samego dna tabeli. Wciąż ciężko stwierdzić, czy Angel Perez Garcia potrafi wykorzystać potencjał w ofensywie, jakim niewątpliwie dysponuje. Zdecydowanie za wcześnie, by odtrąbić przełamanie, chociaż już w meczu z Ruchem w grze gliwiczan widać było zalążki nieco większej jakości. Jeszcze kilka kolejek musimy poczekać z weryfikacją, czy mamy do czynienia z materiałem na solidnego szkoleniowca czy tylko pozorantem z Malediwów.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)