Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tykająca bomba w Poznaniu

Tykająca bomba w Poznaniu

Piłka nożna | 30 sierpnia 2014 11:28 | Hubert Błaszczyk
Zaur Sadajew nowym piłkarzem Lecha Poznań.
fot. Adam Ciereszko / KKS Lech Poznań
Zaur Sadajew nowym piłkarzem Lecha Poznań.

Środa była złotym dniem dla Lecha Poznań. Wicemistrzowie Polski najpierw sprzedali Łukasza Teodorczyka za 4 miliony euro do Dynama Kijów, a chwilę później zaprezentowali Macieja Skorżę jako nowego szkoleniowca. Były huczne zapowiedzi: mistrzostwo, wzmocnienia, regularna gra w pucharach. Potem jednak przyszedł czwartek i wieść o transferze Zaura Sadajewa, który do słów Piotra Rutkowskiego i Macieja Skorży ma się nijak.


Sadajew to zawodnik, który w żadnym klubie nie był maszynką do strzelania bramek. Od 2006 roku strzelił 14 bramek, w tym trzy w T-Mobile Ekstraklasie dla Lechii Gdańsk. Łukasz Teodorczyk tyle trafień gwarantował w jednym sezonie. Wypożyczenia Czeczena nie można więc traktować poważnie. Wygląda ono bardziej na uzupełnienie składu niż jego wzmocnienie. Vojo Ubiparip tyle bramek, ile Sadajew strzelił w T-Mobile Ekstraklasie, zaaplikował przecież w pierwszej kolejce Piastowi Gliwice.


Po co Lechowi zawodnik, który nie strzela bramek, a sprawia kłopoty wychowawcze? Sadajew w Ekstraklasie wyróżniał się bowiem nadmierną ostrością w grze, a czasami po prostu głupotą. Złapał 8 żółtych kartek i 2 czerwone. Ostatnią w meczu przeciwko… Lechowi.


Jeśli Lech chce takimi zawodnikami zdobywać mistrzostwo Polski to szczerze im gratuluje. Poznaniacy w ogóle nie wyciągają błędów ze swoich poczynań na rynku transferowym. Czasami trzeba sięgnąć głębiej do kieszeni i sprowadzić zawodnika ukształtowanego, lidera zespołu, kogoś, kto wniesie do zespołu piłkarską jakość, a w szatni nie będzie chował się za kolegami. W sytuacji Lecha nie ma miejsca już na eksperymenty. Przy Bułgarskiej tego jednak nie rozumieją. Sprowadzają niedrogich zawodników, z małych klubów, którzy przy większej presji sobie z nią nie radzą. Liczy się fakt, że w klubowej kasie wszystko się zgadza. Cierpliwość kibiców wisi jednak na włosku. Jeśli oni zaczną traktować klub, tak jak on traktuje ich, to za chwilę Panom Rutkowskim i Klimczakowi nie będzie do śmiechu.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)