Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Naczelny zwiedza #1: Ajax Amsterdam

Naczelny zwiedza #1: Ajax Amsterdam

Piłka nożna | 03 września 2014 20:33 | Hubert Błaszczyk
Mecz Ajax Amsterdam - PSV Eindhoven.
fot. Hubert Błaszczyk
Mecz Ajax Amsterdam - PSV Eindhoven.

Amsterdam to miejsce magiczne dla każdego fana futbolu. To stąd wywodzi się wielu magików piłki nożnej. Johan Cruijff, Johan Neeskens, Frank Rijkaard, Danny Blind, Dennis Bergkamp, Frank de Boer, Patrik Kluivert – to nazwiska, których nie trzeba specjalnie przedstawiać. Skąd bierze się magia Ajaxu? Postanowiłem to sprawdzić. Wybrałem się w ostatni weekend sierpnia na mecz pomiędzy Ajaxem Amsterdam a PSV Eindhoven.


Seria „Naczelny zwiedza” nie będzie zwykłym artykułem. To kompendium wiedzy, które potrzebne jest fanowi futbolu, żeby wybrać się na dane spotkanie. Często szukając informacji na temat biletów, połączeń lotniczych napotykałem na różnego rodzaju problemy. Wy już nie będziecie ich mieć – za sprawą tego i kolejnych tekstów, w których promować będę groundhooping.


Przygotowania do wyjazdu


Planowanie wyjazdu należy zacząć od przelotu. Tu w przypadku Amsterdamu zaczynają się schody, bo chociaż do stolicy Holandii możemy dostać się z trzech polskich lotnisk – Gdańska, Krakowa i Warszawy – to nie są to tanie połączenia (oferują je LOT i KLM). Skorzystałem więc z oferty linii Easyjet i poleciałem z Berlina. W przypadku wcześniejszej rezerwacji można to zrobić za naprawdę niską cenę (ok. 300 PLN w dwie strony).


Amsterdam ze względu na swoją popularność należy do czołówki najdroższych stolic świata. Znalezienie noclegu w korzystnej cenie w centrum graniczy niemal z cudem. Jednak w okolicach Amsterdam Areny można znaleźć kilka hoteli, których cena nie przyprawia o zawroty głowy. Do centrum jest kilka przystanków, ale stacja metra Amsterdam Biljmer Arena zapewnia doskonałą komunikację, a dzięki bliskiemu położeniu stadionu można idealnie poczuć przedmeczową atmosferę.


By jednak spokojnie się nią delektować, należy wcześniej zadbać o kupno biletów na sam mecz. To w przypadku Ajaxu Amsterdam nie należy do najłatwiejszych rzeczy. Bilety są sprzedawane tylko posiadaczom kart członkowskich. Pozostałe wejściówki są rozprowadzane w dniu meczu w otwartej sprzedaży. Na hitowych meczach zazwyczaj pojawiają się komplety. Posiadając tego typu wiedzę, zakupiłem wcześniej bilet za pomocą viagogo.com. Nie jest to najtańszy sposób, ale gwarantujący 100% pewności, że obejrzymy mecz, który jest celem naszego wyjazdu.


Dzień meczowy i mecz


W dniu meczowym ruch przed stadionem zaczyna się na trzy godziny przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas w okolicach stadionu zbierają się kibice, racząc się sporymi ilościami piwa. Atmosfera jest jednak senna. Brak chóralnych śpiewów, dominują raczej rozmowy na tematy piłkarskie.


Przed meczem ogromne oblężenie przeżywa oficjalny sklep klubowy. Po pamiątki radzę wybrać się w inny dzień, bo momentami nie szło się tam ruszyć. A wybór gadżetów jest spory. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo Ajax ma przygotowany szeroki asortyment. Od szalików, przez kubki, kalendarze, a nawet... papcie.


Na stadion wchodzę 50 minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Mam szczęście, bo przed moim wejściem akurat nie ma ogromnej kolejki. Inni muszą czekać, czasami nawet 10 minut. Wchodzę bez przeszkód, skanując kod z e-biletu. Przy wejściu otrzymuję oficjalny program meczowy – miła pamiątka. W nim historyczne mecze pomiędzy oboma klubami oraz kilka artykułów – wszystko rzecz jasna w języku holenderskim, więc niewiele rozumiem.


Po wejściu do środka miłe zdziwienie – bardzo dużo stoisk gastronomicznych. Na większości naszych stadionów są one w małej ilości, przez co często trzeba stać w ogromnych kolejkach. Na Amsterdam Arenie pojawiają się co kilka metrów. Można zjeść sushi, hamburgery, hot-dogi, napić się piwa, coli, wody. Gdy chciałem zapłacić za zakupy, zdziwiłem się po raz drugi. Płatność gotówką nie jest akceptowana. Żeby kupić np. colę trzeba mieć specjalną kartę kredytową (nie akceptowali Visy – nie potrafili mi wyjaśnić dlaczego), albo Amsterdam Card (można ją nabyć na jednym ze stanowisk na stadionie), na którą załadowane jest 10, 20 lub 50 euro. Brak gotówki znacznie zmniejsza czas trwania transakcji – w przerwie nadal jednak nie rozwiązuje problemu.


Ciekawostką jest też fakt, że przed rozpoczęciem spotkania, kibice Ajaxu w specjalnych miejscach na stadionie mogą obserwować mecze rywali, które odbywały się wcześniej. Przed spotkaniem Ajaxu z PSV odbywał się mecz Feyenoord – Utrecht.


Klimat przed meczem znacząco różni się od tego spotykanego w Polsce. Kibice zaczynają doping z pierwszym gwizdkiem. Nie jest to też doping ciągły, raczej zrywy, wiążące się z tym, co dzieje się na boisku. Umówmy się, nie jest to atmosfera zapierająca dech w piersiach, ale momenty były. Kluczem było jednak to, co działo się na boisku. A tam prawdziwa uczta dla fana futbolu. Grający piłką Ajax i czekające na kontry PSV. 4 bramki, dużo bardzo dobrej piłki. Czego chcieć więcej? Może jedynie lepszego wyniku dla miejscowych, bo po bramkach dla PSV można było dostać z tylnich rzędów piwem. Nie tylko u nas szwankuje kultura i instynkt samozachowawczy pod wpływem dużych emocji.


Cykl „Naczelny zwiedza” będzie ukazywał się spontanicznie. Nie mogę zagwarantować częstych wyjazdów, bo jest to również związane z zasobnością portfela.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)