Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W jaskini Lwa: Nowe zabawki Brendana Rodgersa

W jaskini Lwa: Nowe zabawki Brendana Rodgersa

Piłka nożna | 29 sierpnia 2014 23:03 | Artur Davtyan

fot. Oficjalny profil Facebook Liverpool FC

Pomimo że Brendan Rodgers wszedł właśnie w swój trzeci sezon jako szkoleniowiec Liverpoolu, śmiało można rozpoczynające się rozgrywki nazwać sezonem przejściowym dla The Reds. Czerwoni wracają do Ligi Mistrzów, a przy okazji muszą zacząć życie po Suarezie. Pomóc w tym mają wielkie letnie zakupy. Irlandczyk w końcu będzie miał do dyspozycji naprawdę szeroką kadrę.

 

W kampanii 13/14 na Anfield Road wypróbowano cały atlas boiskowych formacji. 3-5-2, 4-3-3, 4-2-3-1, 4-4-2 czy 4-3-1-2, kolejnym kombinacjom nie było widać końca, jednak większość wynikała z faktu, iż trzeba było dostosowywać taktykę do aktualnie dostępnych piłkarzy. Ciągłe zmiany ostatecznie nie odbiły się negatywnie na pozycji Liverpoolu, pierwszy raz od dawna piłkarze z czerwonej części Merseyside znaleźli się w Top 4, walcząc o mistrzostwo do ostatnich chwil z dużo mocniejszym Manchesterem City.

 

W obozie The Reds zameldowała się cała masa nowych piłkarzy. Dejan Lovren, Javier Manquillo, Alberto Moreno, Emre Can, Adam Lallana, Lazar Marković, Rickie Lambert, Mario Balotelli - każdy z nich daje sporo nowych możliwości. Trzeba też zauważyć, że pomijając byłego napastnika Southampton są to piłkarze młodzi, przed którymi jeszcze co najmniej kilka sezonów do rozegrania w piłce na wysokim poziomie. Łącznie kosztowali około 120 milionów funtów, co nie jest wygórowaną ceną za tak konkretną paczkę graczy, gdy popatrzymy na to jak zawrotne sumy potrafią dziś być wykładane za najprzeciętniejszych nawet piłkarzy.

 

Wszyscy byli zgodni, że największe pole do poprawy Brendan Rodgers pozostawił sobie w defensywie. Dejan Lovren sprowadzony został z myślą o pełnieniu roli lidera defensywy na Anfield. Chorwat ma trzymać w ryzach całą linię obrony. Do pomocy dostał młodych Hiszpanów grających na bokach defensywy - Alberto Moreno i Javiera Manquillo. Pierwszy z nich jest znany ze świetnej gry w ofensywie i bardzo dobrej wydolności, można powiedzieć że to taka hiszpańska wersja Luke'a Shawa. Manquillo został wypożyczony z Atletico Madryt na dwa lata. Jest uznawany za duży talent na Półwyspie Iberyjskim, a w debiucie przeciwko Southampton i przebojowemu Dusanowi Tadiciowi wypadł naprawdę solidnie.

 

Środek pola wzmacniają Emre Can i Adam Lallana. Obaj znani są ze swojej uniwersalności. Pierwszy może grywać na lewej stronie defensywy, a także jako box to box lub defensywny pomocnik. Anglik zaś obsadzi wszystkie pozycje w środku pola, z wyjątkiem tej najbardziej defensywnej, a także będzie potrafił zagrać na skrzydle. Dwójka bardzo mobilna i uzdolniona technicznie, obaj wydają się być idealnymi partnerami do gry u boku Hendersona i Stevena Gerrarda.

 

Najofensywniej usposobionymi nabytkami Rodgersa są Lazar Marković, Rickie Lambert i Mario Balotelli. 20-letni Serb jest uznawany za jeden z największych talentów na świecie, to piłkarz szybki, przebojowy, ze świetną wizją i techniką. Lambert to w zasadzie już mała legenda angielskiej piłki, symbol odbudowy Southampton i człowiek, który udowodnił że warto dążyć do spełnienia marzeń. Gracz równie charyzmatyczny, co doświadczony, ze świetnym nosem do zdobywania bramek. Może być nieoceniony w końcówkach spotkań, gdy wynik trzeba będzie gonić. Mario Balotelli zaś... O Włochu można pisać wiele, bez wątpienia głównym jego atutem jest boiskowa nieprzewidywalność i pierwiastek piłkarskiego szaleństwa. Więcej o nim napisałem tutaj.

 

Na dzień dzisiejszy Rodgers nareszcie może pozwolić sobie na zmontowanie mocnej wyjściowej jedenastki i solidnego drugiego składu, z którego mógłby korzystać przy okazji gry w krajowych pucharach lub w momencie gdy zapewni sobie odpowiednio szybko awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Pozostanie w zespole Daniela Aggera czy Lucasa Leivy stoi jeszcze pod znakiem zapytania, ale z zastąpieniem ich spokojnie poradzić sobie mogą Toure, Coates bądź Suso i talenty z akademii.

 

Taka ilość nowych twarzy w zespole poza nowymi możliwościami może również stwarzać problemy - piłkarze ze względu na rotację moga nie dochodzić do optymalnej formy lub psuć atmosferę w drużynie ze względu na zbyt niską ich zdaniem liczbę rozegranych minut. Biorąc to wszystko pod uwagę Brendan Rodgers staje przed trudnym, lecz niewątpliwie wykonalnym zadaniem wprowadzenia swoich młodych zdolnych po raz kolejny do Ligi Mistrzów. Manchester City i Chelsea wydają się być poza zasięgiem czerwonej części Merseyside, ale trzecim miejscem na Anfield Road nikt nie pogardzi.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)